Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Varia

Gratulacje Kukizowcy, postrzelajmy sobie.

marchewa79

5bcab031b92b703fdc85817b69a6c001--girl-guns-tactical-gearW USA dzień, jak co dzień. Starszy Pan czuł się nieco smutny, więc z hotelowego okna wygarnął z posiadanej broni do gości koncertu odbywającego się obok. Rezultat? 50 zabitych, 200 rannych, (więc pewnie wynik ulegnie poprawie) i jak dotąd najkrwawsza strzelanina w kraju, który z miłości do broni uczynił religię.

Senior nie strzelał do tłumu z pistoletu a z czegoś, co media określają, jako broń automatyczna a co pewnie oznacza pochodną karabinu M16/AR15 broni niezwykle popularnej w USA. „Idealna” do domowej samoobrony, bo przy praktycznej szybkostrzelności rzędu 700 strzałów na minutę do opróżnienia 30 nabojowego magazynka wystarczy jedno ściśnięcie spustu.  Sprzeczki sąsiedzkie rozwiązuje w okamgnieniu.

Tak wygląda moi drodzy swobodny dostęp do broni w praktyce. Wasz sąsiad w depresji piorący do ludzi z wojskowego karabinu. Warto? Poczujecie się bezpieczniej?

Inne moje notki w temacie:

Dlaczego rodacy nie powinni mieć swobodnego dostępu do broni

Norweskie refleksje, na szybko i mało dogłębnie

Gun’s don’t kill people…

Ministerstwo Dziwnych Kroków…

Pułapka turystyki

marchewa79

Jesie%C5%84-nad-Ba%C5%82tykiemJeżeli spojrzymy na listę najszybciej wyludniających się miast w Polsce zaskakująco wiele znajdziemy tam miast, które można by określić turystycznymi kurortami. Od Władysławowa, przez Karpacz i Sopot mimo niewątpliwej atrakcyjności lokalizacji mało, kto chce się tam przeprowadzać a młodzi lawinowo uciekają. Dlaczego?

Być może odpowiedzią jest właśnie turystyka. Na całym świecie skoncentrowanie na działalności turystycznej niejako z automatu oznacza niechętny stosunek do wszelkich innych form aktywności mogących zakłócić dobrostan gości. Głównie do usług i przemysłu. Duże ośrodki miejskie mogą posiadać zdywersyfikowaną ofertę, niestety miasta średniej wielkości już niekoniecznie, a małe w ogóle.

Z turystyki korzystają przede wszystkim ci posiadający majątek, który może pracować. A więc właściciele ziemi, hoteli, pensjonatów czy restauracji. Stosunkowo niewielka część populacji każdej miejscowości. Reszta w poszukiwaniu dochodów musi znaleźć normalną płatną pracę na etat. Niestety turystyka płaci słabo i sezonowo. Więc jeśli młody człowiek z Władysławowa niedziedziczący pensjonatu po rodzicach liczy na jakąś przyszłość nie leży ona we Władysławowie.

Niestety lokalni włodarze nie dostrzegają tej zależności, większość upaja się prawdziwą bądź urojoną „atrakcyjnością turystyczną” miejscowości. I to mimo faktu, że sezon turystyczny w najlepszym wypadku w Polsce trwa zaledwie kilka miesięcy. Turystyka stanowi kluczowy element strategii promocyjnych i na jej rzecz kieruje się w kraju niemałe fundusze.

Moja rada dla wszystkich mieszkańców, w wyborach samorządowych popierajcie tych, którzy przyszłość waszej miejscowości widzą w zakładach usługowych i fabrykach. Jak ognia unikajcie wszystkich przekonanych, że Polska i Europa dostrzegą to ukryte piękno i zaczną walić tysiącami w poszukiwaniu spokoju i piękna dzikiej przyrody. Bo nawet jak walą we Władysławowie to zwykli mieszkańcy (poza nielicznymi wyjątkami) mają z tego jeden wielki guzik. I masowo uciekają, czemu trudno się dziwić.

Przyszłość, która nadchodzi, świat bez ropy i kierowców?

marchewa79

AR-307169920Odejdźmy znowu na moment od polityki i zastanówmy się odrobinę nad dwiema nadchodzącymi rewolucjami w motoryzacji: rewolucja elektryczną i rewolucją autonomizacji. Bo są to rzeczy, które nie tylko dzieją się n naszych oczach, ale w przeciągu następnych 2 dekad będą miały gigantyczny wpływ na świat, w którym żyjemy.

Zacznijmy od rewolucji elektrycznej. Elon Musk sprawił, że auto na prąd przestało być tylko ekologiczna ciekawostką produkowaną dla zmniejszenia emisji w ramach poszczególnych gigakoncernów motoryzacyjnych. Skierował motoryzacje na nowe tory i umożliwił podjęcie wielu strategicznych decyzji. Wybór przyszłości to auta na prąd.

Jak duże ma to znaczenie? Ropa to krwiobieg świata a blisko ¾ jej zasobów zużywa transport. Oczywiście nie jest tak, że ropę uda się w 100% zastąpić energią odnawialną. Duża jej część zamiast w autach spalana będzie w elektrowniach. Jednak pamiętajmy ze równolegle wiele krajów inwestuje w odnawialna energetykę i ta zajmuje coraz lepsze pozycje w bilansie energetycznym. W perspektywie strategicznej ropa zacznie tanieć. Myślę, że możliwe będzie przełamanie poziomów sprzed kryzysu naftowego a nawet zejście jeszcze niżej. To wszystko dramatycznie uderzy w kraje rozwijające się. W wielu z nich ropa była i jest podstawowym źródłem dewiz. Skutki pozbawienia kraju tego ekonomicznego narkotyku obserwujemy obecnie w Wenezueli. A to tylko prolog. Cały półwysep arabski i spora część Afryki może stanąć w ogniu gdyż opresyjne reżimy pieniędzy z nafty używały do zapewniania sobie władzy. Kiedy te się skończą młode, ale koszmarnie nieefektywne społeczeństwa arabskie staną przed perspektywą nie tylko degradacji materialnej, ale także głodu i pragnienia. Ruszy, więc prawdziwa druga fala emigracji. Tak duża, że Forteca Europa tym razem rzeczywiście może zdecydować się strzelać. Braki w petrodolarach uderzą też w terroryzm islamski. Obfity strumień dochodów pochodzących od krajów półwyspu arabskiego wyschnie a jak powszechnie wiadomo bez pieniędzy trudno jest uprawiać rewolucje spod znaku ISIS czy samobójcze zamachy. Ucierpieć może też radykalny islam w zachodniej Europie, kiedy szejkowie z Arabii przestaną finansować meczety i duchownych. Wiele krajów uzależnionych od ropy desperacko usiłuje się uwolnić z tej pułapki, ale ich rezultaty nie napawają optymizmem. Bez ropy Dubaj to żadne centrum finansowe tylko zestaw wieżowców na pustyni.

Ale bogaty zachód będzie miał własne problemy, bo z rewolucją elektryczną, która raczej da pracę (ktoś będzie musiał te auta wyprodukować i utrzymać) podąży rewolucja autonomizacji a ta będzie już pracę odbierać. Tylko w USA w sektorze transportu pracuje ponad 4 miliony ludzi. Pojawienie się autonomicznych samochodów w ciągu dekady/dwóch zlikwiduje te miejsca pracy. I to nie będzie miły proces. Kierowcy ciężarówek, taksówkarze, kierowcy autobusów wszyscy oni będą musieli szukać innego zajęcia. A to nie są ludzie, których będzie można łatwo przekwalifikować. Autonomizacja to także mniej wypadków (redukcje u ubezpieczycieli, mechaników samochodowych), mniejsze korki, wyższa trwałość aut (znowu warsztaty). Czyli życie części z nas będzie lepsze i czystsze, ale za to czeka nas hekatomba likwidująca cały sektor zatrudnienia. Dziesiątki milionów ludzi. A stanie się to szybko, bo to się po prostu opłaca. Komputerowy kierowca nie musi jeść i spać a ciężarówka może jeździć z towarami 24/7. I tak we wszystkich innych sektorach. Szkoły nauki jazdy? A po co? Pytanie czy te nowe rodzaje pracy, o których nawet jeszcze nie słyszeliśmy pozwolą na zagospodarowanie odchodzących z sektora transportu. Bo jeśli nie to problem może być nie tylko społeczny, ale i polityczny, bo utrata pracy nie odbierze im praw wyborczych. Być może UE powinna myśleć nad regulacjami okresu przejściowego pozwalającymi na bardziej stopniowe wygaszanie sektora?

Technika zmieni nasze życie i to już nie jest SF. Choć autonomizacja spowoduje też problemy natury prawnej i etycznej, ale to już temat na inną notkę.

Kobieta kontra emerytura, czyli smutne wnioski z pewnej rozmowy

marchewa79

EmeryturaMiałem ostatnio ciekawą rozmowę z panią w wieku przedemerytalnym. Po zachwytach nad decyzją prezydenta o obniżeniu wieku emerytalnego wyraziła swoje oburzenie ze stosunkowo niewielkiej prognozowanej dla niej przez ZUS emerytury. Co uważała za skrajnie niesprawiedliwe. Przeprowadziłem, więc dla niej poniższe rozumowanie:

Kobieta z wyższym wykształceniem rozpoczyna pracę zawodową w wieku 24 lat. Pracować będzie do 60. Daje to nam 36 lat pracy. Zakładamy dwójkę dzieci, więc odejmę po 2 lata na każde dziecko tzw. „nieskładkowe” (7 miesięcy zwolnienia lekarskiego w ciąży + 12 miesięcy urlopu macierzyńskiego + 5 miesięcy w trakcie dorastania dzieci na różne zwolnienia związane z chorobami i opieką). Pozostaje nam 31 „składkowych” lat. Kobiety w Polsce żyją dziś średnio blisko 82 lata. Co daje nam 22 lata życia na emeryturze. Więc 31 lat składek musi wystarczyć na 22 lata życia. Składki z każdego roku muszą nam wystarczyć, więc na ok 9 miesięcy emerytury.

Średnia płaca w Polsce to 4 502 zł brutto. Z czego do ZUS odprowadzamy 439,40 (pracownik) + 813,07 (pracodawca), czyli razem 1252,47 zł. Rocznie 15 029,64 zł. Przez 31 lat 465 918,84 zł. Tę kwotę dzielimy przez 22 lata, czyli 264 miesiące, co daje nam 1764 zł z małym ogonkiem. A pensja „na rękę wynosiła ok, 3200. Więc emerytura to jest jakieś 55% wynagrodzenia.

Oczywiście ta kalkulacja ma tony uproszczeń.  Ale jej zadaniem jest pokazanie, że po prostu nie ma sposobu żeby 31 lat pracy utrzymało 22 lata życia na emeryturze. Teraz przeprowadźmy tę samą kalkulację dla wieku emerytalnego 70 lat. Tu mamy 42 lata składkowe i 12 emerytalnych. Czyli 631 244,88 zł dzielone na 144. A to daje nam już zacne 4 383 złote emerytury. Gwoli ścisłości warto dodać, że, panowie żyją blisko dekadę krócej.

Reakcja zainteresowanej damy? Foch i odmowa przyjęcia do wiadomości. Długa lista poświęceń i obowiązków domowych, które realizowała. I oskarżenie o bliżej niesprecyzowaną „niesprawiedliwość”, choć skierowane do końca nie wiem, do kogo. Dla mnie była to cenna lekcja. Pozwoliła lepiej zrozumieć ludzi i wygraną Dudy nad Komorowskim. A także niestety skalę wyzwań, jakie nas czekają. Odmowa łykania lekarstwa o gorzkim smaku to domena nie tylko dzieci. Również i dojrzałych kobiet.

P.s. do powyższych kalkulacji użyłem danych z GUSu kalkulatora wynagrodzeń ze strony money.pl oraz zwykłego kalkulatora marki Casio. Za ew. błędy z góry przepraszam i skoryguję po wskazaniu.

Łódź, requiem dla miast zapomnianych

marchewa79

z12042767Q,LodzUwaga początkowa do ludzi sercem związanych z Łodzią. To nie jest tekst mający za zadanie dopiec waszemu miastu. Łódź jest tu tylko przykładem. Niestety przykładem wyrazistym.

W niedawno przeczytanych badaniach demograficznych (GUSu bodajże) wyszło, że o ile tendencje demograficzne w horyzoncie 2050 są dla wielu polskich miast niezbyt dobre to dla Łodzi są szczególnie ponure. Miasto, które ludnością w PRL ustępowało tylko Warszawie wyludnia się w tak zastraszającym tempie że perspektywa 2035-2050 może oznaczać spadek ilości mieszkańców poniżej pół miliona. I to nie jest najgorsze. Wyjeżdża dół demograficznej piramidy. Młodzi i dynamiczni. Przyciąga Warszawa, Wrocław, Kraków, wybrzeże. Zostają starzy ludzie.

Łódź w miejsce polskiego Manchesteru ma szansę stać się polskim Detroit. Rzeczywistym miastem emerytów i meneli. A najbardziej tragiczne jest to, że niespecjalnie widać szansę na odwrócenie trendu. Choć kolejne władze desperacko próbują. Zainwestowano gigantyczne pieniądze w infrastrukturę, próbuje się pozyskać miasto dla wystawy expo. Niemało jest ciekawej kultury i sztuki. Wszystko na nic.

Spróbujcie zrobić rachunek sumienia. Czy gdybyście teraz dostali ofertę pracy z Łodzi wymagającą przeprowadzki zareagowalibyście z entuzjazmem? A wasza rodzina? No właśnie. Mam nieodparte wrażenie, że Łódź podobnie jak wiele innych miast trafiła na boczny tor historii. Była egzemplifikacją najbardziej dynamicznych lat rosyjskiego/polskiego kapitalizmu. Ale kiedy przemysł zmienił charakter a polska ustrój miasto jakoś nie potrafiło nadążyć. Oczywiście te wszystkie mądre opracowania wskazują tony powodów tego jak Łódź zjechała z drogi. Nie ma w nich jednak ani jednej dobrej i skutecznej recepty jak na ową drogę powrócić. Inwestycje publiczne? Były. Wielkie imprezy? Trwają starania o to Expo, które gdyby uwieńczono sukcesem zadłuży miasto na następne lat pewnie 200 jak nie więcej. Kultura? Jak najbardziej nie gorsza niż w Krakowie czy Poznaniu. Wszystko nie działa. Czy kiedyś zacznie?

Raczej nie. Niestety wygląda na to, że mamy do czynienia z klęską policentrycznego modelu rozwoju. Nie tylko w Polsce, bo podobną drogę jak Łódź odbył Lipsk, ale jego zjazd demograficzny rozpoczął się jeszcze przed wojną w latach 30. I mimo wszystkich niemieckich marek i euro trend się nie odwrócił. Dla wielu miast nadchodzi moment, w którym zjeżdżają z drogi. Stają się tylko mniej lub bardziej atrakcyjnymi przedmieściami Warszawy, Poznania, Wrocławia, Krakowa, Gdańska czy Katowic (a szerzej Silesii). To jest boleśniejsze dla tak ogromnych ośrodków jak Łódź i tam rzeczywiście można by doszukać się jakiegoś momentu, od którego wszystko poszło nie tak. Mniejsze Radomie, Słupski, Włocławki, Koszaliny, Elblągi umierały cichutko nie fikając zanadto. To oczywiście nie tak, że pewnego dnia zamkną ostatnie przedszkole, bo nie będzie już dzieci. Ale mieszkańcy zauważą pewnie, że placów zabaw wokół bloków jakby mniej a ławeczek z samotnymi starszymi ludźmi jakby więcej. Tylko na weekend zajadą z miast większych dzieci/słoiki.

Mam diagnozę nie mam leku. Czyli jak zwykle. Tyle, że tym razem smutno wyszło. Powodzenia Łodzianie. Może, choć wam się uda.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci