Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Polityka

Globalizacyjna grawitacja

marchewa79

54512-1884-15Wszyscy znamy tę historię. Brazylijski prezydent Lula wyciąga tysiące z biedy dzięki programom socjalnym, Hugo Chavez może i był dyktatorem, ale jego osiągnięcia na polu wyrównywania szans uboższych mieszkańców Wenezueli są niewątpliwe. Władimir Putin autokrata, ale postawił Rosję na nogi i zbudował od nowa jej globalną pozycję.

Ładne i nieprawdziwe. Nafta była droga i tyle. Dywidendy starczyło nie tylko by się nachapać, ale zostało dość, aby skorzystali mieszkańcy. Dziś po naftowym eldorado pozostały wspomnienia. I rzeczywistość testuje, co tak naprawdę „zbudowali” światli przywódcy. A nie są to wyniki nadmiernie optymistyczne. Wenezuela zdycha malowniczo i brutalnie. Hiperinflacja w kraju, który nie produkuje już w zasadzie niczego poza surową ropa, której nikt nie chce. Z surowcowej hossy pozostał kac gigant i niezapłacone rachunki. Poziom morderstw przeraża a kraj pogrążył się w anarchii.

W Rio Igrzyska, ale także korupcja, która rozniosła na strzępy dziedzictwo Luli i jego następczyni. Ilość pieniędzy maleje a rachunki za mundial i olimpiadę rosną. Niewiele pozostałe ze snów o potędze zwłaszcza, że te były napędzane nie wydajnością pracy a surowcowym narkotykiem. Biedni odkrywają ze po tych wszystkich „programach” oni dalej są biedni a zarobili politycy, którzy byli ich pomysłodawcami. Kraj stoi na krawędzi społecznej rewolty.

I wreszcie Rosja Agresywna, pijana swoją odtworzoną potęgą i iluzją odbudowy ZSRR. Kraj, którego wszyscy się boja i nikt nie szanuje. A w dodatku również kraj w dużej części zbankrutowany jednak w odróżnieniu od poprzedników posiadacz potężnych zasobów broni nuklearnej, które są niczym Joker i sprawiają ze zawsze świat wyciągnie pomocną dłoń.

Surowcowa hossa była dla wszystkich tych krajów jak wygrana w totolotka. W teorii pozwalała nadrobić dekady zapóźnienia i wskoczyć na wyższy poziom rozwoju. To gówniana teoria. Jej akolici zawsze przywołują te same przykłady Japonii czy Korei zapominając, że żaden z tych krajów surowców nie ma a ich dobrobyt wypracowała mrówcza i katorżnicza praca obywateli.  Ta praca pozwoliła skorzystać z wielu szans, jakie stworzyło otwarcie światowych rynków i toczące się w okolicy wojny zastępcze.

Tak działa świat. Niestety nie ma dróg na skróty. Zawsze jest to samo: sprawne instytucje, sprawna administracja, proste prawo. Oczywiście każdy polityk będzie wam wmawiał, że jest inaczej. Skłamie. Dobrobyt w naszym kraju będziemy budować my, nasze dzieci i nasze wnuki. I być może nasze styrane prawnuki darzą radę przystanąć na chwilę i porozkoszować się dogonieniem zachodu. Ale i to nie jest pewne. Jak pokazuje Wenezuela ostry spór z ekonomiczną grawitacja zawsze kończy się paskudnym plaśnięciem i mokrą plama na chodniku.

Opór narasta?

marchewa79

windsock_render1.pngcf227cf3-ba77-498a-beb3-52cac362da36LargerPewnie wynika to z mojego życia w czymś, co Anglicy nazywają „info buble” a co oznacza mniej więcej tylko to, że zwyczajowo rzadko czytam rzeczy, które otwarcie nie zgadzają się z moimi poglądami, (kto lubi sobie podnosić ciśnienie), ale mam wrażenie, że apogeum notowań i kariery PiS mamy już za sobą. Dyscyplina wymagana do utrzymywania „zatroskanego oblicza” z jednoczesnym trzymaniem centrowego kursu to wydaje się zbyt wiele dla tak silnie sformatowanej „na prawo” organizacji, jaką jest Prawo i Sprawiedliwość. Maski, więc stopniowo idą w dół a to nie może w dłuższej perspektywie pomóc, z co najmniej kilku powodów:

  1. Piekielnie trudno jest utrzymywać poparcie powyżej 30% w ogóle i dla każdej partii. Wyborca z poza „twardych” elektoratów jest kapryśny i szybko przerzuca swoje sympatie.
  2. Koncertowo ginie na naszych oczach Paweł Kukiz przechodząc z kategorii „sensacja” do kategorii „obciach” w tempie budzącym najwyższy podziw dla jego głupoty, arogancji i pychy. Tym samym główny problem PO na froncie młodzieżowym rozwiązuje się sam.
  3. Prezydent Duda jest w początkowym „gafogennym” okresie prezydentury. To wszystko sprawia, że może z atutu stać się balastem kampanii. Tym bardziej, że serwituty, jakie musi płacić np. kościelnym hierarchom sporo go kosztują w miękkim elektoracie. Jeszcze cztery lata temu i Ruch Palikota i SLD z antyklerykalnymi hasłami wywalczyły spore poparcie a ten elektorat nie zniknął. Słabość lewicy skazuje go na „głosowanie strategiczne” na PO albo absencję. Ale dość gwałtowna rekatolizacja urzędu prezydenta uprawdopodabnia ten drugi wariant.
  4. Kampania prezydencka „zgrała” PiS z obietnic, które na sztywno powiązano z Andrzejem Dudą. Katastrofa (inaczej się tego nie da nazwać) PRowa z dodatkami na dzieci dobitnie pokazuje, że mając na horyzoncie władzę obietnice stają się balastem czasami nie do udźwignięcia. Manewr z odwróceniem ról przez Premier Kopacz, kiedy to Prezydent się tłumaczył z niemożności a Premier punktowała go niczym lider opozycji bardzo mi się podobał.
  5. Amputacje w PO czyli kasacja większości pierwszoplanowych bohaterów podsłuchów, rewolucja na listach wyborczych. To się może podobać. Tym bardziej, że cisza z obozu PiS w połączeniu z dziwnymi napadami radykalizmu (ostatnio ofiarą padł poseł Pęk) niespecjalnie buduje wiarygodność.
  6. Koncentracja negatywnego przekazu na Komorowskim sprawiła, że gdy jego zabrakło hejt trafia w próżnię. Brakuje konkretnej osoby, która można by z PO utożsamić. Ewa Kopacz to jednak nie Donald Tusk i na demiurgiczny symbol całego zła niespecjalnie się nadaje.
  7. Ostro ruszyły zdesperowane Lewica i PSL. Ich słabość w wyborach prezydenckich była słabością ich kandydatów. Naiwnością jest jednak myślenie, że duże i sprawne machiny partyjne poddadzą się bez walki. A wyborców trzeba odzyskać raczej od PiS nie od PO. Więc paradoksalnie ta kampania nie będzie walką z rządem a z opozycją i prezydentem, jako jej czytelnym symbolem.
  8. Wreszcie PO aktywowała Internet. #polskawruinie to może nie jest rewolucja, ale też to wartościowe przypomnienie tego, że zawłaszczenie przez PiS sieci nie musi być ani całkowite ani trwałe. Igranie z ambicjami miejskiej klasy średniej podobnie jak z jej dumą z osiągnięć Polski może być bardzo kosztowne.
  9. Wydaje się, że po wyborze Andrzeja Dudy doszło do trwałego zerwania kompromisu na linii państwo-kościół. To będzie miało swoje niezwykle dalekosiężne skutki. Dzisiaj oczywiście w przewadze i ataku jest strona kościelna, ale jak już wspominałem wprowadza to do gry sprawy do tej pory „poza dyskusją” (aborcja, związki partnerskie, konkordat). Co za kilka lat może zaowocować zmianami o niezwykle gwałtownym i radykalnym charakterze. Tym bardziej, że w mojej opinii światopoglądowy konserwatyzm młodego pokolenia jest tylko pozorny i opiera się na przećwiczonym mechanizmie społecznej hipokryzji. Im bardziej państwo będzie wchodziło w rolę wychowawcy i stróża moralności tym silniejszy będzie ruch wahadła w druga stronę.
  10. Wreszcie arogancja rekonkwisty. Zwłaszcza w mediach. Uważam, że jak ktoś wykopie PiSowi grób to środowisko pazernych na pieniądze „niezależnych” potakiwaczy. Listy proskrypcyjne do medialnych czystek już podobno krążą. A TVP od zawsze była źródłem konfitur. Ale rola i znaczenie publicznych mediów nie jest już takie samo jak było w 2006 roku. Kiedy przejęcie władzy wydaje się pewnikiem otrzymujemy poziom arogancji, który może sporo kosztować.

 

To wszystko wnioski natury osobistej, które nie mają w zasadzie żadnych sondażowych podstaw. Ale z mojego bąbla wyraźnie widać zmianę w kierunku i sile wiatru. Więc PO bym tak bardzo nie skreślał. Co nie znaczy, że postawionych tez nie przyjdzie jesienią odszczekać. Nie pierwszy raz.

Przyczyny, skutki

marchewa79

 komorowski550    Przyjdzie odszczekać moje głośno głoszone opinie, że exPrezydent Komorowski nie ma, z kim przegrać. Miał i przegrał a Ja osobiście zdecydowanie przeceniłem zarówno jego samego jak i jego otoczenie.

Przyczyny

     Przyczyn tego co się stało jest wiele, ale chyba jedna z nielicznych w ostatnich latach okazji gdzie nie mamy wrażenia że zwycięstwo „ukradziono” na skutek wyborczych sztuczek (ja w kampanii ręki Jacka Kurskiego nie dostrzegłem). Raczej „oddano” w rezultacie bezprecedensowej nieudolności. Ale też można wskazać kilka ogromnych problemów, z jakimi nie udało się zmierzyć sztabowcom prezydenta tak natury strategicznej jak i taktycznej.

     Problemem pierwszy to rozpad i klęska lewicy. Trzecim kandydatem został Paweł Kukiz. I mamy powtórkę nie z 2010 a z 2005 kiedy trzecie miejsce zajął kandydat antysystemowy Andrzej Lepper. To właśnie przejęcie sporej części jego antysystemowego elektoratu stanowiło sekret wyborczego sukcesu Lecha Kaczyńskiego w 2005. Podobnie trzecie miejsce prosystemowego Napieralskiego w 2010 dało możliwość wygranej Komorowskiego. Jednym z niespodziewanych akuszerów zwycięstwa Dudy okazał się, więc Leszek Miller. Zupa ogórkowa okazała się wyjątkowo słona.

     Problem drugi to kampania. Wiele się o niej pisze a Wyborcza poświęca rozdrapywaniu ran cały rozwlekły artykuł. Otóż problemem było prowadzenie kampanii przez „dwór” Prezydenta a nie przez zawodowców z partii. Podobny problem miał Lech Kaczyński w 2010. Oba dwory miały znikome czucie nastrojów społecznych i przekonanie o oczywistej wybitności własnego kandydata. U Komorowskiego dodatkowym problemem okazał się także wiek otoczenia. Dom starców, jaki prowadził kampanię nie rozumiał Internetu a kampania outdoorowa i ulotkowa chyba jeszcze nigdy w historii III RP nie była tak nieobecna. Nigdy jeszcze nie było tak żeby nie widział ani jednego plakatu, bilbordu czy ulotki z kandydatem. Wyborcze rudymentaria okazały się głęboko ponad siły sztabu. Katastrofalny okazał się brak spójnej strategii i przekazu. Opieranie się na „wybitności” kandydata nigdy nie jest dobrym pomysłem. Brak było tez strategii neutralizacji hejtu internetowego i pomówień ze strony „niezależnych” mediów. Ignorowanie książki Sumlińskiego było strategicznym błędem bo pozwalało na bezkarną dystrybucję oskarżeń i popieranie ich „źródłami”. Informacja ze na tę katastrofę wydano aż 18 milionów złotych skłania do zadania pytania „właściwie na co”?

     Problem trzeci to nieobecność Donalda Tuska. To jednak była zupełnie inna polityczna liga od Ewy Kopacz z nieprawdopodobnym słuchem społecznym i umiejętnością kontrakcji. Nie wiem czy w PO został ktoś równie utalentowany, Grzegorz Schetyna wydaje się za miękki no, ale Tusk w 2005 też wydawał się nieco leniwy.

Skutki

     Wygrana PiS w wyborach parlamentarnych na jesieni. Możliwe polityczny rozpęd jest po ich stronie. A legislacyjna ofensywa Prezydenta Dudy może tylko dopomóc. Ale pamiętajmy, że jego obietnice są kosztowne, co w wypadku wygranej ustawi rząd w fatalnej sytuacji budżetowej ze stale wzrastającą dziurą w FUS i pewnym przywróceniem procedury nadmiernego deficytu. Oczywiście metoda „po nas choćby potop” może być skuteczna, ale mam wrażenie ze PiS liczy na dłuższe niż dwuletnie rządy.

     Legislacyjna kontra PO skierowana w elektorat centrolewicowy. Wystarczy przywrócenie tematu in vitro który jest dla Dudy niezwykle niewygodny bo stawia go w kontrze z episkopatem. PO nieco wbrew sobie musi strategicznie grać na zjednoczenie i wzmocnienie lewicy. Bo to w SLD ma potencjalnego obliczalnego koalicjanta. Ruch Kukiza czymkolwiek będzie to antysystemowa efemeryda na wzór Samoobrony czy Palikota. Raczej dostarczyciele miernych posłów do politycznych rozgrywek w pokojach hotelu sejmowego. Oby Kukiz nie skończył tak jak jego poprzednik Andrzej Lepper.

     Gospodarka w centrum kampanii. Chyba nigdy wcześniej spory ideologiczne nie ustąpiły w tak dużym stopniu sporom gospodarczym. Kwota wolna od podatku czy system emerytalny były do tej pory nieobecne zagrzebane pod tonami smoleńskiej mgły. A teraz wypełzły. Problemem jest koniec kryzysu, który sprawił ze skończyły się duże zewnętrzne usprawiedliwienia. I wszystkie odkładane sprawy wypełzły na światło dzienne. Nie spodziewam się obniżenia wieku emerytalnego, bo to zabije każdy rząd, ale kwota wolna będzie ostro zwiększona. I ciekawe będzie, co rząd (ten i przyszły) zaproponuje zadłużonym w CHF. To jednak twardy elektorat PO i jeżeli PiS mądrze to rozegra przy oczywistym osieroceniu problemu przez PO to dla platformy może oznaczać to spadek poniżej 20%.

Duda albo Komorowski wybór należy do ciebie

marchewa79

tumblr_mlr9fevei41rcnsvjo1_1280     Logika obecnych wyborów okazała się zadziwiająca. Nie dlatego że kończy je starcie Komorowskiego z Dudą, bo to było jasne od początku. Zaskakujące jest powszechne i brutalne odrzucenie całego dorobku zarówno Komorowskiego jak i PO w poszukiwaniu jakiejś magicznej zmiany mającej w jedną góra dwie kadencje zrobić z polski mocarstwo na miarę co najmniej Niemiec jak nie USA.

Pozornie nietrudno wykazać absurd tych oczekiwań. Tylko co z tego. Żaden z ludzi którzy głosowali na Pawła Kukiza nie przyjmie logiki do wiadomości. Podobnie jak kandydat potrafią jednoznacznie wskazać co im się nie podoba i na tym koniec. Poza JOWami które są lansowane w sposób tak absurdalnie kłamliwy że w ogóle strach polemizować, nie było u kandydata Kukiza ani śladu pozytywnego programu poza jednym sygnałem – klaso polityczna obraziłem się na ciebie, focha mam.

     Filozofia „ciepłej wody w kranie” jest z punktu widzenia wielu Polaków niemożliwie wprost mizerna. Niestety działa. Proste porównanie losów Polski z sytuacją u naszych sąsiadów ze środkowej Europy pokazuje że jesteśmy nie tylko oazą wzrostu ale i spokoju. Cóż z tego skoro jeszcze przez co najmniej 3-4 dekady nie dobijemy pensjami do poziomu zachodniej Europy.

     Polityczna konkurencja nie ma metod na przyspieszenie z prostej przyczyny –takowe nie istnieją. Nie ma magii jest ciężka i mozolna praca. Ci sami ludzie którzy nie wierzą w cudowne okazje i auta co to „Niemiec nimi tylko do kościoła jeździł” ślepo kupują program polityczny będący politycznym odpowiednikiem handlarza szrotem. PiS swoją wizję polityki buduje nie na wynikach ale na osobistej odpowiedzialności i represjach. Miejsce obecnych władz zajmą „nasze” (kwestia kompetencji jest tu drugorzędna) a ku ucieszą gawiedzi zorganizuje się igrzyska z poszukiwaniem winnych obecnej sytuacji. Samo członkostwo w PiS jest gwarantem moralnej wyższości. I to niezależnie od biografii, pochodzenia czy uczynków. Jak porównamy dwie zakończone z hukiem kariery Sławomira Nowaka i Adama Hoffmana to widać tę zależność jak na dłoni. Nowak skończył karierę po pierwszych wzmiankach o posiadaniu zbyt drogiego zegarka. Hoffman mimo pijackich ekscesów trwał na stanowisku aż jego mizerny geszeft stał się aż nazbyt oczywisty. Co nie znaczy że jeszcze nie wróci.

     Owszem PiS może powstrzymać emigrację, po prostu nie będzie przeszkadzał Wielkiej Brytanii i innym krajom UE w zamykaniu granic (premier Cameron który o niczym innym nie marzy to ta sama frakcja w Parlamencie Europejskim). Owszem PiS ograniczy korupcję po prostu wstrzyma wszystkie inwestycje. W bonusie będzie parę lat więzienia za in vitro i paciorek przed każdą lekcją. Ale to akurat sprawy oczywiste o których nie warto nawet wspominać.

     Kaprys historii i foch elektoratu sprawił że Bronisław Komorowski może przegrać z politykiem bez właściwości i biografii. Oczywistym ersatzem Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza. To na pewno da PO nauczkę, ale politycy PO dadzą sobie radę. Czy dadzą sobie radę np. ci geje którzy poprą Dudę tylko dlatego że PO nie wprowadziła związków partnerskich (tak jakby PiS kiedykolwiek planował je wprowadzić) czy też ci młodzi którzy będą chcieli wyjechać za granicę to się jeszcze okaże. Duda nie popełniał błędów bo w ogóle przez swoją karierą zrobił niewiele. Jak widać w obecnej Polsce to wystarcza.

     Zupełnie nie rozumiem tej potrzeby istnienia jakiejś magicznej mitologii polskich krzywd i ofiary. Pożądania wspólnej homogenicznej i jednolitej ideologii. Przecież po to obalaliśmy komunizm żeby więcej nie odczuwać takich potrzeb. Tym czasem jak posłuchać naszych młodych zagniewanych to bardziej od braku perspektyw przewija kompletny brak jedynie słusznego opisania świata. Tak jakby pogubili się w tej wolności interpretacji. PRL oferował przynajmniej wizję kraju której można się było sprzeciwiać. III RP nie daje im nawet tego i jedyne co mówi to że muszą wybrać sami. A to ewidentnie jest ponad siły większości.

     W niedzielę przy urnach spotkają się trzy Polski. Postępowa, zachowawcza i mająca focha. Dramat polega na tym, że przy równowadze miedzy dwiema pierwszymi zadecyduje ta trzecia. Oczywiście jest nadzieja że ta postępowa i wciąż jako tako zadowolona Polska jednak się obudzi. I kolejny raz da radę. Może foch tych wściekłych nie będzie aż tak wielki by Jarosławowi Kaczyńskiemu oddać stery władzy. Zobaczymy w niedzielę. Osobiście trzymam kciuki.

Przyszłość ma na imię Duda?

marchewa79

aduda     Osobiście nie spodziewałem się takiego wyniku wyborów. Wszystko jeszcze do niedawna wskazywało na bezpieczną choć malejącą przewagę Bronisława Komorowskiego. Tymczasem kampania urzędującego Prezydenta potrafiła roztrwonić ponad 30% przewagę nad konkurentem do -2%. I teraz druga tura stała się prawdziwym wyzwaniem.

     Podstawową, choć nie jedyną, przyczyną takiego stanu rzeczy jest Paweł Kukiz. Można by się oczywiście w jego 20% doszukiwać się jakiegoś nowego zjawiska społecznego (z podobnego wyniku Andrzeja Olechowskiego narodziła się PO), gdyby nie to że spośród wszystkich kandydatów to Kukiz miał najmniej do zaoferowania. Brak programu, oparcie całości działań o jakieś chore bajdurzenia o JOWach, które w cudownie zgrany w czasie sposób obaliły w całości wyniki brytyjskich wyborów. Ale Kukiz jest fresh, jazzy i cool a Bronek, sami rozumiecie…

maxresdefault

     Zwycięzcą okazał się Andrzej Duda. Oczywiście jest to wygrana zaskakująca i zasłużona, ale czy tak naprawdę przy bardzo niskiej frekwencji Duda wyszedł poza swój standardowy elektorat? Jest Andrzej Duda wizerunkowym anty-kaczyńskim. Żona, córka pewnie i konto w banku. A jednocześnie na tyle młody wiek, że bardzo ładnie ogrywa w media swoistą ramolowatość urzędującego prezydenta. Zwyczajowo skuteczne okazało się schowanie na czas kampanii typowych PiSowskich demonów: smoleńska, WSI, fałszowania wyborów, nienawistnych mediów. PiS z twarzą Andrzeja Dudy jawi się znowu po marcinkiewiczowsku przyjazny i akceptowalny dla znużonych platformerskich lemingów. Ale pamiętajmy, że ten przyjazny PiS boleśnie odrywa się od własnej tożsamości. Kaczyński, Macierewicz, Brudziński to twarde jądro partii a Duda jest namaszczonym kandydatem ale nie należy i nie należał do partyjnej elity. Wybory mogą więc być dla niego początkiem drogi prowadzącej tam gdzie jest Kazimierz Marcinkiewicz, Paweł Kowal, Joanna Kluzik-Rostkowska czy Zbigniew Ziobro. Oni tez byli umiarkowanymi „twarzami PiS” wystawionymi do konkretnych zadań. Co nie znaczy że Andrzej Duda nie ma szans na wygraną. Ale ta wygrana może być dla Jarosława Kaczyńskiego dużo bardziej niebezpieczna od minimalnej porażki. W PiS to porażki budują mity.

     Pozostaje Prezydent urzędujący i poturbowany. Generacyjnie i osobowościowo niekompatybilny z ludźmi młodymi, porzucony przez spustoszoną emigracją prowincję i wschód kraju. I ukarany głosami na Kukiza. Za dwa tygodnie zobaczymy jak bardzo. Bronisław Komorowski nie ma twarzy sympatycznego populisty. To na dobre i na złe raczej postać zramolałego wujka z flintą z którym to wizerunkiem jego własny sztab wyborczy niespecjalnie udanie walczy. Inteligentnym rozwiązaniem byłoby raczej jego zaakceptowanie i wykorzystanie. Ciekawią mnie debaty które mogą okazać się dla urzędującego Prezydenta twardym wyzwaniem. To nie jest typ słynący z ciętych ripost. A Duda ma przewagę wieku i osobowości. Choć nie znowu tak wielką jak Kukiz. Doceniać, na poziomie czysto ludzkim, należy decyzję o znikomym wykorzystaniu przez Komorowskiego rodziny ale to także wizerunkowy błąd. Prezydent nie korzysta ze swoich oczywistych atutów i bardzo słabo akcentuje te strony swojej osobowości które do konserwatywnego wyborcy mogą przemawiać silniej niż dość ulizany wizerunek Dudy. Przaśność „Bronka” nie musi być wadą a podana z odpowiednim dystansem może stać się nawet zaletą.

     Dla sztabu Komorowskiego dwa nadchodzące tygodnie to walka na dwóch polach. Pierwszym jest frekwencja a więc obudzenie „ukrytych zastępów” wyborców PO którzy wybory po prostu zignorowali. Tu gra będzie toczyć się na linii odgrzewania podziału PO/PiS. Jest to środek tyleż zużyty co niestety niezwykle skuteczny. Druga sprawa to ów mityczny elektorat Kukiza. Czas pokaże czy jak chce wielu zwolenników PO był to tylko jednorazowy wybryk „na złość” czy trwały rozbrat partii z młodzieżową bazą. Tym bardziej że wielu z wyborców Kukiza to sieroty także po lewej stronie sceny politycznej która w tych wyborach zaliczyła spektakularne warzywne samobójstwo. A gra na dwóch fortepianach lewicowym i prawicowym jednocześnie to talent który w historii III RP posiadał tylko jeden człowiek – Donald Tusk.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci