piątek, 11 maja 2012
![]()
wtorek, 24 kwietnia 2012
![]() Ostatnie załamanie sprzedaży „Wyborczej” to już ostatni sygnał tego, co nas w kolejnych latach czeka a co zamyka się pod hasłem „upadek prasy papierowej”. Jeżeli przejdziemy się po większych miastach możemy zobaczyć, że gwałtownie zimniejsza się ilość kiosków a te, które pozostają koncentrują się coraz bardziej na pozaprasowym asortymencie. Firmy dystrybucyjne (Ruch, Kolporter) na gwałt szukają źródeł dywersyfikacji przychodów. Ale to wszystko małe piwo. Prawdziwa tragedia dzieje się w redakcjach. Gazety gwałtownie zmieniają właścicieli, ale biznes plan nowych często nie wytrzymuje nawet kilku miesięcy. Tu już nie ma mowy o wzrostach, chodzi o spowolnienie (nie zahamowanie a spowolnienie) spadku. Wiem, wiem są niewątpliwe nakładowe sukcesy „Uwarzam Rze” i „Gazety Polskiej”. Ale ile ideologicznie motywowana sprzedaż wygrywać będzie z logiką rynku i globalnymi tendencjami?
Zjawisko jest tyle smutne, co niebezpieczne. Internet poza amatorszczyzną (witamy na blogu J ) i darmochą nie wynalazł alternatywnych źródeł finansowania „kontentu”. A wraz ze spadkiem nakładu umiera tradycyjne finansowanie reklamowe a co za tym idzie spada jakość. Reklama mercedesa w ogólnokrajowym tygodniku to nie to samo, co baner na Wirtualnej Polsce. A wydania internetowe oferują zbyt małą wartość dodaną by opłacało się za nie płacić. Zresztą przyzwyczajenie do darmochy jest przepotężne i trudne do przezwyciężenia. Co nas czeka? Nieliczne tygodniki, których papierowy numer kosztować będzie 20-30 złotych. Jeszcze mniej liczne gazety codzienne w równie zaporowej cenie. Hordy bezrobotnych dziennikarzy zbyt drogich, dokładnych i powolnych dla internetowych portali. A to wszystko tuż za rogiem. Bestia czeka. Im mniej mediów tym łatwiejsza nad nimi kontrola, im media słabsze ekonomicznie tym będzie ona szczelniejsza. Wkrótce każdy będzie mógł kupić wydawnictwo za grosze. Wielkie wymieranie dopiero przed nami. I tylko malusieńka nadzieja, że może, może jednak coś się ruszy. Może Kindle, iPady i inne tatałajstwo ocali rynek. Inaczej afery: Watergate czy tez afera Rywina będą tylko wspomnieniem. A resztki mediów kanałem transmisji najgorszego autoramentu pseudorozrywki.
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
![]() Prawo i Sprawiedliwość podobno odbiło się w sondażach (na razie ulicznych, ale zawsze), więc politycy tej partii postanowili że to, co dotychczas dodawało im politycznej ostrości stanie się dla nich tematem przewodnim. Polska polityka przestała, więc traktować katastrofę smoleńską, jako tragiczny wypadek a zaczęła poruszać się w dychotomii wypadek/zamach. A stosunek do tego zagadnienia ma się podobno stać papierkiem lakmusowym prawicowości i tej „prawdziwej” nieskalanej jakąkolwiek głębszą refleksją polskości.
Sceptyczna większość społeczeństwa nieco się na takie dictum zdziwiła. Jeżeli bowiem szef największej partii opozycyjnej oskarża Premiera i Prezydenta o zdradę stanu a Rosję o zamordowanie sporej części naszej klasy politycznej to albo żyjemy w kraju okupowanym albo, (co bardziej prawdopodobne) istnieje nagląca potrzeba roztoczenia nad spora częścią polityków i wyborców opieki psychologa a może i psychiatry. Problem polega na tym, że konsekwentna implementacja tezy zamachu przez PiS prowadzi do tego ze partia stanie się ugrupowaniem pozasystemowym. Pomimo zasiadania w parlamencie PiS neguje legitymizacje sprawujących władzę a wiec de facto w jakiejś mierze swoją własną. Rodzi to kolejne pytanie czy PiS będzie w stanie oddać raz uzyskaną władzę? I to w ręce moskiewskich agentów, morderców, zamachowców etc… Tak wiem PiS już raz uczyniło to w 2007 roku. Ale wtedy żyło złudzeniem, że to na chwilę a PO lada moment skompromituje się, skorumpuje i władzę zwróci. Oczekiwany moment mesjanistycznego przebudzenia narodu jednak nie nastąpił a szerzyły się świadectwa przerażających zbrodni „reżimu” Tuska. Opozycyjnych polityków pozbawiano środków do życia eksmitując ich z rządowych posad, dzielnych i walczących z korupcją funkcjonariuszy CBA zmuszano do przejścia w kwiecie wieku na głodowe emerytury, niezależnych dziennikarzy eksmitowano z publicznych mediów skazując na wegetacje w mediach niezależnych, które dławione były brakiem zysków w widoczny sposób związanym z brakiem czytelniczej świadomości. Słowem mroczne czasy, które nastały nie dają się w dziejach Polski z niczym porównać a heroizm i odwaga bojowników o prawdę i oświecenie (baczność!) Narodu (spocznij!) sprawia, że mizerne wysiłki pożal się boże opozycji antykomunistycznej czy tez podziemia antyfaszystowskiego stają się nie warte wzmianki. Oczywiście najsłabsi, nie mogąc znieść ciężaru wyzwań odpadali i zdradzali przechodząc na stronę wroga. Nieulękły wódz i jego sztab trwał jednak. Wtedy to zbrodniczy „reżim” postanowił usunąć ostatnią z przeszkód na drodze do pełnego przejęcia władzy, Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Trzeba przyznać ze arsenał środków technicznych, jakich do tego użyto przekracza wszystko, co znała dotychczasowa historia ludzkości i w sposób oczywiście, oczywisty wskazuje na udział Rosji. Generatory mgły, bomby termobaryczne, promienie śmierci, zamaskowane oddziały specnazu w sile, co najmniej(!) dywizji zmechanizowanej to tylko wyimki tego, co niestrudzonym mediom „niezależnym” udało się ustalić. A maskirowka ze strony Rosjan była potężna. Jednak Prezes, On wiedział (!) mimo prób otumanienia lekami i zablokowania mu dojazdu na miejsce. Przez skórę czuł rosyjski i Tuskowy spisek. Są na szczęście na tym świecie niezależni eksperci. Oni to właśnie obnażyli absurd zmanipulowanych nagrań, oszukańczych sekcji, ogłupiających ekspertyz. I są na szczęście na tym świecie niezależne media. Takie, które te odkrycia nagłośnią pomimo oczywistej cenzury i zagrożenia osobistego bezpieczeństwa piszących. I jest tez odważny ponad wszelka miarę polityk, (co tam polityk Mąż Stanu!) – Jarosław Kaczyński, który pomimo kpin potrafi Prawdę na wiecu wykrzyczeć. Bo nikt prawdziwie niezależnemu wyborcy nie wmówi ze czarne jest czarne a białe jest białe, kiedy w „Gazecie Polskiej” przeczytał, że jest akurat zupełnie odwrotnie. I jest tam w wysokich Alpach świstak, który w górskiej chatce zawija w sreberka czekoladę powstałą z mleka fioletowej krowy.
czwartek, 19 kwietnia 2012
![]() To
ze IPN to instytucja “ciekawa” wie chyba każdy. Jedno z najcieplejszych
w Polsce zgromadzeń posad ludzi tyleż zainteresowanych poznaniem
historii, co opowiadaniem jej po swojemu. Od czasu do czasu nawet
powstanie w IPN coś ciekawego tak jak podczas upadku meteorytów czasami
giną ludzie. Ale wiadomo, że szanse są nikłe.
Ale ku mojemu zdziwieniu okazuje się, że jest nawet w IPN komórka szczególnie wyróżniona. Otóż IPN ma własnych prokuratorów. Oddziałek wcale liczny, znakomicie opłacany i co tu dużo mówić nieprzemęczający się zanadto. Sprawy, którymi się zajmują mają ponad pół wieku, większość zainteresowanych nie żyje ew. można kogoś ekshumować. A kasa leci. Sytuacja ta irytuje nieco resztę prokuratorów, którzy za te same niemałe pieniądze muszą jednak użerać się ze zwłokami w o wiele “świeższym” stanie i z większą ilością spraw i ludzi. Ot ludzka zazdrość. I prokurator krajowy usiłuje coś z tym zrobić. I co gorsza może mu się to udać A ponieważ świętej krowy ruszać nie wolno lada chwila wytoczone zostaną najcięższe działa narodowej hańby i zdrady. Tak jak w prokuraturze wojskowej spodziewam się spektakularnych prób samobójczych , choć z racji niższej kultury obchodzenia się z bronią radził bym raczej tradycyjny symboliczny postrzał w stopę zwany w Forreście Gumpie “raną za milion dolarów” (na marginesie ponoć nasz niedoszły wojskowy samobójca przeszedł na emeryturę w kwocie 6 tyś. zł, co wywołało niemałe zdziwienie u ex prezydentów RP otrzymujących ledwie 4 tyś.) . I kraj się kręci. <populizm mode ON>A my się przejmujemy tym ze na jakieś chemioterapie nie starcza. Grunt żeby na IPN starczyło. <populizm mode OFF>
wtorek, 10 kwietnia 2012
![]() Dwa lata po katastrofie smoleńskiej wiemy już niemal wszystko o jej przebiegu, dużo o przyczynach ale niestety bardzo niewiele z tego wynika. Smoleńsk był świętym Graalem dla Prawa i Sprawiedliwości. Dał im legendę która może trzymać partię przy życiu. Az trudno sobie z dzisiejszej perspektywy wyobrazić tę partię bez jednoczącego wpływu smoleńskiej paranoi. Z Lechem Kaczyńskim po porażce w 2010 roku która wtedy była jak się wydaje nieuchronna. Rozbitą na koterie wokół dwóch braci. Paranoja działa ożywczo. Jednak taka bez mała religia nie może obejść się bez proroka i apostołów. Prorok był naturalnym wyborem. Jarosław co prawda nie może mówić wprost (pozwy sądowe o zniesławienie, jak wielu jego kolegów boleśnie się przekonało bywają bardzo kosztowne) ale na tyle ile to możliwe wskazuje na zamach. Za to już jego wyznawcy nie mają ograniczeń swe fantazje przenosząc z bomb termobarycznych na sabotaż i z powrotem. Konkluzja jest jedna. Lech Kaczyński i politycy PiS nie zginęli w katastrofie. Oni polegli bohatersko śmiercią żołnierza. A pozostali? Cóż, dostąpili zaszczytu towarzyszenia bohaterom w drodze do Valhali.
Dla reszty pozostaje tylko nieme przerażenie ze ¼ wyborców wydaje się wierzyć w historyjki z pogranicza fikcji i paranoi głoszone przez ludzi których kontakt z rzeczywistością jest oględnie mówiąc słaby. Swoją drogą w jednej kwestii wyrazy uznania. Myślałem ze awanturę z emeryturami przykryje dopiero Euro 2012. Prezes i hunwejbini postarali się jednak o wcześniejsze atrakcje. O lepszym prezencie z okazji Wielkanocy Donald Tusk nie mógł wprost marzyć. |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Blogi które lubię - Polityka
Blogi które lubię - Reszta
Debatuj z nami
Forum polityczne
Twighlight zone - spojrzenie na krainę po drugiej stronie lustra
Tagi
|