Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

SamOobrona terytorialna

marchewa79

11ff6666666666666666666666666666666666666Zamiast tworzyć profesjonalne wojsko będące w stanie realizować zróżnicowane role i zadania we współczesnym świecie miłościwie nam panujący minister obrony narodowej zamierza przeznaczyć środki (pozostałe po realizacji programu 500 zł na dziecko?) na tworzenie obrony terytorialnej. Czyli niedzielnego wojska, które w teorii mogłoby wspomóc armię regularną i być podstawa dla późniejszej partyzantki.

Brzmi niegłupio? Niedobrze, bo to głupi pomysł. Przede wszystkim archaiczny. Wynalezienie broni nuklearnej i upadek ZSRR zminimalizowały groźbę zmasowanego konfliktu zbrojnego z liniami frontu i partyzantką na tyłach. Dziś czołg z piechota zmechanizowaną lub zmotoryzowaną jest w stanie przesuwać linię frontu o kilkadziesiąt km dziennie. W tej sytuacji długotrwała okupacja (a tylko taka czyni działania partyzanckie sensownymi) straciła rację bytu. Zresztą okupacja (w wydaniu zachodnim nazywana stabilizacją) okazała się wyzwaniem piekielnie kosztownym. Stąd pełzająca wojna na Ukrainie, idealny konflikt asymetryczny gdzie być może rosyjskie czołgi dojechałyby w tydzień do Kijowa, ale cena polityczna jest na tyle wysoka ze nikt w Kijowie zapasów nie robi, ani nie ucieka.

Obrona terytorialna jest przede wszystkim kosztowna materialnie. Grupę ludzi trzeba przeszkolić, wyposażyć, przynajmniej przejściowo utrzymywać i regularnie doszkalać. Sprzęt dla nich musi być na tyle prosty żeby nie wymagał stałego treningu w obsłudze a jednocześnie na tyle zaawansowany żeby uczestnictwo w OT nie było uwspółcześnioną formą ataku banzai z II WŚ. Nie da się formacji OT utrzymać w jakimkolwiek innym formacie niż tzw. lekkiej piechoty słabo wyposażonej w broń wsparcia, bo wyrzutnia skutecznych PPK czy nowoczesny moździerz wymaga jednak niemało czasu i wysiłku do obsługi i regularnych treningów. Jeżeli PL nie ma od lat pieniędzy na porządne szkolenia ogniowe w Policji to złudzenie ze będą środki na strzelania pociskami Spike po kilkadziesiąt tysięcy $ sztuka dla amatorów z OT to szczyt naiwności. Zostajemy, więc przy starych AKM, granatach i stalowych hełmach .

Obrona terytorialna jest także nieskuteczna. Zwolennicy przekonują nas, że lokalna ludność rozprawi się z „Zielonymi ludzikami” ze specnazu, bo zna teren a poza tym będzie mieć niezrównaną motywacje walcząc w obronie domów i pól. Problem w tym, że brak przykładów, kiedy taka armia amatorów potrafiłaby rozprawić się z regularnymi dobrze wyszkolonymi siłami zawodowego wojska. Zarówno sprzętowo jak i organizacyjnie lekka piechota nie może przeciwstawić się np. ciężkim siłom pancernym. A wojna hybrydowa prowadzona przy intensywnym wsparciu na terenach przygranicznych dodatkowo rozmyje granice miedzy cywilem a członkami OT, co może stwarzać zagrożenie dla bezpieczeństwa osób niezaangażowanych w konflikt, (choć immanentną cechą wojny hybrydowej jest rozmycie tej granicy).

Wreszcie trzeba zadać pytanie, kogo uzbroimy i nauczymy strzelać oraz co ci ludzie zrobią ze sprzętem, kiedy już nie będą na szkoleniu. Kałasznikow w domu każdego amatora z OT to recepta na nieszczęście tak dla niego jak i dla jego rodziny (broń zagraża przede wszystkim jej posiadaczowi i jego najbliższym). Niespecjalnie widzę także możliwość zapobieżenia przenikaniu do struktur OT zaangażowanych grup np. kiboli piłkarskich czy agresywnych środowisk narodowych. A stąd tylko o krok do sięgnięcia po więcej, bo skoro dali karabin? OT może stać się także atrakcyjnym źródłem sprzętu dla np. organizacji przestępczych bądź tez stać się w ogóle bazą do stworzenia takowych.

W tych nieudolnych próbach motywowanych (bardzo względną) słabością polskiej armii widać tęsknotę za jednym: powszechnym poborem do wojska. Znamienne ze tęsknotę te wykazują zazwyczaj ludzie, którzy ze względu na wykształcenie, stan zdrowia czy po prostu komfort późnego urodzenia nigdy nie byli poddani koszmarnej maszynerii w ramach, której banda troglodytów w mundurach przekształcała „chłopców w żołnierzy”. Widać niektórzy decydenci mogą uciec z psychuszki, ale coś z psychuszki zawsze w mentalności pozostaje.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci