Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Przyszłość, która nadchodzi, świat bez ropy i kierowców?

marchewa79

AR-307169920Odejdźmy znowu na moment od polityki i zastanówmy się odrobinę nad dwiema nadchodzącymi rewolucjami w motoryzacji: rewolucja elektryczną i rewolucją autonomizacji. Bo są to rzeczy, które nie tylko dzieją się n naszych oczach, ale w przeciągu następnych 2 dekad będą miały gigantyczny wpływ na świat, w którym żyjemy.

Zacznijmy od rewolucji elektrycznej. Elon Musk sprawił, że auto na prąd przestało być tylko ekologiczna ciekawostką produkowaną dla zmniejszenia emisji w ramach poszczególnych gigakoncernów motoryzacyjnych. Skierował motoryzacje na nowe tory i umożliwił podjęcie wielu strategicznych decyzji. Wybór przyszłości to auta na prąd.

Jak duże ma to znaczenie? Ropa to krwiobieg świata a blisko ¾ jej zasobów zużywa transport. Oczywiście nie jest tak, że ropę uda się w 100% zastąpić energią odnawialną. Duża jej część zamiast w autach spalana będzie w elektrowniach. Jednak pamiętajmy ze równolegle wiele krajów inwestuje w odnawialna energetykę i ta zajmuje coraz lepsze pozycje w bilansie energetycznym. W perspektywie strategicznej ropa zacznie tanieć. Myślę, że możliwe będzie przełamanie poziomów sprzed kryzysu naftowego a nawet zejście jeszcze niżej. To wszystko dramatycznie uderzy w kraje rozwijające się. W wielu z nich ropa była i jest podstawowym źródłem dewiz. Skutki pozbawienia kraju tego ekonomicznego narkotyku obserwujemy obecnie w Wenezueli. A to tylko prolog. Cały półwysep arabski i spora część Afryki może stanąć w ogniu gdyż opresyjne reżimy pieniędzy z nafty używały do zapewniania sobie władzy. Kiedy te się skończą młode, ale koszmarnie nieefektywne społeczeństwa arabskie staną przed perspektywą nie tylko degradacji materialnej, ale także głodu i pragnienia. Ruszy, więc prawdziwa druga fala emigracji. Tak duża, że Forteca Europa tym razem rzeczywiście może zdecydować się strzelać. Braki w petrodolarach uderzą też w terroryzm islamski. Obfity strumień dochodów pochodzących od krajów półwyspu arabskiego wyschnie a jak powszechnie wiadomo bez pieniędzy trudno jest uprawiać rewolucje spod znaku ISIS czy samobójcze zamachy. Ucierpieć może też radykalny islam w zachodniej Europie, kiedy szejkowie z Arabii przestaną finansować meczety i duchownych. Wiele krajów uzależnionych od ropy desperacko usiłuje się uwolnić z tej pułapki, ale ich rezultaty nie napawają optymizmem. Bez ropy Dubaj to żadne centrum finansowe tylko zestaw wieżowców na pustyni.

Ale bogaty zachód będzie miał własne problemy, bo z rewolucją elektryczną, która raczej da pracę (ktoś będzie musiał te auta wyprodukować i utrzymać) podąży rewolucja autonomizacji a ta będzie już pracę odbierać. Tylko w USA w sektorze transportu pracuje ponad 4 miliony ludzi. Pojawienie się autonomicznych samochodów w ciągu dekady/dwóch zlikwiduje te miejsca pracy. I to nie będzie miły proces. Kierowcy ciężarówek, taksówkarze, kierowcy autobusów wszyscy oni będą musieli szukać innego zajęcia. A to nie są ludzie, których będzie można łatwo przekwalifikować. Autonomizacja to także mniej wypadków (redukcje u ubezpieczycieli, mechaników samochodowych), mniejsze korki, wyższa trwałość aut (znowu warsztaty). Czyli życie części z nas będzie lepsze i czystsze, ale za to czeka nas hekatomba likwidująca cały sektor zatrudnienia. Dziesiątki milionów ludzi. A stanie się to szybko, bo to się po prostu opłaca. Komputerowy kierowca nie musi jeść i spać a ciężarówka może jeździć z towarami 24/7. I tak we wszystkich innych sektorach. Szkoły nauki jazdy? A po co? Pytanie czy te nowe rodzaje pracy, o których nawet jeszcze nie słyszeliśmy pozwolą na zagospodarowanie odchodzących z sektora transportu. Bo jeśli nie to problem może być nie tylko społeczny, ale i polityczny, bo utrata pracy nie odbierze im praw wyborczych. Być może UE powinna myśleć nad regulacjami okresu przejściowego pozwalającymi na bardziej stopniowe wygaszanie sektora?

Technika zmieni nasze życie i to już nie jest SF. Choć autonomizacja spowoduje też problemy natury prawnej i etycznej, ale to już temat na inną notkę.

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • starszy58

    Dwa kluczowe współczynniki - cena/pojemność i masa/pojemność - poprawiają się wolno i raczej na skutek obniżenia marż, niż skoku technologicznego. A bez taniej i lekkiej baterii rewolucji elektromobilnej nie ma. Nie ma co się spieszyć z wnioskami.

  • marchewa79

    Strategiczne decyzje już zapadły a przy gęstej sieci punktów ładowania i szybko ładującym się bateriom sama pojemność przestaje być tak kluczowa. Co do śpieszenia się z wnioskami to proces wyceniam na jakieś dwie dekady ale geopolitycznie redukcja w zapotrzebowaniu na ropę o 10-15 % już zacznie chwiać cenami i sytuacją wielu krajów. Przy 30% spadku (możliwy) masz niemały armagedon.

  • nudniejszy

    Swego czasu, w latach 80tych, wydawało się że doszliśmy do "ściany" jeżeli chodzi o pojemność twardych dysków: Kilkaset MB, na więcej nie pozwalają prawa fizyki. A potem odkryto efekt GMR.

    Być może będzie coś, co w podobnej mierze zmieni sposób funkcjonowania baterii. W historii techniki często było tak, że pewne odkrycia były dokonywane wtedy, kiedy były potrzebne.

    A może tak się nie stanie. Może powoli rosnąca efektywność silników, możliwości szybkiego ładowania baterii i dostępność stacji, plus regulacje prawne (podatki, poza tym w momencie kiedy pojazdy elektryczne będą stanowiły. powiedzmy, 30% ogółu, może większe miasta w ogóle zabronią wjazdu pojazdom tradycyjnym w trosce o powietrze) doprowadzą do tego że posiadanie auta z tradycyjnym silnikiem dla większości ludzi przestanie mieć sens.

    W sumie, z punktu widzenia samego CO, nie wiem czy nie lepiej byłoby spalać biogaz albo jakiś alkohol robiony z odpadów - ale to polityczne decyzje, które juz zapadły.

  • starszy58

    @nudniejszy
    Jeszcze niedawno większe środki niż elektrosamochody pochłaniały badania nad ogniwami wodorowymi. Prace te trwają siłą rozpędu i jest parę obiecujących tropów. Nic nie jest przesądzone. Mnie osobiście najbardziej rajcują wariaci pracujący nad tysiącem wariackich pomysłów. Jak się komuś coś trafi, to będziemy się dziwić, że nikt wcześniej nie wpadł na taką oczywistość. No i jest wreszcie Wielki Zderzacz Hadronów traktowany hasłowo. Jajogłowi mogą wpaść na coś mimochodem. To następne tysiące bystrych psycholi. Zresztą nie wiem. Może jakiś biolog rozkmini elektryczne węgorze:)

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci