Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Paskudny kac po Brexicie

marchewa79

Brytyjczycy zdecydowali. Chcą wyjść z UE. Nie była to wygrana wątpliwa (48/52 przy 70% frekwencji) więc decyzja jest bardzo trudna do podważenia. Tyle faktów dalej zaczyna się coś na kształt tragikomedii.

Otóż jest to jeden z niewielu w polityce przypadków kompletnego zaskoczenia rezultatem. I to nie tylko przez stronę proeuropejską. Także znaczna część polityków konserwatywnych którzy rozpętali kampanię antyunijną z Borisem Johnsonem na czele wydaje się być szczerze zaskoczona uzyskanym sukcesem. Coś co miało tylko taktycznie pomóc podważyć przywództwo Camerona w partii, okazało się koszmarną puszką Pandory. Niesamowite jest oglądanie w BBC brytyjskich polityków spanikowanych nie na żarty perspektywą kraju poza UE i przerażonych tym jaką piekielnie skomplikowaną sprawą będzie rozwód. A jest jeszcze opieka nad dziećmi (dostęp do jednolitego rynku) za co trzeba będzie zapłacić alimenty (składka która paradoksalnie może nawet wzrosnąć po Brexicie). Trzeba też widzieć brytyjskich dziennikarzy którzy mówią „sprawdzam” kolejnym Brexitowym hasłom: „Czy będą dodatkowe środki na służbę zdrowia?”; „Nic takiego nie twierdziliśmy”; „Przecież wypisaliście to wielkimi literami na autobusie!”.

Brytyjska klasa polityczna ma poczucie popełniania straszliwego błędu. Każdy przepytywany polityk robi kwaśną minę i mówi „trzeba zjeść tę żabę”. Jest tez oczywiście UKIP i Nigel Farrage którzy promienieją. Ale już teraz widać że UKIP może intensywnie podgryźć konserwatystów w kolejnych wyborach. A to jest cena której partia Borisowi Johnsonowi chyba nie jest gotowa wybaczyć. Z kolei w Labour mamy do czynienia z regularnym rokoszem przeciw Jeremy Corbyn’owi który jest oskarżany o brak zaangażowania w kampanię. Labour ma powody do paniki bo exodus Szkocji, coraz bardziej prawdopodobny, może tę partie pozbawić ogromnej części mandatów w Izbie Gmin. O dziwo o rozpadzie UK póki co wspominano rzadko jakby bojąc się nawet sugerować możliwą secesję Szkocji i Irlandii Pn.

Przedmiotem sporu jest tryb wystąpienia z UE, termin a także kalendarz i to kto ma ten exodus wynegocjować. Już teraz mówi się o twardych warunkach, a stwierdzenia polityków proBrexitowych o tym że UE i eurokratom nie będzie się opłacał odwet na Zjednoczonym Królestwie wydają się pobożnymi życzeniami. Zwłaszcza wobec dążenia Junickera do „jak najszybszego załatwienia sprawy” zapewne po to aby osobiście mógł on dopilnować twardych warunków rozwodu. Priorytetem Brytyjczyków wydaje się natomiast spowolnienie biegu wydarzeń. Po pierwsze by kryzys w obu partiach udało się jakoś rozwiązać. Po drugie by opanować chęć Szkotów do kolejnego referendum i rozpoczęcia procesu rozpadu UK. Po trzecie wreszcie aby osłabić radykałów z UKIPu i zwalić na nich przynajmniej część politycznej ceny za secesję. Bo najgorszy z możliwych scenariuszy to przebiegunowanie brytyjskiej (choć wtedy już pewnie anglo-walijskiej) sceny politycznej podobne do tego gdy odeszli wigowie i pojawiła się na ich miejsce Labour. To oznaczało by bowiem katastrofę o niewyobrażalnych dla UK rozmiarach.

Poboczną ofiarą Brexitu będą Polacy. W jakimś stopniu już się zaczęło choć obecność Polaków w kampanii była tylko wirtualna. Jednak to my przeprowadziliśmy prawdziwą inwazję na UK i to my a nie „Pakis” czy sikhowie okazaliśmy się prawdziwym zagrożeniem dla klasy średniej. Polaków w UK trudno odróżnić od Brytyjczyków więc dyskryminacja na rynku pracy jest bez porównania większym wyzwaniem niż dotychczasowych kolorowych emigrantów. Mają Polscy emigranci dość wysoki średni poziom wykształcenia co sprawia że w wielu zawodach przesuwają się po kolejnych szczeblach kariery zajmując niemało niższych i średnich stanowisk kierowniczych. Polacy inwestują w wykształcenie dzieci i mają wysokie oczekiwania od brytyjskich szkół. W przyszłości dzieci emigracji będą zapewne zajmować te miejsca na Oxfordzie czy Cambridge jakie do tej pory zajmowała brytyjska klasa średnia. Jest więc polonia kijem w szprychach mechanizmu klasowej reprodukcji i jak żadna inna mniejszość zagraża brytyjskiej „way of life”. To czyni z Polaków wroga brytyjskich nacjonalistów nr 1. Muzułmanin może i od czasu do czasu się wysadzi ale można go łatwo odróżnić i zamknąć w getcie na przedmieściach. Z Polakami zrobić tego nie sposób.

W kolejnych wpisach postaram się przedstawić możliwe scenariusze wyjścia z sytuacji jak i też cenę jaką zapłaci za Brexit tak UK jak i UE.

Ps. Ostatnio ze zdumieniem odkryłem że mieszam angielskie (UK) i polskie (UE) akronimy. I zgadzam się że to błąd ale używanie ZK czy EU będzie jednak IMHO mniej czytelne więc proszę purystów o wybaczenie.

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • Gość: [naz] *.play-internet.pl

    Skoro się stało to jestem za. Śmieszne są te zabiegi co by może załatwić żeby było nowe referendum albo olać tamte. Ukip nie zdaje sobie widać sprawy że wszystko co będzie źle spadnie na nich a trzeba będzie wynaleźć innego czarnego luda zamiast Ue. Przede wszystkim jestem za bo trzeba pokazać teraz (skutki tego ref. Poniesiemy i tak prawie takie same nawet jak cudem nie wyjdą) jak się wam danio, holandio nie będzie opłacało grać tą kartą. I że drogi establishmencie trzeba zawrzeć pośladki i ruszyć do roboty pt. Ocalmy UE.

  • Gość: [kmat] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Końcowe warunki wyjścia raczej będą dość łagodne, jakiś wariant norweski, abo co. Natomiast UE raczej potrzyma WB w niepewności, żeby wyssać City, stąd pewnie ta sytuacja, że jedynymi na serio zainteresowanymi wydają się w tym momencie brukselscy biurokraci. No i pewnie otworzy się jakąś drogę do pozostania dla Szkocji, czy kto tam jeszcze zechce wyjść z WB..

  • starszy58

    Zalecam wstrzymanie się od proroctw. Ruszyły procesy o własnej dynamice i możliwe jest wszystko. Jedyne co można przewidzieć, to to że w krótkim terminie (a pewnie i w średnim) będzie tylko gorzej.

  • nudniejszy

    Jeżeli petycję za powtórzeniem referendum podpisze więcej osób niż głosowały za brexitem, to może jeszcze powtórzą ;) ale w przeciwnym razie muszą wyjść. Chociaż podobno szkoccy posłowie chcą to blokować (nie wiem czy daliby radę).

    Efekt będzie taki, że płacić będą mniej-więcej tyle co teraz albo niewiele mniej (za dostęp do wspólnego rynku), będą musieli się stosować do europejskich norm (też z powodu rynku), ale nie będą mieli głosu w ich ustalaniu, ani nie dostaną żadnych dotacji z Brukseli - tak mniej-więcej wygląda model norweski. Model szwajcarski to osobne porozumienia na każdy temat, w ciągu 2 lat nie do zrobienia, tak że mało prawdopodobne.

    Ciekawy jestem co będzie ze Szkocją i Irlandią Płn. - Szkocja szykuje się do referendum ws. niezależności, pytanie tylko czy Londyn im pozwoli.

  • marchewa79

    @nudniejszy
    "Jeżeli petycję za powtórzeniem referendum podpisze więcej osób niż głosowały za brexitem, to może jeszcze powtórzą ;) "

    Niech funciak spadnie poniżej 1$ to sprawa nie będzie taka nieprawdopodobna.

    Problemem (i to gigantycznym) jest City i tzw "unijny paszport finansowy". Żaden kraj z poza UE nie ma tego paszportu a jego brak to koniec City które żyje z opakowywania g... w papierki i sprzedaży w UE. I w zgodnej opinii fachur z City taki przywilej jest nie do wynegocjowania po wyjściu z UE. Wiec zupełnie poważnie w ciągu kilku najbliższych dni smutni panowie w garniturach mogą odbyć rozmowę s mr. Johnsonem i mr. Farage'm po której kwestia powtórzenia referendum nagle wyda się "do przyjęcia".

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci