Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Raport

marchewa79

Nareszcie jest!!! Słynny raport z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, o którym od roku w mediach krążą legendy. Raport nie zawiódł oczekiwań tych, którzy z zapartym tchem czytali jego, co pikantniejsze (wtedy jeszcze opatrzone klauzulą Ściśle Tajne) fragmenty w „Gazecie Polskiej”. I tylko ich. Jest to, bowiem dokument bez większego znaczenia.

Przypomnijmy jak miało być. Raport miał ukazać porażające dowody istnienia supermafii kierowanej przez ludzi WSI, odpowiedzialnej za nieomal wszystkie zbrodnie i afery III RP. Miały być zamieszane w jej działania postacie z pierwszych stron gazet, czołowi politycy i dziennikarze. Nie ci z PiSu broń Boże. Wszyscy pozostali. Z warunkowym wyłączeniem LPR i Samoobrony (raport wszak jednak będzie miał aneksy).

A tu niespodzianka. Otrzymaliśmy blisko 400 stronnicowy ogromnie ogólnikowy opis działań, które w najlepszym wypadku da się określić mianem nieprawidłowości. Przy okazji ujawniono kilkadziesiąt nazwisk ludzi z trzeciego dziennikarskiego i politycznego szeregu. O niemal 90% „rewelacji” z raportu wcześniej pisała prasa. I to lepszym językiem. Tymczasem minister Macierewicz sprokurował atmosferę kojarzącą się z ujawnianiem wiedzy tajemnej.

Zadziwia lekkomyślność ujawnianiu źródeł osobowych wywiadu. Większość ujawnionych ludzi, którzy przyznali się do współpracy współpracowała z LEGALNYM wywiadem LEGALNEGO państwa polskiego. Ponieważ raport poskutkował tylko kilkoma wnioskami do prokuratury można domniemać, że większość z nich nie podejmowała działalności o charakterze kryminalnej. W tej sytuacji mogą mieć w pełni uzasadnione pretensje do Państwa Polskiego, które nie dotrzymało zobowiązania do zachowania tej współpracy w tajemnicy.

Nie znam przypadku wywiadu na świecie, który w podobnej skali jak w Polsce ujawniałby swoje źródła osobowe. Takie działanie pod znakiem zapytania stawia przyszłe pozyskiwanie agentury przez obecnie działające i nowopowstałe służby. Nie ma bowiem gwarancji, że po kolejnej rządowej wolcie nie zostaną ujawnione następne nazwiska.

Czego dowiedziono? Że mitologia partyjna nie zawsze znajduje przełożenie w faktach. Że należy ważyć słowa, gdy mówi się o niemal ogólnokrajowym spisku. No i że z dużej chmury zwyczajowo pada mały deszcz. W tej sytuacji nie pozostaje nic innego niż czekać na aneksy do Raportu. Ciąg dalszy niechybnie nastąpi…

Pełna treść Raportu

Informacje o niektórych osobach wymienionych w Raporcie

Ryś na miarę naszych możliwości.

marchewa79

Rys okladkaPolska 2007
Reżyseria: Stanisław Tym;

Scenariusz: Stanisław Tym;

Zdjęcia: Marian Prokop;

Muzyka: Piotr Rubik

Występują: Stanisław Tym, Krzysztof Kowalewski, Zofia Merle, Krzysztof Globisz, Waldemar Wilkołak, Marta Lipińska, Eryk Lubos, Karina Seweryn, Janusz Rewiński, Krystyna Feldman, Marek Piwowski, Joanna Szczepkowska, Anna Przybylska, Krystyna Janda, Agata Buzek



    Film „Ryś” Stanisława Tyma nieźle mnie skonfundował. Idąc do kina spodziewałem się klęski totalnej. Nie te czasy i nie ten reżyser, aby powtórzyć klimat znany z „Misia”. Z drugiej jednak strony sequel „Misia”, czyli „Rozmowy kontrolowane”, nakręcone już po upadku PRL, są równie dobre, jeśli nie lepsze niż pierwowzór Barei. Po wyjściu z kina wiem ze nie jest tak źle jak się obawiałem, jest jednak zdecydowanie gorzej niż być mogło.

Filmy Stanisława Barei posiadały mniej lub bardziej wyraźną fabułę, najczęściej dość prostą, do której reżyser przy współudziale indywidualności w rodzaju Tyma, czy Dobrowolskiego doklejał poszczególne skecze. W „Rozmowach kontrolowanych” Sylwester Chęciński fabułę uwypuklił jeszcze bardziej. „Ryś” fabułę odsuwa zdecydowanie na drugi a nawet trzeci plan. Film przegrał tu z kabaretem. Całość przypomina 140 minutowy program estradowy zagrany w plenerze.

Humor w „Rysiu” jest ogromnie nierówny. SA tu skecze genialne (np. wicepremier opisujący rozwój kraju), są przeciętne a są i takie reprezentujące wręcz kloaczny poziom (np. licytowanie się rozmiarem wibratora). Reżyseria Tyma to jednak duży minus filmu. Zabrakło ręki doświadczonego filmowca, który dokonałby cięć w scenariuszu eliminując wpadki.

Na plus filmu należy poczytać przewijający się korowód gwiazd. Damy polskiego kina (Janda, Tyszkiewicz) zagrały epizody sprzątaczek, pojawia się (nareszcie!!) w epizodzie Jan Kobuszewski. Wielbiciele kabaretu również mają, kogo oglądać.

Czy warto, więc iść na „Rysia” do kina? Sądzę, że tak. Mimo tego, że np. Krzysztof Kłopotowski w „Rzeczpospolitej” dopatruje się w filmie pochwały polskiej bylejakości rodem z PRL, która nie przystaje do III (IV?) RP. W końcu „Ryś” to „Miś” na miarę naszych czasów i możliwości.

Szybka akcja... CBA.

marchewa79
Aresztowany lekarz     Nowo utworzone i sowicie podlane pieniędzmi z budżetu CBA zaliczyło swoje pierwsze spekstakularne aresztowanie. No właśnie aresztowanie a nie sukces bo do sukcesu jeszcze droga daleka. Pehowcem okazał się kardiochirurg z elitarnego szpitala MSWiA w Warszawie. Aresztowano go w błysku fleszy i atmosferze publicznego linczu. Ujawniono zawartość szafek po rewizji mieszkania doktora w których to szafkach znajdowały się co prawda hurtowe ilości kosmetyków i drogich alkocholi, a także znaczoące ilości gotówki, jednak trzymanie nawet całych kontenerów w/w rzeczy w domu nie jest w Polsce bynajmniej nielegalne.

    Więc sukces i wszyscy się cieszą. Martwią tylko metody o których można by rzec że przyszły do nas "ze wschodu". Mi oglądając te zdjęcia jako żywo przypominają się relacje z akcji rosyjskiego bodajże OMONu w początkach prezydentury Putina gdy padali kolejni oligarchowie. Lud musiał ich skazać jeszcze przed procesem dlatego pokazywano pieniądze, limuzyny i człowieka w kajdankach. Sprowadzonego nareszcie do poziomu przeciętnego rosjanina.

    Takie akcje nie służą prawu, one służą społecznej żądzy odwetu. Prawu służą wyroki. A tu zastanawia to dlaczego CBA nie zastosowało prowokacji i kontrolowanego wręczenia łapówki ??? Wszak byłby to dowód 100%. Bo szafki pełne alkocholi nie dowodzą jeszcze niczego.

Kariera Kazimierza M

marchewa79
Znakomity mix z Kazimierza Marcinkiewicza z Nikodemem Dyzmą> Niestety z Bankiem chyba nie wyjdzie ;).




HURAA na wojnę....

marchewa79
Radek Sikorski    Dymisja ministra Sikorskiego to ostatni sygnał alarmowy przed rozpoczęciem naszej misji w Afganistanie. Wiele wskazuje na to że przygotowanie całej operacji w cieniu sporów o WSI i lokalnych rządowych konfliktów stoi pod dużym znakiem zapytania.
    Minister odchodził z MONu z płaczem. Tym większym że pomimo niewątpliwych kompetencji i międzynarodowego obycia, pozostał dla PiSu ciałem obcym po którym MON należy "odzyskać". Niezbyt na miejscu wydają się określenia ministra Wassermana (były prokurator w PRL) o niezbyt szczerym antykomuniźmie Sikorskiego.
    Radek Sikorski znakomicie nadawał się na koordynatora misji w Afganistanie. Który bowiem z NATOwskich ministrów może się pochwalić tym że zna kraj z osobistych doświadczeń. I który z nich zna mentalność mieszkających tam ludzi.
    Niestety doświadczene ministra musiało ustąpić wobez żarliwości jego zastępcy, nowego szefa wojskowego kontrwywiadu ministra Maciarewicza. Trzeba przyznać że twór powstały po reformie WSI jest w skali światowej kuriozum. Jest to teoretycznie wojskowy wywiad i kontrwywiad kierowany i stopniowo obsadzany przez cywili, i pozostający pod tylko iluzorycznym zwierzchnictwem MON. Co gorsza nabór do nowych służb odbywa się spośród byłych funkcjonariuszy... warszawskiej Straży Miejskiej, będących za prezydentury Lecha Kaczyńskiego przechowalnią lojalnych pretorian. Ludzie ci niewątpliwie posiadają duże doświadczenie w wypisywaniu mandatów, jednakże zabezpieczenie wywiadowcze wojskowych misji zagranicznych może nie być ich mocną stroną.
    Nie dziwią w tej sytuacji problemy ze znalezieniem dowódcy kontyngentu, "niespodziewane" choroby wśród wyższej generalicji. Wszyscy wiedzą że za misję polecą głowy. I nikt nie chce oddać własnej. Odbywa się więc znana z biur "spychologia stosowana" przypominajaca grę w 12 krzeseł. Zawsze na końcu ktoś zostaje stojąc.
    Nie był minister bynajmniej zbiorem samych zalet, jakna mój gust nazbyt dał się oczarować generalicji (dymisja gen. Kozieja jest najlepszym dowodem). Jednak jego następca Szczygło, człowiek o wyglądzie i charakterze politruka, jest zmianą zdecydowanie na gorsze. Przy jego totalnej niemedialności stanowi on idealnego kozła ofiarnego w razie afgańskich niepowodzeń.
    Ministrowi Sikorskiemu życzę powodzenia w staraniach o przywództwo w NATO, a Szczygle by okazał się lepszym ministrem niż szefem prezydenckiej kancelarii.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci