Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Varia

Hipokryzja Hollywood?

marchewa79

hashtag-metoo-zalewa-facebooka-o-co-w-nim-chodzi_59e61e8aAkcja „#Me Too” stanowiąca pokłosie skandalu obyczajowego z Harveyem Weinsteinem ważnym producentem filmowym jest trudna do obiektywnego opisu. Zarówno jej zwolennicy jak i przeciwnicy popadają w histerię i hipokryzję. Zwolennicy wskazują na pokazanie gigantycznej skali molestowania seksualnego wobec kobiet (i nie tylko jak pokazuje przykład Kevina Spacey) oraz tego, że usługi seksualne bywają często ceną kariery. Przeciwnicy kontrargumentują, że cała akcja błyskawicznie stała się własną karykaturą a seksualne qui pro quo w Hollywood praktykowano od początków przemysłu filmowego a korzyści odnosiły obie strony.

I problem polega na tym, że obie strony mogą mieć rację w równym stopniu. Niestety granice stosunków damsko-męskich (i nie tylko dodajmy kolejny raz dla porządku) są płynne i nie tak łatwo jest postawić chiński mur miedzy uprzejmością, flirtem a molestowaniem. Tym bardziej, że ofiary i „ofiary” mają tendencję do przypominania sobie w/w wydarzeń całe lata po ich wystąpieniu, kiedy zarówno kontekst jak i same zachowania stają się tylko wspominkową opowieścią. Patrząc na całość zagadnienia z punktu widzenia takiego np. prezesa firmy czy szefa działu kadr staje się przed wyborem hiperregulacji stosunków międzyludzkich w formie regulaminów wewnętrznych zachowań (i potencjalną koniecznością zwolnienia pół firmy po każdej integracyjnej imprezie) albo pozostawienia kwestii inteligencji i taktowi samych pracowników, których to cech zresztą zawsze w pewnym momencie zabraknie.

Czy kwestia zbyt prowokacyjnego stroju w pracy nie istnieje? Czy każda biografia gwiazd Hollywood tzw. „złotej ery” nie zawiera sugestii a często wręcz wspomnień wymiany angażu w zamiast za seksualne przysługi? Oczywiście, że to zachowania moralnie naganne, ale przecież każda z pań będących obiektem awansów producenta filmowego mogła w dowolnym momencie powiedzieć „nie”. Ale to „nie” ma swoją cenę i o wielu takich aktorkach dziś pewnie nie pamiętamy, bo w słynnych filmach nie zagrały. Czy więc zalewanie Internetu falą relacji z przedawnionych zachowań, z których wiele w dodatku nie miało kryminalnego charakteru pomaga sprawie? Trochę jak z odśnieżaniem dachów, każdy to robił rok po katastrofie w Katowicach potem wszystko wróciło do „normy”.

Smutna konkluzja z postępków producenta filmowego i sporej części innych afer jest taka, że bogatym i potężnym wolno więcej. Zdecydowanie więcej. Tak było niestety zawsze. A awans społeczny w każdej sferze wymaga zaakceptowania przynajmniej w części tej reguły. Ceną bywa przygięcie karku, ale też bywa cena znacznie wyższa. Pozostaje pytanie o to czy było warto ją zapłacić? Odpowiedź każdy musi znaleźć samodzielnie.

Gratulacje Kukizowcy, postrzelajmy sobie.

marchewa79

5bcab031b92b703fdc85817b69a6c001--girl-guns-tactical-gearW USA dzień, jak co dzień. Starszy Pan czuł się nieco smutny, więc z hotelowego okna wygarnął z posiadanej broni do gości koncertu odbywającego się obok. Rezultat? 50 zabitych, 200 rannych, (więc pewnie wynik ulegnie poprawie) i jak dotąd najkrwawsza strzelanina w kraju, który z miłości do broni uczynił religię.

Senior nie strzelał do tłumu z pistoletu a z czegoś, co media określają, jako broń automatyczna a co pewnie oznacza pochodną karabinu M16/AR15 broni niezwykle popularnej w USA. „Idealna” do domowej samoobrony, bo przy praktycznej szybkostrzelności rzędu 700 strzałów na minutę do opróżnienia 30 nabojowego magazynka wystarczy jedno ściśnięcie spustu.  Sprzeczki sąsiedzkie rozwiązuje w okamgnieniu.

Tak wygląda moi drodzy swobodny dostęp do broni w praktyce. Wasz sąsiad w depresji piorący do ludzi z wojskowego karabinu. Warto? Poczujecie się bezpieczniej?

Inne moje notki w temacie:

Dlaczego rodacy nie powinni mieć swobodnego dostępu do broni

Norweskie refleksje, na szybko i mało dogłębnie

Gun’s don’t kill people…

Ministerstwo Dziwnych Kroków…

Pułapka turystyki

marchewa79

Jesie%C5%84-nad-Ba%C5%82tykiemJeżeli spojrzymy na listę najszybciej wyludniających się miast w Polsce zaskakująco wiele znajdziemy tam miast, które można by określić turystycznymi kurortami. Od Władysławowa, przez Karpacz i Sopot mimo niewątpliwej atrakcyjności lokalizacji mało, kto chce się tam przeprowadzać a młodzi lawinowo uciekają. Dlaczego?

Być może odpowiedzią jest właśnie turystyka. Na całym świecie skoncentrowanie na działalności turystycznej niejako z automatu oznacza niechętny stosunek do wszelkich innych form aktywności mogących zakłócić dobrostan gości. Głównie do usług i przemysłu. Duże ośrodki miejskie mogą posiadać zdywersyfikowaną ofertę, niestety miasta średniej wielkości już niekoniecznie, a małe w ogóle.

Z turystyki korzystają przede wszystkim ci posiadający majątek, który może pracować. A więc właściciele ziemi, hoteli, pensjonatów czy restauracji. Stosunkowo niewielka część populacji każdej miejscowości. Reszta w poszukiwaniu dochodów musi znaleźć normalną płatną pracę na etat. Niestety turystyka płaci słabo i sezonowo. Więc jeśli młody człowiek z Władysławowa niedziedziczący pensjonatu po rodzicach liczy na jakąś przyszłość nie leży ona we Władysławowie.

Niestety lokalni włodarze nie dostrzegają tej zależności, większość upaja się prawdziwą bądź urojoną „atrakcyjnością turystyczną” miejscowości. I to mimo faktu, że sezon turystyczny w najlepszym wypadku w Polsce trwa zaledwie kilka miesięcy. Turystyka stanowi kluczowy element strategii promocyjnych i na jej rzecz kieruje się w kraju niemałe fundusze.

Moja rada dla wszystkich mieszkańców, w wyborach samorządowych popierajcie tych, którzy przyszłość waszej miejscowości widzą w zakładach usługowych i fabrykach. Jak ognia unikajcie wszystkich przekonanych, że Polska i Europa dostrzegą to ukryte piękno i zaczną walić tysiącami w poszukiwaniu spokoju i piękna dzikiej przyrody. Bo nawet jak walą we Władysławowie to zwykli mieszkańcy (poza nielicznymi wyjątkami) mają z tego jeden wielki guzik. I masowo uciekają, czemu trudno się dziwić.

Przyszłość, która nadchodzi, świat bez ropy i kierowców?

marchewa79

AR-307169920Odejdźmy znowu na moment od polityki i zastanówmy się odrobinę nad dwiema nadchodzącymi rewolucjami w motoryzacji: rewolucja elektryczną i rewolucją autonomizacji. Bo są to rzeczy, które nie tylko dzieją się n naszych oczach, ale w przeciągu następnych 2 dekad będą miały gigantyczny wpływ na świat, w którym żyjemy.

Zacznijmy od rewolucji elektrycznej. Elon Musk sprawił, że auto na prąd przestało być tylko ekologiczna ciekawostką produkowaną dla zmniejszenia emisji w ramach poszczególnych gigakoncernów motoryzacyjnych. Skierował motoryzacje na nowe tory i umożliwił podjęcie wielu strategicznych decyzji. Wybór przyszłości to auta na prąd.

Jak duże ma to znaczenie? Ropa to krwiobieg świata a blisko ¾ jej zasobów zużywa transport. Oczywiście nie jest tak, że ropę uda się w 100% zastąpić energią odnawialną. Duża jej część zamiast w autach spalana będzie w elektrowniach. Jednak pamiętajmy ze równolegle wiele krajów inwestuje w odnawialna energetykę i ta zajmuje coraz lepsze pozycje w bilansie energetycznym. W perspektywie strategicznej ropa zacznie tanieć. Myślę, że możliwe będzie przełamanie poziomów sprzed kryzysu naftowego a nawet zejście jeszcze niżej. To wszystko dramatycznie uderzy w kraje rozwijające się. W wielu z nich ropa była i jest podstawowym źródłem dewiz. Skutki pozbawienia kraju tego ekonomicznego narkotyku obserwujemy obecnie w Wenezueli. A to tylko prolog. Cały półwysep arabski i spora część Afryki może stanąć w ogniu gdyż opresyjne reżimy pieniędzy z nafty używały do zapewniania sobie władzy. Kiedy te się skończą młode, ale koszmarnie nieefektywne społeczeństwa arabskie staną przed perspektywą nie tylko degradacji materialnej, ale także głodu i pragnienia. Ruszy, więc prawdziwa druga fala emigracji. Tak duża, że Forteca Europa tym razem rzeczywiście może zdecydować się strzelać. Braki w petrodolarach uderzą też w terroryzm islamski. Obfity strumień dochodów pochodzących od krajów półwyspu arabskiego wyschnie a jak powszechnie wiadomo bez pieniędzy trudno jest uprawiać rewolucje spod znaku ISIS czy samobójcze zamachy. Ucierpieć może też radykalny islam w zachodniej Europie, kiedy szejkowie z Arabii przestaną finansować meczety i duchownych. Wiele krajów uzależnionych od ropy desperacko usiłuje się uwolnić z tej pułapki, ale ich rezultaty nie napawają optymizmem. Bez ropy Dubaj to żadne centrum finansowe tylko zestaw wieżowców na pustyni.

Ale bogaty zachód będzie miał własne problemy, bo z rewolucją elektryczną, która raczej da pracę (ktoś będzie musiał te auta wyprodukować i utrzymać) podąży rewolucja autonomizacji a ta będzie już pracę odbierać. Tylko w USA w sektorze transportu pracuje ponad 4 miliony ludzi. Pojawienie się autonomicznych samochodów w ciągu dekady/dwóch zlikwiduje te miejsca pracy. I to nie będzie miły proces. Kierowcy ciężarówek, taksówkarze, kierowcy autobusów wszyscy oni będą musieli szukać innego zajęcia. A to nie są ludzie, których będzie można łatwo przekwalifikować. Autonomizacja to także mniej wypadków (redukcje u ubezpieczycieli, mechaników samochodowych), mniejsze korki, wyższa trwałość aut (znowu warsztaty). Czyli życie części z nas będzie lepsze i czystsze, ale za to czeka nas hekatomba likwidująca cały sektor zatrudnienia. Dziesiątki milionów ludzi. A stanie się to szybko, bo to się po prostu opłaca. Komputerowy kierowca nie musi jeść i spać a ciężarówka może jeździć z towarami 24/7. I tak we wszystkich innych sektorach. Szkoły nauki jazdy? A po co? Pytanie czy te nowe rodzaje pracy, o których nawet jeszcze nie słyszeliśmy pozwolą na zagospodarowanie odchodzących z sektora transportu. Bo jeśli nie to problem może być nie tylko społeczny, ale i polityczny, bo utrata pracy nie odbierze im praw wyborczych. Być może UE powinna myśleć nad regulacjami okresu przejściowego pozwalającymi na bardziej stopniowe wygaszanie sektora?

Technika zmieni nasze życie i to już nie jest SF. Choć autonomizacja spowoduje też problemy natury prawnej i etycznej, ale to już temat na inną notkę.

Kobieta kontra emerytura, czyli smutne wnioski z pewnej rozmowy

marchewa79

EmeryturaMiałem ostatnio ciekawą rozmowę z panią w wieku przedemerytalnym. Po zachwytach nad decyzją prezydenta o obniżeniu wieku emerytalnego wyraziła swoje oburzenie ze stosunkowo niewielkiej prognozowanej dla niej przez ZUS emerytury. Co uważała za skrajnie niesprawiedliwe. Przeprowadziłem, więc dla niej poniższe rozumowanie:

Kobieta z wyższym wykształceniem rozpoczyna pracę zawodową w wieku 24 lat. Pracować będzie do 60. Daje to nam 36 lat pracy. Zakładamy dwójkę dzieci, więc odejmę po 2 lata na każde dziecko tzw. „nieskładkowe” (7 miesięcy zwolnienia lekarskiego w ciąży + 12 miesięcy urlopu macierzyńskiego + 5 miesięcy w trakcie dorastania dzieci na różne zwolnienia związane z chorobami i opieką). Pozostaje nam 31 „składkowych” lat. Kobiety w Polsce żyją dziś średnio blisko 82 lata. Co daje nam 22 lata życia na emeryturze. Więc 31 lat składek musi wystarczyć na 22 lata życia. Składki z każdego roku muszą nam wystarczyć, więc na ok 9 miesięcy emerytury.

Średnia płaca w Polsce to 4 502 zł brutto. Z czego do ZUS odprowadzamy 439,40 (pracownik) + 813,07 (pracodawca), czyli razem 1252,47 zł. Rocznie 15 029,64 zł. Przez 31 lat 465 918,84 zł. Tę kwotę dzielimy przez 22 lata, czyli 264 miesiące, co daje nam 1764 zł z małym ogonkiem. A pensja „na rękę wynosiła ok, 3200. Więc emerytura to jest jakieś 55% wynagrodzenia.

Oczywiście ta kalkulacja ma tony uproszczeń.  Ale jej zadaniem jest pokazanie, że po prostu nie ma sposobu żeby 31 lat pracy utrzymało 22 lata życia na emeryturze. Teraz przeprowadźmy tę samą kalkulację dla wieku emerytalnego 70 lat. Tu mamy 42 lata składkowe i 12 emerytalnych. Czyli 631 244,88 zł dzielone na 144. A to daje nam już zacne 4 383 złote emerytury. Gwoli ścisłości warto dodać, że, panowie żyją blisko dekadę krócej.

Reakcja zainteresowanej damy? Foch i odmowa przyjęcia do wiadomości. Długa lista poświęceń i obowiązków domowych, które realizowała. I oskarżenie o bliżej niesprecyzowaną „niesprawiedliwość”, choć skierowane do końca nie wiem, do kogo. Dla mnie była to cenna lekcja. Pozwoliła lepiej zrozumieć ludzi i wygraną Dudy nad Komorowskim. A także niestety skalę wyzwań, jakie nas czekają. Odmowa łykania lekarstwa o gorzkim smaku to domena nie tylko dzieci. Również i dojrzałych kobiet.

P.s. do powyższych kalkulacji użyłem danych z GUSu kalkulatora wynagrodzeń ze strony money.pl oraz zwykłego kalkulatora marki Casio. Za ew. błędy z góry przepraszam i skoryguję po wskazaniu.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci