Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Jebnołsie

marchewa79
Koń jaki jest każdy widzi. To zdanie z XVIII wiecznej encyklopedii pasuje jak ulał do ostatniej afery z padre Rydzykiem. Nie wywołuje ona zdziwienia ale raczej zakłopotanie. ojczulek zbyt dużo mlął językiem w swej szkółce niedzielnej, podczas gdy jego lojalni hunwejbini nagrywali każde słowo. Ot niespodzianka.

PiS nabrał wody w usta. Kancelaria prezydenta takowóż. Po akcji umizgów do Radia Maryja w Częstochowie sytuacja jest piekielnie kłopotliwa. Jak to zrobic aby zachować miłość Padre Rydzyka a jednoczesnie pokazać że z PiSem to nie przelewki.

A tu nagle 24h potem leci premier Lepper i min. Lipiec. Podejrzenia o korupcje. Ale to nie nowość. Natomiast poza krótkotrwałym kryzysem rozwiązuje to kilka problemów:

1. Schodzą z "tapety" Taśmy rydzyka,

2. Ucieczka od Leppera i potencjalnych dalszych afer związanych z niewyraźną polityka personalną.

3. CBA ma sukces tym wazniejszy, że wreszcie na własnym koalicyjnym poletku.

4. PiS pokazuje troskę o uczciwość i gotowość do odrąbywania ręki objetej gangreną.

Co dalej? Wcześniejsze wybory? Nie sądzę. Konsumpcja władzy dopiero sie rozpoczeła. Więc nie warto działać pochopnie. Przed nami wakacje. Czas sąsiedzkich wizyt posłów PiS u posłów Samoobrony. W saunach, na polach i w lasach. Z dala od wscibskich kamer i mikrofonów. Wiele się może wydarzyć...

Nagrania taśm Padre Rydzyka na You Tube

Lustracyjna porażka

marchewa79

Ustawa lustracyjna,  nawet znowelizowanym wkrótce po uchwaleniu kształcie, stanowi kiepski wytwór legislacyjny. Jej uchwalenie a następnie w ekspresowym tempie przegłosowane poprawki były rezultatem ukrytej wojny jaka w partii rządzącej stoczyła grypa młodych 30 letnich posłów z partyjną awangardą zbliżająca się do 60-tki. „Młodzi” z czysto biologicznych przyczyn nieuwikłani w PRL potraktowali lustracje jako metodę eliminacji a przynajmniej osłabienia „starszyzny”, która, jak ujawniła  sprawa lojalki Jarosława Kaczyńskiego, niejedno ma zapisane w teczkach.

Skutkiem tej rozgrywki było prawne kuriozum z którego zadowolona było tylko jedna instytucja – IPN, który miał być panem i władcą archiwów, decydującym o kolejności i stopniu ujawniania. Nawet dla twórców ustawy było jasne że jej zgodność z Konstytucją jest co najmniej dyskusyjna. Katalog osób zmuszonych do lustracji określono szeroko acz niekonsekwentnie (np. włączono do niego dziennikarzy mediów prywatnych jako osoby zaufania publicznego ale już nie duchownych) bardzo wyraźnie kierując się doraźną walka polityczną.

Nie dziwi więc że po uchwaleniu ustawa budziła opór. Pierwsi zaprotestowali pracownicy wyższych uczelni (choć jak się okazało na przykładzie Uniwersytetu Gdańskiego ich intencje nie były szczere) później dziennikarze. Finałem była odnowa eurodeoputowanego Gieremka złożenia oświadczenia czego rezultatem miała być utrata mandatu. Ostatnia deskę ratunku stanowił Trybunał Konstytucyjny do którego ustawę zaskarżyli posłowie SLD.

Starcie przed Trybunałem było gwałtowne i obfitujące w ciosy poniżej pasa. Poseł Mularczyk reprezentujący Sejm (w domyśle PiS) zaatakował dwoje sędziów Trybunału których nazwiska znajdowały się w zasobach IPN. „Zapomniał” jednak dodać jak kruche są posiadane przez IPN dokumenty. Trybunał sędziów z orzekania wyłączył, a poseł Mularczyk został wkrótce potem rozjechany przez przewodniczącego TK Stępnia niczym walcem drogowym. Jeśli Wierzyc palestrze nie pozostanie to bez skutków dla jego dalszej kariery adwokackiej.

Trybunał Konstytucyjny uznał większość stawianych ustawie zarzutów i większą jej część uznał za niezgodną z konstytucja. Problemu lustracji to jednak nie rozwiązało. Rozpoczął się jednak festiwal straszenia otwarciem archiwów. O dziwo całkowicie otwarcie popierają PO i… SLD a przeciw jest … PiS. W tej sytuacji coraz bardziej intryguje potencjalna zawartość nieotwartych jeszcze teczek.

Cokolwiek by one niezawierany najboleśniej rezultaty najboleśniej odczują weterani dawnej „Solidarności”. Członków PZPR bezpieka inwigilowała bowiem raczej rzadko. Pytanie czy da się nie ujawniać tzw. „obyczajowej” zawartości teczek. I co nią tak naprawdę jest? Czy wypadek Pana Damięckiego spowodowany po pijanemu i użyty do szantażu przez SB powinien podlegać takiej ochronie ?

Sadzę że jedynym wyjściem w tej chwili jest bolesna 100% jawność. Bez zastanawiania się co? gdzie? jak?. Należy utworzyć internetowe archiwum w miejsce IPN. Podejrzewam że ilość tragedii będzie mniejsza niż się wydaje. Bo i lustracja pozostaje dziś sporem emerytów. Co którzy Myśla o przyszłości powinni stawiać na autostrady i Euro 2012.

Samobójstwo?

marchewa79
    Barbara Blida to kolejny po Ireneuszu Sekule polityk SLD który odszedł w cokolwiek tajemniczych okolicznosciach. Podczas aresztowania przez ABW, pod opieką funkcjonariuszki strzeliła sobie w serce z legalnie posiadanego rewolweru obezwładniajaca amunicją. Dużo tu znaków zapytania mało odpowiedzi.

    Co dziwne sprawa ta zdaje sie mocno wstrząsneła polskimi politykami. Słabo jak na swoje mozliwości broniła sie władza. Trzeba przyznać że min. Wasserman starał sie odpowiadać kompetentnie, a decyzja o zawieszeniu szefa ABW bardzo mnie zaskoczyła.

    Pozostaje tajemnica która prawdopodobnie nigdy sie nie wyjasni, gdyz zarówno władza jak i opozycja chcą wiele "ugrać" na tej sprawie. A w tej grze prawda przegryywa najszybciej.

Schadenfreunde

marchewa79

                Przegrana i odejście z PiS Marka Jurka stanowią ciekawą puentę  karier działaczy jednej z najpotężniejszych partii początku lat dziewięćdziesiątych: Zjednoczenia Chrześcijańsko Narodowego. Po klęsce w wyborach 1993 roku partia ta wypłynęła jeszcze przejściowo jako jedna ze składowych Akcji Wyborczej Solidarność w kadencji 1997-2001 aby potem zniknąć w niebycie. Pozostali jednak politycy dawnego ZChN którzy rozpierzchli się po (niemal) wszystkich partiach: Niesiołowski jest senatorem PO, Marcinkiewicz i Jurek tworzyli PiS a Czarnecki został Europosłem Samoobrony. Z ciekawszych przypadków jest jeszcze prezydent Łodzi Kropiwnicki oraz powracający w LPR Goryszewski.

                ZChN zawsze charakteryzowała ortodoksja obyczajowa szokująca nawet w skali polskich partii prawicowych. Chadeckość tej partii pojmowana była w sposób niezwykle tradycyjny stawiający na obyczajowy rygoryzm który miał mieć swoje przejawy w tworzeniu restrykcyjnych norm prawnych (pornografia, aborcja). Pod tym względem późniejsza LPR stwarza wrażenie partii koniunkturalnej natomiast zdecydowana większość działaczy ZChN szczerze w swoje poglądy wierzyła.

                Okres pozostawania poza władza mocno jednak zeszlifował kanty dawnych ortodoksów co dobrze ilustruje postawa w sporze aborcyjnym jaka zajęli Niesiołowski czy Czarnecki. W tym kontekście porażka Jurka jest dla niego samego bolesna podwójnie. Został nie tyle zdradzony co oszukany nie tylko przez swoje aktualne polityczne środowisko ale i dawnych towarzyszy walki.

                Sam marszałek jednak zdecydowanie przecenił rolę jaka PiS przykłada do kwestii obyczajowych. Wywodząca się z dawnego Porozumienia Centrum część PiS miała już w początkach lat 90 traktować Kościół Polski instrumentalnie, a afera z lustracja duchownych i abp. Wielgusem bynajmniej nie służyły przełamaniu lodów. Bracia Kaczyńscy nie raz już pokazali ze od symbolicznych gestów wolą rzeczowe działania, a od moralności Bierzach politykę. Nie można temu rozumowaniu odmówić racjonalności.

                Polska bowiem już teraz posiada bardzo restrykcyjne ustawodawstwo antyaborcyjne które w sporej mierze pozostaje groźne jedynie na papierze. Oficjalnie aborcji się nie wykonuje, natomiast sfera usług prywatnych i turystyki aborcyjnej do takich krajów jak: Białoruś (biedniejsi) czy Holandia (bogatsi), kwitnie. Można z powodzeniem założyć że wprowadzenie norm konstytucyjnych sytuacji tej nie zmieni.

                W tej sytuacji zamiast schadenfreunde okazywanej Markowi Jurkowi przez opozycje i koalicje za "wierność wyznawanym wartościom" wypadało by raczej zganić go za łatwość z jaka wpadł w zastawiona przez LPR pułapkę.

Oberstammführer Bosak

marchewa79
    Wielu posłów obecnego sejmu mnie drażni. Mogę nawet stwierdzić że grubo ponad trzy czwarte. Poseł Bosak zajmuje jednak na mojej liście miejsce szczególne. Zajmuje je z kilku powodów.
    Po pierwsze jest gołowąsem. Zawsze byłem zdania że Sejm ani rząd nie powinny być częścią programu "Pierwsza praca". Osoby pozbawiaone jakiegokolwiek życiowego doświadczenia zbyt często mają bowiem skłonnośc do radykalnych poglądów i kosztownych błędów.
    Drugim problemem są właśnie poglądy posła. Posła który twierdzi otwarcie że bycie gejem to wystarczy żeby nauczyciela zwolnić z pracy. Pozostaje mieć nadzieję że bycie członkiem Młodzieży Wszechpolskiej też wkrótce będzie okolicznością wystarczającą. Tragikomiczne jest ogląganie tyrad na temat aborcji ze strony pacholęcia którego ów problem nie tyle nie dotyczy co mówiąc wprost nie powinien obchodzić.
    Trzeci wreszcie kłopot to organizacja z jakiej poseł się wywodzi . Młodzież Wszechpolska nie była nazbyt chwalebna organizacją w okresie międzywojennym reaktywowana dzisiaj stała się jednak prostą przechowalnią dla umysłowo ograniczonych kibiców piłkarskich i skinheadów. Kolejne afery z kolegami posła bosaka w dziwny sposób "zamawiającymi piwo" bynajmniej ne przeczą takiemu oglądowi.
    I tacy to ludzie reprezentują nas Rodacy w Sejmie. Gdy tymczasem np. prof. Bartoszewski nie jest nawet Senatorem. Po prostu żal. :(

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci