Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

(Ludowe) Wojsko Polskie a.d. 2010

marchewa79
sad soldier     Nie darzę polskiej armii jako instytucji zbyt dużą sympatią. Uważam, że mimo szeregu zagranicznych misji, zarówno w sposobie myślenia jak i zachowaniach naszych wojskowych zbyt dużo jest osadu po PRL, a zdecydowanie zbyt mało profesjonalizmu. Co gorsza kolejni ministrowie obrony zdecydowanie zbyt łatwo dają się omamić wojskowej „magii” parad i pokazów. Szybko przestają wymagać, a stają się jedynie przedłużeniem zupackiej machiny bylejakości i miernoty.

     Z ministrem Klichem i kryzysową sytuacją budżetu wiązałem pewne nadzieje. Nie na jakieś radykalne zmiany, ale na przynajmniej dobre reformy mniejszego kalibru. Na początek trzy przykłady absurdów armijnych do załatwienia od zaraz. Pierwszy – orkiestry wojskowe. Wojsko ma 20 orkiestr wojskowych, na które wydaje po 1,5 miliona złotych za jedną. Po co liczącej 100 tyś. ludzi armii dwadzieścia orkiestr? Likwidacja którejkolwiek z nich jest jednak nie tyle trudna, co okazuje się niemożliwa. Drugi – ordynariat polowy. Na utrzymanie wojskowych księży wydajemy więcej, niż na wojskowe sądy. Wojsko zamiast jedynie kapelanów w jednostkach dotuje tez całe parafie i to często w miejscach skąd… armia już dawno się wyprowadziła. Trzeci – wojskowi sportowcy. Okazuje się, że nasza armia wzorem najlepszych PRL-owskich tradycji utrzymuje na „lewych” etatach całkiem sporą ilość sportowców. Przykłady? Taka Sylwia Gruchała (szermierka), Piotr Małachowski (rzut dyskiem). Trudno o lepszy wskaźnik jak głęboko tkwi PRL w głowach naszych żołnierzy niż takie zachowania.

     Wojsko podobno robi oszczędności. Podobno racjonalizuje wydatki. Tylko, że klasycznie ta racjonalizacja jest, a jakoby jej nie było. Sprzedaż poligonów nie zastąpi likwidacji baz i garnizonów. garnizonów to takich baz w których często jest więcej budynków niż żołnierzy. Ale każda baza to jakieś miasto lub miasteczko i spanikowany wójt, burmistrz, prezydent. Każda orkiestra, każda parafia to samo. Ale od czegoś mamy ministra Klicha. Po to jest cywilny nadzór nad armią, aby to zupactwo trzymać twardą ręką. Tymczasem już od lat ogon macha psem a tymczasem nasi żołnierze na misjach nie mają ani porządnych warunków sanitarnych, (o czym pisałem tutaj) ani pieniędzy za narażanie życia. Słaby minister nie potrafili tez utrzymać dyscypliny nawet w jednostkach pozornie najlepszych takich jak GROM czy Pułk komandosów z Lublińca.

     Nie może być tak ze nie ma pieniędzy na doposażenie naszych żołnierzy na misjach a są na orkiestry dęte czy szermierzy na „lewych” etatach. A jeśli tak jest oznacza to ze człowieka na czele MON należy jak najszybciej wymienić. Najlepiej na kogoś, kto wojska polskiego nie „kocha” a będzie potrafił racjonalnie nim zarządzać.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci