Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

(Ludowe) Wojsko Polskie a.d. 2018

marchewa79

d-caJeżeli chcemy zrozumieć to, co dzieje się z polką armią kluczowe są 2 kwestie. Pierwszą jest materiał ludzki, jaki posiada armia w postaci i dowódców. Od lat wszyscy oni są koszmarnie ukierunkowani na trwanie a nie na jakikolwiek rozwój. Jeżeli patrzymy na strukturę naszej armii z punktu widzenia militarnego jest ona pozbawiona jakiegokolwiek sensu. Sens pojawia się, jeżeli popatrzymy na tę strukturę z punktu widzenia etatowo/stołkowego. Wtedy kolejne „dowództwa” bez żołnierzy i „kadrowe” brygady zaczynają być oczywiste. Całą obronę terytorialną można w zasadzie traktować, jako gigantyczny szwindel na etatach. W rezultacie polska niczym USA ma 5 rodzajów sił zbrojnych, bo każdy „rodzaj” to generalski stołek dawany praktycznie gratis.

Kiedy to wojsko ma kupować sprzęt od dystrybutora papieru toaletowego począwszy na systemach przeciwlotniczych skończywszy każdy z tych „dowódców” musi coś wnieść. Powstają, więc wymagania dla producentów gdzieś między kosmicznymi a kabaretowymi. Jeżeli organizowany jest przetarg to już wstępna lektura zamówienia odstrasza większość oferentów.  Ale zawsze wtedy następuje twist. Bo wchodzi tada… polski przemysł zbrojeniowy. Obsadzony pociotkami trwale twierdzi, że każdy! sprzęt wojskowy to oni w trymiga bez licencji zrobią taki, że się zachód może schować.  I taka argumentacja trafia do polityków. Skutek? Korweta Gawron, która stała się patrolowcem za ponad miliard złotych. Ale przykładów jest multum. Od wyposażenia osobistego zaczynając na samochodach terenowych kończąc.

Funkcjonuje to, jako tako tylko do momentu, kiedy nie jest poddane zewnętrznej presji. Bo tu pojawia się problem nr, 2 czyli politycy. Nie od dziś na widok wojskowych każdemu politykowi miękną kolana. I zaczyna wierzyć, że ta nasza banda półamatorów w stalowych hełmach jest równie dobra jak US Army. W końcu niejeden „pokaz dynamiczny” widział. Więc godzi się na udział naszych żołnierzy w misjach stabilizacyjnych. A oni pakują trzydziestoletni sprzęt. I jadą. Cenę za głupotę polityków i oficerów płacą zawsze szeregowi żołnierze. Ci, którzy na własnej skórze przekonują się, że Honker to nie jest „prawie Land Rover” tylko wyklepany złom nieosłaniający nawet przed strzałami z łuku. Gdyby istniała na tym świecie jakaś sprawiedliwość to osoby odpowiedzialne za wyprawę do Afganistanu i Iraku należałoby w całości rozstrzelać. Niestety większość awansowano. A umysłowość głosząca, że Polak nawet „na drzwiach od stodoły” zanotowała kolejny triumf. Tylko ludzi żal.

Cudowną ilustracją powyższego systemu jest polski transporter opancerzony, następca znanego wielu BWP. BWP to zabytek, potrzebujemy je szybko wymienić a zapotrzebowanie jest oceniane na ponad 1000 sztuk. Takich transporterów opancerzonych powstało w latach 90 w Europie kilka. Wszystkie programy przekroczyły zakładany czas i budżet, więc pozyskanie licencji za pół darmo nie jest niewykonalne. Co więc robią Polacy?  Zaczynają od opracowania absurdalnych założeń wśród nich takiego, że to cudowne BWP musi pływać. Musi też przy okazji mieć jakiś pancerz, więc od razu pojawia się kłopot (opancerzenie=masa a rzeczy ciężkie cóż nie pływają raczej toną). Na starcie odpadają, więc niemal wszystkie zagraniczne konstrukcje gdzie wymóg tzw. pływalności musiał ustąpić opancerzeniu. Ale polski przemysł zbrojeniowy mówi „damy radę”. Nie dość, że zmieścimy się w czasie i opracujemy coś, co nie udało się innym to jeszcze w krótkim czasie wyprodukujemy 1000 sztuk. A pomyślcie o potencjale eksportowym… (dla wyjaśnienia potencjał eksportowy jest żaden tak jak wspomniałem na rynku jest kilka nowoczesnych konstrukcji szwedzkich, brytyjskich, hiszpańskich i niemieckich). Rezultat? Póki, co mamy makietę i coś tam na kształt prototypu, co podobno nawet i pływa. W 2020 ma być gotowe do produkcji. Dolary przeciw orzechom, że nie będzie. Przy planowanych mocach produkcyjnych i wytwarzaniu kilkudziesięciu sztuk rocznie armię przezbroimy w 20 lat. O ile w ogóle znajdą się pieniądze. W co wątpię. A w międzyczasie? Czytał ktoś doniesienia z Ukrainy…

Puenta? Nie wiem. Mamy problem. I to nie tylko z synergiczną multiplikacją i nakładaniem się głupoty PiSowców na głupotę zupaków. Mamy problem z wojskiem, jako takim. Jest za tłuste, zbyt dużo oficerów, za mało żołnierzy. Koncentracja na defiladach. Rozwiązania powinny być radykalne. Ale czy ktoś będzie miał odwagę?

P.S. Jednak znalazłem puentę. Jest nią ilustrujące ten tekst foto dowódcy 14 suwalskiego dywizjonu artylerii p-panc. Żywa reklama stanu polskiej armii.

Poprzednie odcinki...

http://zoonpolitikon.blox.pl/2008/04/Ludowe-Wojsko-Polskie-ad-2008.html

http://zoonpolitikon.blox.pl/2010/02/Ludowe-Wojsko-Polskie-ad-2010.html

http://zoonpolitikon.blox.pl/2017/06/Ludowe-Wojsko-Macierewiczowskie-Polskie-AD-2017.html

 

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci