Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Andżela po raz czwarty

marchewa79

merkelposterroadNiemcy po raz czwarty zaufali Angeli Merkel. Oczywiście nie bezwarunkowo i bezproblemowo jednakże sądząc po minach tych, którzy jeszcze rok temu wieszczyli porażkę na fali szalejących w Europie populizmów brak niespodzianki jest tu jednak niespodzianką.

Jaka jest tajemnica tej córki wschodnioniemieckiego pastora? Upór, cierpliwość, stateczność a może wszystko po trochu. Wiele wskazuje na to, że Pani Kanclerz staje się jednym z nielicznych symboli starej Europy zdolnych do postawienia pewnej zapory populizmowi.

Zaraz, zaraz powiecie a historyczny sukces AfD? Niewątpliwy i… potrzebny. Dostarczający alibi dla każdej koalicji. I znacznie mniejszy niż mógłby się wydawać. Po fali migracyjnej wydawało się, że AfD może naprawdę namieszać. Ale Niemcy to nie Grecja, Włochy czy Francja. A AfD pozostaje partią frustracji Ossich, która jest zresztą frustracja w dużej mierze usprawiedliwioną zważywszy na to, co działo i dzieje się po zjednoczeniu. Tym bardziej, że emigracja w dawnej NRD to jednak wciąż mentalne novum i decyzje Pani Kanclerz tam właśnie odbierane są bardziej surowo.

Co to oznacza dla nas? Dla PiSu kłopoty. Silniejsza integracja niemiecko/francuska stanie się faktem a Polska utraci rolę istotnego gracza w UE. Być może na stałe. W najbliższych latach można się spodziewać dalszej integracji fiskalnej strefy euro w kierunku pociągnięcia przez Niemcy i północ Francji i południa. Francja pozostaje kluczem. Jeżeli Marcon rozrusza gospodarkę i przytnie, choć częściowo, rozbudowany socjał możemy się spodziewać istotnego postępu w kooperacji i współdziałaniu a także gospodarczej ekspansji obu krajów.

Jeżeli Polska zmieni kierunek polityki zagranicznej, przyjmie euro to możemy stać się trzecim graczem. Bo ani Włochy ani Hiszpania nie mają ku temu geopolitycznych predyspozycji. Niestety z obecnym rządem prowadzącym politykę, która można określić, jako katastrofalną i ministrem spraw zagranicznych będącym jednym z najsłabszych członków rządu raczej nie ma na to realnych szans. Ale Merkel przeczekała już silniejszych polityków niż Kaczyński. A Polska od wielu lat staje się dla Niemiec podstawowym gospodarczym zapleczem. Co zresztą wszystkich, którzy znają gospodarcze powiązania trwające setki lat, nie powinno dziwić.

Niemcom wypada pogratulować i życzyć powodzenia. Troszkę też może pozazdrościć…

PiS czyli juma i geszeft

marchewa79

40328-200Niby wiadomo, że wygłodniałe zastępy akolitów naszej dzielnej władzy musiały dostać zapłatę za swoje usługi. Pozornie też rewolucja kadrowa w spółkach i spółeczkach to nic nowego. Ale jednak politycy PiS w swojej zachłanności na publiczne frukta przebijają już nie tylko PSL, ale nawet i towarzyszy z SLD. Problem nie polega jednak na skali jumy. Polega na jej oczywistej i ignorowanej bezprawności. Kto w końcu bogatemu zabroni.

Sprawa fundacji mającej pozornie dbać o wizerunek polski za granicą to wisienka na torcie. Już nikt nawet nie stara się udawać, że pieniądze wyprowadzano ze spółek w celu innym niż polityczny. Ot po prostu za ponad 100 milionów partia polityczna stworzyła sobie medialne „ramie zbrojne” I to ramię zbrojne będzie agresywnie, przy pomocy reklam, jako żywo przypominających propagandę z czasów późnego PRL „przekonywać” nas do działań rządu. Przy okazji kilku polityków PiS także z owego tortu się pożywi. Kto bogatemu (także w poparcie) zabroni.

Przy tej kasie niskie poparcie dla opozycji właściwie nie dziwi. W końcu mając kilkadziesiąt milionów obrzydzicie każdego. Myślicie, że zmiana liderów ze Schetyny i Petru na innych coś zmieni? A są jacyś ludzie, którzy wzięci w obroty propagandowej maszyny działającej wg. sprawdzonych moskiewskich metod wyjdą z tego czyści? Jak nie kochanka ma Maderze to alimenty, jak nie alimenty to ściąganie na sprawdzianie z 7 klasy. Zapytajcie się antyputinowskiej opozycji jak się robi takie rzeczy. Bo mamy już w Warszawie Budapeszt a idziemy w kierunku Moskwy.

Ale jest jeszcze jeden element systemu, którego nie udało się zrealizować a który zaistniał tak na Węgrzech jak i w Rosji. To wierni oligarchowie.  Tacy, co dołożą do partyjnej kasy i będą ścigać wrogów ludu. To wymaga jednak transferu środków na skalę miliardów a nie milionów. Póki, co nieco przeszkadza w tym antyprywatyzacyjny program. Ale jedna rzecz prywatyzacja a inna „repolonizacja”. Nadchodzące prawo medialne da sposobność wielu krewnym i znajomym prezesa wejść w butki Waltera i Solorza. Wszak dzisiejsze sukcesy PiS również mają u zarania ciekawy „prasowy” epizod. Wszystko odbędzie się zwyczajowo za pieniążki z państwowej kasy. Wszak obficie dokarmiane media „niezależne” już czekają w blokach startowych. Wkrótce „Trybuna Ludu” może zacząć uchodzić za umiarkowanie lewicowy i zasadniczo rzetelny dziennik.

W dwa lata z normalnego europejskiego kraju staliśmy się bezczelnie i w biały dzień rozkradaną dyktaturą ciemniaków. Łatwo, psiakrew, poszło.

5 łatwych kawałków, bierz opozycjo

marchewa79

 the-liberty-leading-the-people-1830

Co bym chciał zmienić w PL:

  1. Dajcie zęby inspekcji pracy. Większe niż skarbówce. Przestańmy się pieprzyć z „teoretycznym” prawem pracy. Tego prawa powinno się przestrzegać. Bezwzględnie.
  2. Przesuńmy instytucje rządowe na prowincję (i to realną Kraków to NIE JEST prowincja). Na początek 5. Sąd Najwyższy w Radomiu? Czemu nie, lotnisko już jest ;) GDDKiA w Pile? No to S10 wybudujemy w 2 lata.Dajcie coś ludziom spoza Warszawy.
  3. Podnieście składki na służbę zdrowia i dajcie kasę systemowi. Jakikolwiek by nie był. Przy tych pieniądzach nie wyrobimy. A to 50 zł więcej od obywatela może realnie zwiększyć szansę na to, że i pacjenci będą zdrowsi i lekarze przestaną umierać na dyżurach.
  4. Żłobek i przedszkole dla KAŻDEGO dziecka w Polsce. Absolutna pewność dla matek że po powrocie z urlopu macierzyńskiego będą miały z kim zostawić potomstwo.
  5. Duży program budowy mieszkań komunalnych. Z regulowanym czynszem ale też zbiorem zasad jakich należy przestrzegać (osoby wynajmujące lokal w Wielkiej Brytanii wiedza o czym mówię) połączony z budową domów dla osób starszych. Pozwoli to uwolnić wiele mieszkań w wartościowych centrach miast a seniorom zaoferuje standard życia w budynkach z windą, szerokimi korytarzami i lekarzem w pobliżu.

 

Bierzcie. Nic oryginalnego. Wszystko potrzebne. Każde nadaje się na ładne bilboardowe hasło. Oczywiście będzie kosztować ale każda z tych rzeczy jest inwestycją, żadna nie jest prostym socjałem. Damy radę nawet jakby trzeba było podnieść podatki (patrz propozycja nr 3) bo jeśli podniesiecie je mądrze to nikt was za to nie powiesi.

Przyszłość, która nadchodzi, świat bez ropy i kierowców?

marchewa79

AR-307169920Odejdźmy znowu na moment od polityki i zastanówmy się odrobinę nad dwiema nadchodzącymi rewolucjami w motoryzacji: rewolucja elektryczną i rewolucją autonomizacji. Bo są to rzeczy, które nie tylko dzieją się n naszych oczach, ale w przeciągu następnych 2 dekad będą miały gigantyczny wpływ na świat, w którym żyjemy.

Zacznijmy od rewolucji elektrycznej. Elon Musk sprawił, że auto na prąd przestało być tylko ekologiczna ciekawostką produkowaną dla zmniejszenia emisji w ramach poszczególnych gigakoncernów motoryzacyjnych. Skierował motoryzacje na nowe tory i umożliwił podjęcie wielu strategicznych decyzji. Wybór przyszłości to auta na prąd.

Jak duże ma to znaczenie? Ropa to krwiobieg świata a blisko ¾ jej zasobów zużywa transport. Oczywiście nie jest tak, że ropę uda się w 100% zastąpić energią odnawialną. Duża jej część zamiast w autach spalana będzie w elektrowniach. Jednak pamiętajmy ze równolegle wiele krajów inwestuje w odnawialna energetykę i ta zajmuje coraz lepsze pozycje w bilansie energetycznym. W perspektywie strategicznej ropa zacznie tanieć. Myślę, że możliwe będzie przełamanie poziomów sprzed kryzysu naftowego a nawet zejście jeszcze niżej. To wszystko dramatycznie uderzy w kraje rozwijające się. W wielu z nich ropa była i jest podstawowym źródłem dewiz. Skutki pozbawienia kraju tego ekonomicznego narkotyku obserwujemy obecnie w Wenezueli. A to tylko prolog. Cały półwysep arabski i spora część Afryki może stanąć w ogniu gdyż opresyjne reżimy pieniędzy z nafty używały do zapewniania sobie władzy. Kiedy te się skończą młode, ale koszmarnie nieefektywne społeczeństwa arabskie staną przed perspektywą nie tylko degradacji materialnej, ale także głodu i pragnienia. Ruszy, więc prawdziwa druga fala emigracji. Tak duża, że Forteca Europa tym razem rzeczywiście może zdecydować się strzelać. Braki w petrodolarach uderzą też w terroryzm islamski. Obfity strumień dochodów pochodzących od krajów półwyspu arabskiego wyschnie a jak powszechnie wiadomo bez pieniędzy trudno jest uprawiać rewolucje spod znaku ISIS czy samobójcze zamachy. Ucierpieć może też radykalny islam w zachodniej Europie, kiedy szejkowie z Arabii przestaną finansować meczety i duchownych. Wiele krajów uzależnionych od ropy desperacko usiłuje się uwolnić z tej pułapki, ale ich rezultaty nie napawają optymizmem. Bez ropy Dubaj to żadne centrum finansowe tylko zestaw wieżowców na pustyni.

Ale bogaty zachód będzie miał własne problemy, bo z rewolucją elektryczną, która raczej da pracę (ktoś będzie musiał te auta wyprodukować i utrzymać) podąży rewolucja autonomizacji a ta będzie już pracę odbierać. Tylko w USA w sektorze transportu pracuje ponad 4 miliony ludzi. Pojawienie się autonomicznych samochodów w ciągu dekady/dwóch zlikwiduje te miejsca pracy. I to nie będzie miły proces. Kierowcy ciężarówek, taksówkarze, kierowcy autobusów wszyscy oni będą musieli szukać innego zajęcia. A to nie są ludzie, których będzie można łatwo przekwalifikować. Autonomizacja to także mniej wypadków (redukcje u ubezpieczycieli, mechaników samochodowych), mniejsze korki, wyższa trwałość aut (znowu warsztaty). Czyli życie części z nas będzie lepsze i czystsze, ale za to czeka nas hekatomba likwidująca cały sektor zatrudnienia. Dziesiątki milionów ludzi. A stanie się to szybko, bo to się po prostu opłaca. Komputerowy kierowca nie musi jeść i spać a ciężarówka może jeździć z towarami 24/7. I tak we wszystkich innych sektorach. Szkoły nauki jazdy? A po co? Pytanie czy te nowe rodzaje pracy, o których nawet jeszcze nie słyszeliśmy pozwolą na zagospodarowanie odchodzących z sektora transportu. Bo jeśli nie to problem może być nie tylko społeczny, ale i polityczny, bo utrata pracy nie odbierze im praw wyborczych. Być może UE powinna myśleć nad regulacjami okresu przejściowego pozwalającymi na bardziej stopniowe wygaszanie sektora?

Technika zmieni nasze życie i to już nie jest SF. Choć autonomizacja spowoduje też problemy natury prawnej i etycznej, ale to już temat na inną notkę.

Rimini

marchewa79

Rimini_bannerPrzypadek gwałtu i pobicia na Polakach we Włoszech jest o tyle ciekawy, że stanowi splot różnych zjawisk i znakomicie obrazuje psychiczny stan społeczeństwa.

Bo historia jest może i banalna, ale idealnie wpisuje się w fobie naszych rodaków. Otóż para młodych ludzi została napadnięta na plaży we włoskim Rimini. Pani została zgwałcona, Pana dotkliwie pobito. Do tego momentu sprawa, jakich wiele (niczego tragedii nie ujmując, ale na egzotycznych urlopach dzieją się gorsze rzeczy ). Ale tu mamy twist fabuły, bo sprawcami byli ci straszni uchodźcy! Ta właśnie czarna zaraza, przed którą dzielnie broni nas obecny rząd a której tonie zachodnia Europa. Ci krwiożerczy „ciapaci”, co nic tylko gwałcą białe kobiety a robić nie chcą i tylko na zasiłkach siedzą. Narrację pisemka rynsztokowe połknęły w całości a dzielny i żwawy wymiar sprawiedliwości poganiany przez oberministrów Ziobrę i Błaszczaka, i nawet wysłał do Włoch swoich przedstawicieli zapominając jednakże, że lokalnej policji mogą oni nagwizdać tudzież przynieść kawę. Zresztą w ciągu kilku dni policja sprawców ujęła. Jednak temat żre, więc media eksploatują kwestią do ostatniej kropelki.

Jako ze Polska pełna jest antypolskiego elementu dziwnie niepotrafiącego dostrzec paneuropejskiego wymiaru tragedii szybko wytknięto oberministrom, że dziejącej się równolegle jak najbardziej krajowej tragedii w Łodzi, która zakończyła się śmiercią dziewczyny  poświęcili zdecydowanie mniej uwagi. Tu jednak sprawcy byli bez mała mniej egzotyczni a mimo że obiektywnie tragedia była większa a przestępstwo poważniejsze (ofiara zmarła) jego polityczny sexapeal był bez porównania mniejszy.

Chyba nie o to jednak chodzi. Przekazy medialne sprawiły, że strach przez emigrantami przybrał w sporej części społeczeństwa rozmiary masowej histerii. I jest to histeria irracjonalna. Tak jak w przypadku wszystkich irracjonalnych histerii możliwe są dwie metody radzenia sobie z tym stanem ducha. Pierwszą jest agresja. Na tym żeruje obecny obóz władzy. Ma ona jednak bardzo konkretne rezultaty w postaci napadów na obcokrajowców czy nawet zamieszek (jeszcze do nich nie doszło, ale tylko patrzeć jak motłoch złapie widły i butelki z benzyną i ruszy na jakiś ośrodek dla uchodźców).

Druga metoda to przytulić, pocieszyć i zapewnić, że wszystko będzie dobrze. Wzmocnić w ludziach przekonanie, że są w istocie dobrzy i dlatego ludziom takim jak uchodźcy należy raczej pomagać niż do nich strzelać. Niestety do tego trzeba i mężów stanu i autorytetów. Mężów stanu nie mamy. Autorytety nam powymierały już nie ma Bartoszewskiego pamiętającego Holocaust, Kuronia potrafiącego skurwysyństwo nazwać po imieniu. Mógłby oczywiście zadziałać Kościół, ale dla hierarchów nie od dziś stosunki z władzą i jej profity ważniejsze są od moralnych zasad.

Niestety wobec tak otwartej niechęci i eksplozji ksenofobii u Polaków otwartym pozostaje pytanie czy opozycji opłaca się szlachetnie iść pod prąd? Czy uchodźcy warci są oferowania rządzącym nacjonalistycznego paliwa dla utrwalania antydemokratycznych rządów. Bo polityka nie jest sztuką ponoszenia moralnie szlachetnych porażek. Być może warto jednak w Europie powiedzieć otwarcie, że nie jesteśmy gotowi na jakichkolwiek relokowanych emigrantów. Że nie w wymiarze finansowym, ale społecznym to po prostu za dużo kosztuje.

Trudny wybór. Ale może klucz do pokonania obozu władzy.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci