Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Niewygodna prawda awansu społecznego

marchewa79

SOCIAL-MOBILITY-1-PB0027-1el2y65Zetknąłem się ostatnio z ciekawą refleksją na temat społecznej mobilności. Otóż ta winda społecznego awansu działa w obie strony. Aby ktoś z klasy niższej dostał się do klasy średniej ktoś z klasy średniej musi spaść do klasy niższej. A deklasacja to chyba jeden z najpoważniejszych lęków społecznych i instrumentów politycznych.

Łatwo obronić tezę głoszącą, że Brexit jak i wygrana Trumpa były odroczonym rezultatem masowej deklasacji ludności robotniczej w wielu obszarach USA i Wielkiej Brytanii. Ludzie, którzy w latach 50 i 60 zostali podniesieni do klasy średniej tak w sensie materialnym jak i pozycji społecznej po migracji produkcji za granicę masowo z powrotem znaleźli się w pozycji społecznej, jaką posiadali ich rodzice. Co gorsza ta deklasacja o podłożu geograficznym w dużym stopniu dotknęła także kolejne pokolenia. W tym samym czasie awans w metropoliach przeżywały dzieci emigrantów, bardzo często odmienne nie tylko kulturowo, ale i rasowo. Bilans w sensie kraju nie zmienił się znacząco, ale dystrybucja geograficzna już tak.

Obrona przed deklasacją jest, więc jedna z podstawowych ambicji ludności w Europie Zachodniej. Tworzy się ukryte bariery dla emigrantów bazujące na pochodzeniu czy kolorze skóry. Wspomaga się własnych potomków systemem znajomości i zależności nazwanym dla niepoznaki „networkingiem” społecznym. Bo walka o pozycje społeczną jest niestety grą o sumie zerowej i to jest ta niewygodna prawda społecznego awansu. Ktoś musi przegrać. I to jest także prawda, która przez najbliższe pokolenia rządzić będzie polityką (a może po prostu rządziła od zawsze). Vox populi jest tam gdzie frustracja i ból a one są tam gdzie mamy do czynienia z deklasacją i wszystkimi pokrewnymi zjawiskami. To ból utraty a biedę zawsze bardziej będą przeżywać ci, którzy zasmakowali (względnego) dobrobytu.

Czy jest wyjście? W teorii drabina klasowa nie musi być piramidą, w warunkach automatyzacji produkcji nawet nie powinna. Ale inna rzecz zabezpieczać klasę niższą przed niedostatkiem przez np. dochód podstawowy a inna utrzymywać masy niepotrzebnych ludzi w obrębie klasy średniej. A pamiętajmy, że klasa średnia autoidentyfikowana jest zawsze w odniesieniu do czegoś i jej „nadęcie” też będzie odbierane, jako relatywna deklasacja.

Łatwych wyjść nie ma, ale problem wakacyjnie ciekawy.

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • fg2002

    Przeczytałem kilka twoich notek i wydają mi się mądre. A przynajmniej są ważne. Ale ja się na tym nie znam. - Rób swoje.

  • starszy58

    Subiektywne poczucie pozycji społecznej to złożona i wieloaspektowa sprawa. Na pewno nie jest to gra o sumie zerowej. O poziomie samozadowolenia decyduje głównie poziom aspiracji. Byłem świadkiem socjalistycznego awansu milionów, wczesno kapitalistycznej degrengolady milionów i korporacyjnej jazdy w górę milionów, a za każdym razem były to inne miliony i na pewno nie równoliczne.
    Kapitalizm tak ma. Kocha zmiany i się nimi żywi. Jeden przełom technologiczny tworzy nowe elity i nowych pariasów. I tak ma być. Z ruchu bierze się życie.
    Wiesz Marchewa, socjalizm nie działał tak źle. Ludzie, nawet na etacie, mają naturalna tendencję do optymalizacji. Procedury i technologie były powoli doskonalone i nawet rosła wydajność. A później jacyś kapitalistyczni mądrale na zachodzie wymyślali jakieś scalaki, czy rzepy i Syzyf znów spierdalał się z góry na łeb wraz ze swoim kamieniem. Ale struktura społeczna ani drgnęła. Wszyscy biednieli równo. Fajnie było, ale realnemu socjalizmowi się zdechło.
    Ryzyko deklasacji jest sprzęgnięte obecnie z szansą skoku w górę. Komu się nie podoba, niech spróbuje odbudować etatystyczny raj.

  • marchewa79

    @starszy
    Jest to gra o sumie zerowej o tyle że proporcje klas są mniej więcej stałe. Możesz oczywiście zwiększyć cały zbiór wtedy i klasy średniej przybędzie ale to tutaj nie ma akurat nic do rzeczy. Coś wzrośnie to i coś musi spadać. Ale nie zawsze w tym samym miejscu. Więc w Warszawie czy Gdańsku mogą mieć postrzeganie Polski jako kraju nieustannego wzrostu i sukcesu podczas kiedy w podlubelskiej wski czy Radomiu jako krainy nędzy i upadku. Suma ogólna się nie zmieniła. Ale rozłożenie na mapie już tak. I naturalnie wszystko jest względne. Dzisiejsze życie na minimum socjalnym to życie o którym król Francji dwa stulecia wcześniej mógłby co najwyżej pomarzyć.
    Co do dynamiki kapitalizmu to zgoda ale nazbyt często w politycznych rachunkach zapominamy o tej równoważnej stronie. Właśnie dlatego że ona jest względna. Nawet jak bezwzględnie się wzbogaciłeś to względnie mogłeś zubożeć. A mózg a co za tym idzie i poglądy opierają się na wartościach względnych.

  • Gość: [kmat] *.bb.sky.com

    Z tym chyba względnie sensownie Skandynawowie sobie poradzili. Gospodarka w sumie bardzo liberalna, ale o dość sporej redystrybucji. Przez co piramida istnieje (a istnieć powinna, bo to motywuje), ale jest względnie płaska (deklasacja nie jest upadkiem na ryj z wysokości). Za duże spłaszczenie jest niedobre bo demotywuje (przerabialiśmy to przez pół wieku dziadostwa), za duże rozpiętości też, bo społeczeństwo się rozpada (spód idzie w Leppery, a góra wyrasta w oligarchię tak silną, że zdolną zabetonować swoją pozycję).

  • danekstraszynski

    Do tematu trzeba dorzucić zjawisko globalizacji i postęp techniczny. Globalizacja połączona z wielkim postępem w komunikacji, że nawet wysoko opłacany specjalista znalazł się w bezpośredniej konkurencji ze specjalistą z kraju, gdzie są niższe wymagania płacowe. Natomiast automatyzacja, komputeryzacja likwiduje masowo całe zawody. Tzw. sztuczna inteligencja już maszeruje i spowoduje kolejne zaburzenia w życiu tradycyjnym. W najbliższym czasie należy spodziewać się tak dużych zmian nawet w medycynie, że pomimo dzisiejszego niedoboru, lekarzy będzie zbyt dużo. To się dzieje.

    Natomiast kraje skandynawskie są zwyczajnymi skansenami feudalizmu. Tylko królowie są mądrzejsi i bardziej ludzcy, niż bywało gdzie indziej. Arystokracja rządzi wielkim przemysłem, a zwyczajna szlachta obsadza stanowiska administracyjne i fabryki mniejsze... Wybitnych przedstawicieli plebsu można przecież uszlachetnić, tak jak działo się zawsze.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci