Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Odchodząca pamięć

marchewa79

KolumbowieZmarła niedawno Alina Janowska uświadomiła mi coś, co kołatało się w głowie przy oglądaniu różnego typu prawicowo/propagandowych seriali i filmów typu „Czas Honoru” czy „Historia Roja”. Otóż nowe pokolenie odbiorców urodzonych po 89 roku jest pierwszym, którzy niemal nie mieli do czynienia z ludźmi, którzy wojnę przeżyli. Prawdziwe pokolenie czasu pokoju.

Ja jestem dekadę starszy i moi dziadkowie zapomnianą książkę „Kolumbowie” odbierali w dużej kwestii autobiograficznie. To była ich pamięć. I to pamięć w dużej mierze traumatyczna. Nie pamiętam żadnego momentu, który sugerowałby, że wojna jest świetną „męską” zabawą. Jeżeli przyjrzymy się PRLowskiej popkulturze i kulturze w ogóle to również nie mamy takiego poczucia. Nawet uważani za propagandową agitkę „Czterej pancerni” zawierają niemało scen tragicznych a bohaterowie nie są niezniszczalni. Moja ulubiona scena z „Kolumbów” serialu telewizyjnego to rozmowa o zwalczaniu przez AK nielegalnych bimbrowni. Owszem to był fragment, który na pewno zadawalał PRLowskiego cenzora, ale tez gorzka prawda o walce podziemnej, która potrzebowała pieniędzy, które to środki w jakiś sposób należało pozyskiwać. Dziś nasi podziemnie herosi bez wyjątku prawi i sprawiedliwi, że aż się zbiera na wymioty.

Pokolenie wojny robiło filmy o wojnie, które pokazywały skalę ich przeżyć. Zarówno „Kanał” jak i „Pianista” to osobiste świadectwa ludzi, którzy przedstawiane i opisywane zdarzenia widzieli i pamiętali. Wojnę z opowieści znało także pokolenie ich synów a potem wnucząt. Dzisiaj na scenę wkraczają prawnuki. Wojna ze zbiorowej tragedii staje się komiksem. Wesołą przygodą. Budujemy muzea, które z powstania warszawskiego robią disnejland a młodzież kupuje to pełnymi garściami. Dramat kampanii wrześniowej sprowadzony zostaje do koszulki z obroną Wizny.

Ponad pół wieku pokoju i spokoju w Europie wzięło się w sporej mierze z przerażenia, jakie ogarnęło cały kontynent po tej bezprecedensowej sześcioletniej rzezi. Przerażenie mija. A mnie cierpnie skóra.

Intrygujące (10) - jeszcze raz o aborcji

marchewa79

Zestawmy dwie mapy:

Znana już % ciąż zakończonych aborcją:

mapeuropeabrate3big

Oraz map przyrostu naturalnego:

xdh46q2rstpy

Co ciekawe Polska mimo właściwie braku ciąży zakończonych aborcją ma najniższe! w zachodniej Europie wskaźniki urodzeń. Więc albo zachowania Polek i Polaków są radykalnie różne od reszty kontynentu i naprawdę wierzymy we wstrzemięźliwość jako metodę antykoncepcji albo wszystkie nasze statystyki "aborcyjne" są fikcją a realny poziom "zabiegów przywracania miesiączki" jest bardziej na poziomie Rosji niż Francji.

Poprzednie rzeczy które mnie zaintrygowały:

Intrygujące (9) – Wydatki na obronność

Intrygujące (8) - ile mamy urzędników

Intrygujące (7) - Biotechnologia głupcze

Intrygujące (6) - Generałowie

Intrygujące (5) - miejsca biorące

Intrygujące (2) - aborcja

Intrygujące (1) - macierzyństwo

Tęsknota za racją stanu

marchewa79

flaga-polskiUwaga wiem, że to, co piszę poniżej jest naiwne, że aż zgrzytają zęby. Cóż z tego, kiedy potrzebne.

Oglądając deformę państwa w wykonaniu obecnie panujących i walkę opozycji o odebranie władzy przy różnych okazjach tęsknię za tym żeby różne tematy wyjąć spod publicznej debaty. Tak jak kiedyś spod debaty wyjęto członkostwo w NATO i UE. To, co tak szumnie nazywano „racją stanu”.

Czy dzisiaj to możliwe? Niestety raczej nie. Wiek emerytalny aż prosi się o takie polityczne alibi. Bo z matematyką nie wygrają ani narodowi socjaliści ani liberalni konserwatyści. Żadne deklaracje ani łapówki typu 500 plus nie pomogą. Wiek emerytalny podnieść trzeba i trzeba wytłumaczyć, dlaczego. Niestety wystarczyła pokusa władzy i desperacja nieznanego kandydata na prezydenta. Cała przyszłość POKOLENIA emerytów poszła do piachu. Nie było możliwości dogadania się. Zapachniało władzą.

Edukacja. Dobro wspólne. Teoretycznie. Skoro wysadza się w powietrze pieczołowicie przez prawie dwie dekady budowany system to może by to robić w porozumieniu. Choćby po to żeby uniknąć błędów arogancji. Jednak nie. I pół biedy, że odmawia się prawa głosu PO. Ale tak samo wyrzucana poza nawias jest politycznie dziewicza Nowoczesna.

Polityka zagraniczna. Kto by tam się przejmował. Tradycją, nawet dobrymi wzorcami każącymi nie odwoływać mianowanych przez poprzedników ambasadorów. Nasza władza, nasze prawo. A z NATO i UE tak szybko nas nie wyrzucą.

Skutki? Opłakane, jeśli wiatry się zmienią. Bo przecież traktowanie obecnej władzy, kiedy ta kiedyś (miejmy nadzieję) zostanie opozycją w sposób uczciwy i sprawiedliwy tak, aby umożliwić jej konstruktywny udział w stanowieniu wspólnego prawa, to byłaby skończona naiwność. Wściekłego psa nie głaszczemy, bo dobre traktowanie nie jest lekiem na tę chorobę. Tylko to wszystko prowadzi do polityki spalonej ziemi. Jak długo da się prowadzić politykę w demokratycznym kraju, która za każdym razem jest walką o wszystko. I ile czasu w sytuacji kiedy stawki są tak wysokie, by nie rzec ostateczne, zajmie jednemu z graczy wyjście poza uzgodnione reguły.

Tylko racji stanu żal.

Hipokryzja Hollywood?

marchewa79

hashtag-metoo-zalewa-facebooka-o-co-w-nim-chodzi_59e61e8aAkcja „#Me Too” stanowiąca pokłosie skandalu obyczajowego z Harveyem Weinsteinem ważnym producentem filmowym jest trudna do obiektywnego opisu. Zarówno jej zwolennicy jak i przeciwnicy popadają w histerię i hipokryzję. Zwolennicy wskazują na pokazanie gigantycznej skali molestowania seksualnego wobec kobiet (i nie tylko jak pokazuje przykład Kevina Spacey) oraz tego, że usługi seksualne bywają często ceną kariery. Przeciwnicy kontrargumentują, że cała akcja błyskawicznie stała się własną karykaturą a seksualne qui pro quo w Hollywood praktykowano od początków przemysłu filmowego a korzyści odnosiły obie strony.

I problem polega na tym, że obie strony mogą mieć rację w równym stopniu. Niestety granice stosunków damsko-męskich (i nie tylko dodajmy kolejny raz dla porządku) są płynne i nie tak łatwo jest postawić chiński mur miedzy uprzejmością, flirtem a molestowaniem. Tym bardziej, że ofiary i „ofiary” mają tendencję do przypominania sobie w/w wydarzeń całe lata po ich wystąpieniu, kiedy zarówno kontekst jak i same zachowania stają się tylko wspominkową opowieścią. Patrząc na całość zagadnienia z punktu widzenia takiego np. prezesa firmy czy szefa działu kadr staje się przed wyborem hiperregulacji stosunków międzyludzkich w formie regulaminów wewnętrznych zachowań (i potencjalną koniecznością zwolnienia pół firmy po każdej integracyjnej imprezie) albo pozostawienia kwestii inteligencji i taktowi samych pracowników, których to cech zresztą zawsze w pewnym momencie zabraknie.

Czy kwestia zbyt prowokacyjnego stroju w pracy nie istnieje? Czy każda biografia gwiazd Hollywood tzw. „złotej ery” nie zawiera sugestii a często wręcz wspomnień wymiany angażu w zamiast za seksualne przysługi? Oczywiście, że to zachowania moralnie naganne, ale przecież każda z pań będących obiektem awansów producenta filmowego mogła w dowolnym momencie powiedzieć „nie”. Ale to „nie” ma swoją cenę i o wielu takich aktorkach dziś pewnie nie pamiętamy, bo w słynnych filmach nie zagrały. Czy więc zalewanie Internetu falą relacji z przedawnionych zachowań, z których wiele w dodatku nie miało kryminalnego charakteru pomaga sprawie? Trochę jak z odśnieżaniem dachów, każdy to robił rok po katastrofie w Katowicach potem wszystko wróciło do „normy”.

Smutna konkluzja z postępków producenta filmowego i sporej części innych afer jest taka, że bogatym i potężnym wolno więcej. Zdecydowanie więcej. Tak było niestety zawsze. A awans społeczny w każdej sferze wymaga zaakceptowania przynajmniej w części tej reguły. Ceną bywa przygięcie karku, ale też bywa cena znacznie wyższa. Pozostaje pytanie o to czy było warto ją zapłacić? Odpowiedź każdy musi znaleźć samodzielnie.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci