Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wyśniony lider opozycji a proza życia

marchewa79

Funny+Superhero+fails12-www.go4pix.infoKanikuła sprawiła, że wrócił do obiegu tematy wymiany liderów opozycji. Nie do końca wiadomo, na jakich. Ale zasadniczo wiadomo, że ci, co są to są niefajni. A jakby przyszli ci fajni to po prostu ruszylibyśmy z posad bryłę świata i PiS miałby 3% poparcia. Oh, wait…

Warto spojrzeć na losy ludzi, z którymi do tej pory wiązano nadzieję. Tuska póki, co pomińmy, bo ten powrót może nastąpić, ale nie musi. Spójrzmy na trójcę sprawdzona w boju. Petru, Trzaskowskiego i Biedronia. Zacznijmy od Petru. Facet pozornie zaorał się sam. Madera ujawniła, że jego życie prywatne nijak nie przystaje do ambicji, jako lidera. Poza tym dość własnościowy stosunek do własnej partii i „trudna” osobowość pozbawiła go pozycji wodza. Co zniósł niezbyt dobrze. Lider, więc dla elektoratu winien posiadać ustabilizowane życie prywatne i koncyliacyjną osobowość (będąc jednocześnie silnym liderem). Bo jak nie to infamia i zapomnienie.

Trzaskowski pozornie ma te wszystkie cechy. Młody, wykształcony i z ustabilizowanym zżyciem prywatnym. Ale poddawany dokładnej, bezwzględnej obróbce medialnej traci. Jego zalety (wykształcenie i pochodzenie) są przedstawiane, jako wady. Konkurent w medialnej PiSwizji staje się warszawskim evrymanem, (choć w rzeczywistości to Opolska elita i spadochroniarz na misji od prezesa). I Trzaskowski obrywa. W dużej części, dlatego że nie chce i nie umie podjąć gry z plebejską częścią elektoratu. A podjąć tej gry nie może bo „baza” łaszenia się do prostego wyborcy by nie darowała. Nie ma powodów do oczekiwania że w skali kraju będzie inaczej.

Biedroń. Przypadek stanowiący kopię i remiks pozostałych. Dodatkowy twist lokalny i seksualny dodają smaczku. Otóż Biedroń chciałby i boi się. Chciałby wejść do „dużej” polityki, ma niemało suflerów, którzy go zachęcają. Ale porzucenie Słupska po pierwszej kadencji nie wygląda dobrze w życiorysie (a już rządowe media obrobią ten temat właściwie) a dodatkowo wydaje się, że te same cechy osobowościowe, co u Petru występują i w tym przypadku. Skrótowo Biedroń to człowiek, co uwierzył we własną zajebistość. Polityka takich graczy zwykła przeżuwać i wypluwać. Zwłaszcza że jako polityk lokalny miał póki co Biedroń w TVPiS taryfę ulgową.

Co pozostaje. Upiory. Czarzasty i Schetyna. Nieatrakcyjni emeryci. Weterani partyjnych gierek. Ale czy kotwice? Czarzasty dostał masę spadkową po Millerze poniżej wyborczego progu, z bagażem Ogórek i Palikota. I konkurencją łaknącą lewicowego elektoratu a czystą i nieskalaną niczym dziewice z partii Osobno. I wygrywa. Dziś rząd dusz na lewicy ma zużyty do cna szyld SLD. Reszta graczy albo się z Czarzastym sprostytuuje albo będzie dumnie niosła szyld nowej lewicy z 1,5% poparcia. I to wszystko zrobił Czarzasty będąc nieobecnym w mediach. Kiepski lider?

Schetyna. Tego w mediach aż nadto. A PO dalej nie może przekroczyć 20%. No dupa nie lider. A teraz cofnijmy się 3 lata. Nowoczesna zbliża się do 25% w sondażach PO ma ledwie 15. W mediach Petru ogłasza się liderem opozycji. Połowa PO czeka w blokach startowych do ewakuacji. Przychodzi Schetyna. Trzy lata później Nowoczesna ledwie dyszy wzięta na pokład przez PO. Petru nie istnieje wyrzucony na margines polityki. I to wszystko przy utracie garstki posłów i parunastu radnych. Zatrzymał w partii Schetyna niemal całą wewnętrzną opozycję. Sukces mierzony rozmiarem dołu, z którego musiał się wygrzebać jest niewątpliwy. Sukces sondażowy dość umiarkowany.

Ludzie ani Schetyny ani Czarzastego nie kochają. Co pewnie prędzej czy później obu skarze na strategię zmienników. Obaj póki, co czekają. Bo strategia zmienników musi być dobrze rozegrana czasowo. Przy wystarczającej ilości przestrzeni obróbka TVPiS zabije każdego kandydata. Trzaskowski pokazuje niezbicie, że teflonowych przypadków nie ma. Czy są to kiepscy liderzy? Politycy dotychczas grali na zupełnie innych warunkach. Schetyna i Czarzasty robią za odgromnik. Tak dla PiSowskich ataków jak i zawiedzionych post POwskich marzeń. Ich czas może jeszcze nadejść.

Komentarze (13)

Dodaj komentarz
  • Gość: [kmat] *.dynamic.dsl.as9105.com

    Moja opinia jest taka: PiS na razie jest trudny do ruszenia. Gospodarka na oko się rozwija, ludzie się bogacą, przepowiednie rychłej zapaści się nie sprawdziły (jeszcze, PiS miał dużo szczęścia, że wstrzelił się w koniunkturę), pińcetplusy do ludzi idą, nic ino carpe diem i dolce vita. Przeciętny obywatel ma wrażenie, że PiS rządzi dobrze, i trudno nawet mieć do niego o to pretensje. W tej sytuacji dobry lider opozycji co najwyżej może wykosić innych liderów opozycji, ale władzy za bardzo nie ruszy.
    Brutalna prawda jest taka, że PiS może przegrać tylko sam ze sobą. Zresztą zmiany władzy przebiegały konsekwentnie w ten sposób od czasu upadku koalicji AWS-UW. AWS zaorała się sama, SLDr zaorał się sam, pierwszy PiSi zaorał się sam, PO zaorała się sama, i drugi PiS też upadnie dopiero wtedy, gdy zaorze się sam. A dobry lider opozycji to ten, który z masy upadłościowej najwięcej urwie.
    Opcje na samozaoranie PiSu są dwie.
    Pierwsza to odejście Kaczyńskiego - biologia w końcu go dogoni. Partia o tak wodzowskim charakterze musi po czymś takim mocno oberwać. Charakteropatia prezesa wykosiła tam wszystkich z jakąś charyzmą i osobowością, zostawiając pochlebców, podnóżki i płaszczaki. Bez nadprezesa to towarzystwo będzie jak zdekapitowana kura miotająca się po obejściu.
    Druga opcja to zapaść gospodarcza. Obecny system rozdawnictwa jest uszyty pod dobrą koniunkturę światową. Przy koniunkturze nie tak dobrej się rozpruje. Skończą się pińcetplusy, albo inflacja je zeżre, bezrobocie znowu stanie się odczuwalnym problemem, ludzie zbiednieją i się wkurzą, zwłaszcza gdy przypomną sobie, że przez poprzedni kryzys dało się przejść w miarę suchą stopą.
    Cóż, prędzej czy później, któryś z tych scenariuszy się spełni. Pytanie co do tego czasu. Widzę tylko jedną możliwość: co jakiś czas, zwłaszcza przed różnymi wyborami opozycja powinna odpalać petardy typu misiewicze, nagrody i podobne. PiS od tego wyraźnie obrywa. Co prawda tylko czasowo, ale dobry timing może spowodować, że PiS będzie potrzebował koalicjanta, co znacznie osłabi jego potencjał do demolki państwa.

  • starszy58

    W sumie to gratuluję. Pierwsza sensowna i inteligentna obrona Schetyny, jaką widziałem. Czyli co? Schetyna ma strategię i tylko dogodnego momentu czeka? Może, może. Na razie został - w przeddzień wyborów - oskarżony o sabotowanie kampanii Trzaskowskiego. Oskarżony w sposób, dodajmy, wiarygodny. Sam fakt wysunięcia takiej tezy - masowo popartej przez Sieć - jest dla PO i osobiście dla Schetyny katastrofalny. Wszystkim przypomniała się zawiniona przez PO klęska Komorowskiego.
    Ja zresztą może i jestem uprzedzony. Znam paru platformerskich schetynopodobnych lokalsów i ekstrapoluję. Ale teraz przegrana Schetyny będzie i moją przegraną.

  • dunczykiewicz

    Zgadzam się z Kmatem, PiS ostatecznie może dobić utrata 500+(już teraz deficyt jest większy) i utrata wodza który myśli za większość ich członków.
    Co do liderów opozycji to ktokolwiek nim zostanie (osobiście kibicuję Biedroniowi) to nie zazdroszczę mu bo sprzątanie tego za przeproszeniem burdelu po PiSie zajmie sporo czasu (ograniczenie deficytu i usunięcie wszystkich Miśkiewiczów w instytucji publicznych).

  • kpdwiejak

    póki co nie ma dramatu

  • nudniejszy

    Czarzasty być może dlatego wygrywa, bo jako jedyny mówi o depisyzacji (i nie tylko to że mówi, platformersom w tej sprawie i tak nikt by nie uwierzył).

    Może rzeczywiście trzeba poczekać i rycerzy na białym koniu wyciągnąć z rękawa krótko przed wyborami - PiS udowodniło, że ludzie wyciągnięci z rękawa jak najbardziej są w stanie wygrywać wybory.

  • Gość: [kmat] *.dynamic.dsl.as9105.com

    @dunczykiewicz
    Zależy jak patrzeć. Jeśli zachowane zostaną PiSie standardy, to wyczyszczenie instytucji pójdzie bardzo szybko. Pytanie czy to dobrze :)
    A z deficytem będzie oczywiście gorzej. Paradoks polega na tym, że lepiej, żeby PiS był gospodarczo głupszy niż mądrzejszy, bo jeśli będzie głupszy to może rozwali budżet jeszcze za światowej koniunktury, kiedy łatwiej będzie się odbić od dna.

    @nudniejszy
    Ludzie wyciągnięci z rękawa mogą wygrywać tylko jeśli mają przeciw sobie równie niepoważnych przeciwników. Z kim właściwie mierzyli się Duda i Szydło? Z niedojdą Ewą i z Bronkiem po lobotomii. Tudzież trochę w tych wyborach zamieszał pewien zapity grajek.

    Jeszcze jedno mi przyjszło do głowy. PiS właściwie wygrał te wybory i utrzymuje władzę nie dzięki wariatom z GazPola tylko nijakim centrowcom o nikłym stopniu zainteresowania polityką i skupionych na własnej aktualnej sytuacji. Tak naprawdę Duda/Szydło/Morawiecki to "cieplejsza woda w kranie".

  • Gość: [ale.sobie.konto.wymyslilem] 212.33.88.*

    Hm, Czaczasty i Schetyna osiągają 'sukcesy' nie tyle dzięki swoim cnotom a temu że są. 'Wystarczy być' we właściwym miejscu i czasie. Bo jeśli nie PiS to któż jak nie oni? Kukiz to żart, Korwin to żart jeszcze większy (zresztą po co mu władza, Lemmy z Motorhead powiedział że w jego wieku tylko bycie muzykiem rockowym umożliwia taki tryb życia jaki prowadzi, otóż JKM udowodnił że w tym celu nie trzeba grać rocka), Nowoczesna się wypaliła (jej liberalizm obyczajowy przejawił się chyba tylko wiadomo czym, ale już problem aborcji potraktowała jak stare, dobre PO), a Prawdziwa Lewica to połączenie formy JKM i (części) treści PiSu. Na takim tle to Czaczasty prezentuje się całkiem interesująco (zwłaszcza jak już nie ma w okolicy mężczyzny którego można ocenić po tym jak skończył).

    A w ogóle to Nowoczesna mnie coraz bardziej wnerwia. Jeśli robi się zarzuty Razemitom o rozbicie lewicy w 2015, to N zrobiła to na o wiele większą skalę z głosami 'liberałów'. A późniejsze losy partii powodują że można tylko zapytać: 'I po co było jeść tę żabę?'.

  • starszy58

    @askw
    Razem stworzyło alternatywę i zepchnęło SLD pod próg. Nowoczesna zebrała bezpańskie głosy tych, co by już na PO nie zagłosowali. Jakiś milion. Bardziej zabrała korwinistom i Kukizowi (tak!) niż Platformie.
    Ale w jednym masz rację. Jak się ma target, jaki ma, to trzeba klub parlamentarny dopasować do targetu, bo odwrotnie się nie da. Miałem okazję powiedzieć to Katarzynie osobiście. Bezradnie rozłożyła ręce.

  • Gość: [kmat] *.dynamic.dsl.as9105.com

    Z tym rozbijaniem przez Razem głosów lewicy to bym uważał. Część wspólna elektoratów Zandberga i Millera była raczej mała. Ani Razem nie było opcją dla emerytowanych milicjantów, ani SLD dla bojowników o social justice, a socliberalnych postępowców zeżarła Nowoczesna. Oni mniej więcej tak walczą o głosy lewicy jak Korwin i PSL o głosy konserwatystów.

  • Gość: [ale.sobie.konto.wymyslilem] *.koba.pl

    @kmat
    Razem a zepchnięcie SLD pod próg... Cóż, zwolennicy Razem twierdzą że to śmieszny zarzut, a argumentują to właśnie 'rozłącznością' elektoratów. Ja nie byłbym tego taki pewien. Koalicji SLD&Co zabrakło około 68500 głosów, Razem dostało głosów 550 tysięcy. Trzeba pamiętać że Razem jechało na dobrym wrażeniu jakie zrobił Zandberg w debacie (o ile pamiętam, GWyb zrobiła dużo aby wszyscy wiedzieli że 'Zandberg wypadł fajnie'), miało też powab nowości. Program nie był aż tak ważny, wystarczyło że to 'fajna lewica'. Pewne sondaże w latach 2016-17 pokazywały spore przepływy elektoratu między Razem a Nowoczesną, to pokazuje że np. nadzieja na 'zrobienie porządku z klechami' może być ważniejsza niż to czy przy okazji powstanie komunizm czy turbokapitalizm. Jeśli można przeskoczyć z N do Razem, to tym bardziej jakiś % młodszych wyborców SLD mógł się skusić w 2015 na Razem. Ilu ich było? Myślę że 70 tysięcy w skali kraju to całkiem realna liczba...

  • starszy58

    @kmat @askw
    Wiem na pewno o jednym emeryckim kole SLD, co demonstracyjnie przeniosło głosy na Razem. Poszło rzeczywiście o antyklerykalizm, zdaniem dziadków w SLD ciepły i rozmemłany. Nawet jakąś uchwałę uchwalili zdajesię. Nie ma dziwne, bo ci sami ludzie optowali wcześniej za Palikotem, a na łono wrócili, gdy wg nich Palikot zdradził.
    Na mojego czuja potencjał antyklerykalizmu potężnieje z każdym dniem, ale politycy podchodzą do zagadnienia jak pies do jeża, bo trwają w błędnym przekonaniu, że Palikot właśnie przez wojujący antyklerykalizm przegrał. A to g.prawda.

  • marchewa79

    W USA właśnie ujawniono skalę kościelnej pedofilii w kolejnym stanie. Niedługo trzeba będzie ogłosić upadłość likwidacyjną KK w tym kraju. Globalnie mamy już katastrofę. Lokalnie tez dotrze.

  • dunczykiewicz

    starszy58
    Też mnie śmieszy to myślenie że Palikot upadł przez antyklerykalizm dzięki któremu wszedł do sejmu a nie przez to że wewnątrz ruchu było mnóstwo osób które miały odmienne podejście do np. gospodarki a który ruch zachowa jedność gdy jedni popierają podatek progresywny a drudzy liniowy.

Dodaj komentarz

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci