Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Menel a światopogląd

marchewa79

menel_strzegomRobiąc zakupy w jednym z marketów zaczepił mnie przedstawiciel „alternatywnego stylu życia” nieco wulgarnie zwany menelem. Aura, jaką wokół siebie roztaczał w temperaturze ponad 30 stopni cóż… zapierała dech w piersiach, szybko więc pośpieszyłem z drobnym datkiem w zamian za odprowadzenie koszyka. Datek ów sądząc po wybitnie alkoholowym elemencie aury spożytkowany został wkrótce na płynną formę posiłku zawierająca w sobie niemało alkoholu etylowego. Ot codzienność wielu polskich miast. Mnie jednak spotkanie skłoniło do rozważań światopoglądowych.

Menel to przypadek graniczny. Człowiek żyjący poza społeczeństwem, jego zobowiązaniami i koniecznościami. Podstawowym pytaniem jest to jak człowiek zostaje „menelem”. W teorii każdy z nas może przy splocie niekorzystnych okoliczności stracić dach nad głową, dochód i znaleźć się na ulicy. Rozmowy z ludźmi zawodowo zajmującymi się problemem pokazują, że jednak nasi menele w sporej mierze własnym skłonnościom do różnego rodzaju używek zapewniają tak brak schronienia jak i utrudniony powrót do normalnego życia. Każdej zimy masa bezdomnych wybiera potencjalne zamarznięcie zamiast pobytu w schronisku i jako powód podaje wymóg całkowitej abstynencji.

Społecznie możemy podejść do menela na trzy sposoby. Neutralnie ignorując problem i wspomagając od czasu do czasu drobnym datkiem, tudzież oddając jakieś wsparcie żywnościowe przed sklepem.  Możemy jednak podejść pozytywnie i stwierdzić, że żadna osoba nie powinna być bezdomna (zwłaszcza w rozwiniętym państwie i XXI wieku) a więc uruchomić systemowe działania podobne do tych z PRL mające zapewnić zatrudnienie i dach nad głową dla każdego. Możemy wreszcie podejść negatywnie i postawić sobie za cel wyplenienie bezdomnych z przestrzeni wspólnych, z których nie będąc podatnikami nie powinni mieć prawa korzystać. Żebranie czy pomieszkiwanie w ogródkach działkowych możemy potraktować, jako formę przemocy wywieranej na praworządnych obywatelach i dążyć do ukarania winnych.

Intrygujące dla mnie jest to, że o ile postawa neutralna akceptuje status quo polegające na tym, że w istocie nie widzimy problemu i bazujemy na organizacjach charytatywnych dla jego utrzymania w określonych granicach o tyle postawy pozytywna i negatywna lądują aparat państwowy w dokładnie tym samym miejscu. Konieczne okazuje się zastosowanie legitymizowanej państwowo przemocy do zmuszenia ludzi do rzeczy, na które ci nie mają wcale ochoty.  Czy Policja będzie meneli zwozić do ośrodków resocjalizacyjnych, (czyli de facto więzień) czy też wywozić na przedmieścia, aby zapijali się na śmierć poza wzrokiem praworządnych obywateli na pewno nie będzie tego robić za zgodą i przy współpracy zainteresowanych. W ten oto sposób tak prawicowy radykał jak i współczujący socjalista lądują po tej samej stronie policyjnej pały. To paradoks, który bardzo dobrze pokazuje, na jakie manowce prowadzą nawet najbardziej szlachetne idee.

Póki, co ani przymusowa resocjalizacja (i trzeźwienie) ani szwadrony śmierci nam nie grożą. Wybieramy wariant obojętności, który jest wygodny o tyle ze stanowi nieustanną motywację dla wszystkich, aby jednak zasuwali w kieracie. Bo zawsze jest ryzyko zastania menelem. Menel stanowi, więc społecznie wygodny instrument dyscyplinujący. To jednak Polska, kraj względnie zamożny, ale tez zimny gdzie przetrwanie na ulicy wymaga zimą jednak sporych umiejętności i determinacji. W południowej Europie rzecz ma się z goła inaczej. Tam przetrwanie w miastach jest dużo łatwiejsze, klimat łagodniejszy a dodatkowo istnieją masy napływających emigrantów. Wzrasta, więc także zainteresowanie wariantami radykalnymi. Pozbywanie się bezdomnych z ulic stanowiło wszak obowiązkowy element repertuaru każdej niemal dyktatury. I kto wie czy temat nie powróci.

Tyle nieco swobodnych wywodów zainspirowanych spotkaniem przed sklepem.

Komentarze (8)

Dodaj komentarz
  • starszy58

    Żyję w styczności z marginesem, a i sam jako wolnomularz bez stałego zajęcia i bez parcia na kasę poniekąd nim jestem.
    Otóż w definicji wolnego kraju powinno być zawarte prawo do samounicestwienia. To raz. Po drugie w normalnym, w miarę zamożnym i nieogarniętym wojną kraju owa autodestrukcja to akt woli. Wielokrotnie widziałem ludzi, którym się odmieniło i bez większych problemów wychodzili z bagna o własnych siłach. Inna rzecz że z reguły później odmieniało się im w drugą stronę.A wszyscy zbawiacze świata muszą wiedzieć jedno - człowiek nie siedzi w getcie dlatego, że musi, tylko dlatego że może...

  • bagienny.net

    Trochę nie za bardzo. Bezdomny nie musi być menelem. Menel to człek, żyjący na marginesie prawa (z reguły z własnej inicjatywy - nie oparte na statystykach tylko na obserwacji na przestrzeni kilkudziesięciu lat).
    Menele często podszywają się za bezdomnych, tym samym wyciągając od ludzi na parę złotych. Często też bezdomnych przeganiają ze swoich rewirów, ba! przeganiają ich z kolejek gdzie serwuje się jedzenie potrzebujących.

  • Gość: [kmat] *.bb.sky.com

    Znało się różnych ludzi. I tak, bycie menelem to kwestia wyboru. Zresztą ci ludzie są z tym całkiem szczęśliwi.
    A problemu to lepsi od nas nie rozwiązali. Robię teraz w UK, i tamtejsze lumpy są jeszcze bardziej zniszczone od naszych. No ale ze względu na brak pór roku (czyli nie ma zamarznięć zimą) żyją sporo dłużej, więc mogą się bardziej stoczyć.

  • mlodylew

    Już dawno nie czytałem tak klasistowskiego i stygmatyzującego tekstu. Widzę brak zrozumienia problemu bezdomności i nawet tego czym jest sama bezdomność.

    W Polsce głównym problemem walki z bezdomnością jest brak mieszkań ochronnych, w których można nauczyć się normalnego trybu życia. Czasem taka nauka jest podejmowana kilka razy, ale zawsze daje pozytywne skutki. By pomóc trzeba cierpliwości, a tego brakuje liberałom dla których bezdomny równa się automatycznie menel. To dwa różne zjawiska.

    Z ciekawostek dodam, że dużą grupą trafiającą na ulice są osoby opuszczające dom dziecka. Dzieje się to z powodu braku mieszkań ochronnych. Tak więc system może zmniejszyć i zwalczać bezdomność, tylko trzeba na drugiego człowieka spojrzeć n coś więcej niż na menela.

  • marchewa79

    @mlodylew
    "Już dawno nie czytałem tak klasistowskiego i stygmatyzującego tekstu. "
    Klasistowkiego? Nie spotkałem się z tym terminem, nowość jakaś. A stygmatyzujący? Ot refleksja dotycząca podejść do sprawy które w wersjach skrajnych prowadzą do użycia przez Państwo przemocy w różnie rozumianym "dobrym"celu.

    "W Polsce głównym problemem walki z bezdomnością jest brak mieszkań ochronnych, w których można nauczyć się normalnego trybu życia."
    Czyli czego? Korzystania z toalety? Mycia się? Model schronisko->praca-> wyjście z bezdomności nie jest wcale taki rzadki. Ale wymaga trzymania się z dala od używek.

    "By pomóc trzeba cierpliwości, a tego brakuje liberałom dla których bezdomny równa się automatycznie menel. "

    Używanie rachunku zysków i strat nie jest chyba fundamentalnym grzechem? Pytanie czy istnieje granica za którą już nie pomagamy. Czy bezdomny wyniszczony alkoholik nie rokujący szans na przywrócenie społeczeństwu wart jest ratowania? Szansa jest niewielka a on sam niespecjalnie ma ochotę (detoks przyjemny nie jest).

    "Z ciekawostek dodam, że dużą grupą trafiającą na ulice są osoby opuszczające dom dziecka. "
    Statystyki są ubogie i niewiele z nich wynika.
    www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-03-09/policzyli-bezdomnych-w-calej-polsce-jest-ich-ponad-33-tysiace/
    Tę tezę musiałbyś lepiej uzasadnić.

  • Gość: [zenjk] *.tvkstella.pl

    pierwsze zdanie!!!
    Taka konstrukcja jest niegramatyczna!, została kiedyś stworzona tylko dla parodii!

  • marchewa79

    @zenjk

    To jednak tylko blog. Osobista grafomania. Będziesz musiał zagryźć zęby i jakoś mi wybaczyć ;).

  • danekstraszynski

    a może tak konkretnie zacząć od małego. Wybudować łaźnie i pralnie publiczne dla "meneli"... jakieś talony na fryzjera... Człowiekowi umytemu, ostrzyżonemu jest łatwiej wyrwać się do "normalnego świata", a jeżeli nie ma na to ochoty będzie mniej narażony na głupie uwagi i arogancję tych, którzy uważają się, że im się udało.

    Tylko skąd tyle ponurych min za pełnymi wózkami w markecie i w limuzynach?

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci