Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Intrygujące (10) - jeszcze raz o aborcji

marchewa79

Zestawmy dwie mapy:

Znana już % ciąż zakończonych aborcją:

mapeuropeabrate3big

Oraz map przyrostu naturalnego:

xdh46q2rstpy

Co ciekawe Polska mimo właściwie braku ciąży zakończonych aborcją ma najniższe! w zachodniej Europie wskaźniki urodzeń. Więc albo zachowania Polek i Polaków są radykalnie różne od reszty kontynentu i naprawdę wierzymy we wstrzemięźliwość jako metodę antykoncepcji albo wszystkie nasze statystyki "aborcyjne" są fikcją a realny poziom "zabiegów przywracania miesiączki" jest bardziej na poziomie Rosji niż Francji.

Poprzednie rzeczy które mnie zaintrygowały:

Intrygujące (9) – Wydatki na obronność

Intrygujące (8) - ile mamy urzędników

Intrygujące (7) - Biotechnologia głupcze

Intrygujące (6) - Generałowie

Intrygujące (5) - miejsca biorące

Intrygujące (2) - aborcja

Intrygujące (1) - macierzyństwo

Tęsknota za racją stanu

marchewa79

flaga-polskiUwaga wiem, że to, co piszę poniżej jest naiwne, że aż zgrzytają zęby. Cóż z tego, kiedy potrzebne.

Oglądając deformę państwa w wykonaniu obecnie panujących i walkę opozycji o odebranie władzy przy różnych okazjach tęsknię za tym żeby różne tematy wyjąć spod publicznej debaty. Tak jak kiedyś spod debaty wyjęto członkostwo w NATO i UE. To, co tak szumnie nazywano „racją stanu”.

Czy dzisiaj to możliwe? Niestety raczej nie. Wiek emerytalny aż prosi się o takie polityczne alibi. Bo z matematyką nie wygrają ani narodowi socjaliści ani liberalni konserwatyści. Żadne deklaracje ani łapówki typu 500 plus nie pomogą. Wiek emerytalny podnieść trzeba i trzeba wytłumaczyć, dlaczego. Niestety wystarczyła pokusa władzy i desperacja nieznanego kandydata na prezydenta. Cała przyszłość POKOLENIA emerytów poszła do piachu. Nie było możliwości dogadania się. Zapachniało władzą.

Edukacja. Dobro wspólne. Teoretycznie. Skoro wysadza się w powietrze pieczołowicie przez prawie dwie dekady budowany system to może by to robić w porozumieniu. Choćby po to żeby uniknąć błędów arogancji. Jednak nie. I pół biedy, że odmawia się prawa głosu PO. Ale tak samo wyrzucana poza nawias jest politycznie dziewicza Nowoczesna.

Polityka zagraniczna. Kto by tam się przejmował. Tradycją, nawet dobrymi wzorcami każącymi nie odwoływać mianowanych przez poprzedników ambasadorów. Nasza władza, nasze prawo. A z NATO i UE tak szybko nas nie wyrzucą.

Skutki? Opłakane, jeśli wiatry się zmienią. Bo przecież traktowanie obecnej władzy, kiedy ta kiedyś (miejmy nadzieję) zostanie opozycją w sposób uczciwy i sprawiedliwy tak, aby umożliwić jej konstruktywny udział w stanowieniu wspólnego prawa, to byłaby skończona naiwność. Wściekłego psa nie głaszczemy, bo dobre traktowanie nie jest lekiem na tę chorobę. Tylko to wszystko prowadzi do polityki spalonej ziemi. Jak długo da się prowadzić politykę w demokratycznym kraju, która za każdym razem jest walką o wszystko. I ile czasu w sytuacji kiedy stawki są tak wysokie, by nie rzec ostateczne, zajmie jednemu z graczy wyjście poza uzgodnione reguły.

Tylko racji stanu żal.

Hipokryzja Hollywood?

marchewa79

hashtag-metoo-zalewa-facebooka-o-co-w-nim-chodzi_59e61e8aAkcja „#Me Too” stanowiąca pokłosie skandalu obyczajowego z Harveyem Weinsteinem ważnym producentem filmowym jest trudna do obiektywnego opisu. Zarówno jej zwolennicy jak i przeciwnicy popadają w histerię i hipokryzję. Zwolennicy wskazują na pokazanie gigantycznej skali molestowania seksualnego wobec kobiet (i nie tylko jak pokazuje przykład Kevina Spacey) oraz tego, że usługi seksualne bywają często ceną kariery. Przeciwnicy kontrargumentują, że cała akcja błyskawicznie stała się własną karykaturą a seksualne qui pro quo w Hollywood praktykowano od początków przemysłu filmowego a korzyści odnosiły obie strony.

I problem polega na tym, że obie strony mogą mieć rację w równym stopniu. Niestety granice stosunków damsko-męskich (i nie tylko dodajmy kolejny raz dla porządku) są płynne i nie tak łatwo jest postawić chiński mur miedzy uprzejmością, flirtem a molestowaniem. Tym bardziej, że ofiary i „ofiary” mają tendencję do przypominania sobie w/w wydarzeń całe lata po ich wystąpieniu, kiedy zarówno kontekst jak i same zachowania stają się tylko wspominkową opowieścią. Patrząc na całość zagadnienia z punktu widzenia takiego np. prezesa firmy czy szefa działu kadr staje się przed wyborem hiperregulacji stosunków międzyludzkich w formie regulaminów wewnętrznych zachowań (i potencjalną koniecznością zwolnienia pół firmy po każdej integracyjnej imprezie) albo pozostawienia kwestii inteligencji i taktowi samych pracowników, których to cech zresztą zawsze w pewnym momencie zabraknie.

Czy kwestia zbyt prowokacyjnego stroju w pracy nie istnieje? Czy każda biografia gwiazd Hollywood tzw. „złotej ery” nie zawiera sugestii a często wręcz wspomnień wymiany angażu w zamiast za seksualne przysługi? Oczywiście, że to zachowania moralnie naganne, ale przecież każda z pań będących obiektem awansów producenta filmowego mogła w dowolnym momencie powiedzieć „nie”. Ale to „nie” ma swoją cenę i o wielu takich aktorkach dziś pewnie nie pamiętamy, bo w słynnych filmach nie zagrały. Czy więc zalewanie Internetu falą relacji z przedawnionych zachowań, z których wiele w dodatku nie miało kryminalnego charakteru pomaga sprawie? Trochę jak z odśnieżaniem dachów, każdy to robił rok po katastrofie w Katowicach potem wszystko wróciło do „normy”.

Smutna konkluzja z postępków producenta filmowego i sporej części innych afer jest taka, że bogatym i potężnym wolno więcej. Zdecydowanie więcej. Tak było niestety zawsze. A awans społeczny w każdej sferze wymaga zaakceptowania przynajmniej w części tej reguły. Ceną bywa przygięcie karku, ale też bywa cena znacznie wyższa. Pozostaje pytanie o to czy było warto ją zapłacić? Odpowiedź każdy musi znaleźć samodzielnie.

Lewica, której nie ma

marchewa79

imageStali czytelnicy bloga zauważyli pewnie, że dość często powracam do tematu lewicy w różnych aspektach, co najczęściej kończy się kolejną kpiącą połajanką dla kolegów z partii „Osobno”. Ma to wiele przyczyn także taką, że za młodu całkiem z tą opcją sympatyzowałem i do dziś mi trochę zostało. Nie w kategorii obsesyjnego współczucia biedzie,  ale wierze w to, że pomaganie ludziom w wyciąganiu się z dołka zaowocuje lepszym społeczeństwem dla wszystkich. A jeśli to oznacza wyższe podatki jest to cena, jaką zapłacić warto.

Po tym nieco przydługim wstępie przejdźmy do meritum dzisiejszej notki. Dlaczego nie ma w Polsce silnej lewicy? I to takiej lewicy razemkowej przecież w kraju gdzie Palikot antyklerykalnym programem zdobywał ponad milion wyborców powinna być. Jedno z wyjaśnień, jakie nasunęło mi się ostatnio jest takie, że lewicowość w Polsce zabiła… Unia Europejska.

Tak, ta sama ukochana UE, która tak dba o demokratyczne standardy. Otóż w 2004 roku UE otwarła granice. I to był ten moment, kiedy małomiasteczkowi i wiejscy „lewacy” zagłosowali nogami. Bo o ile bycie lewicowcem w większym mieście jest możliwe, czasami nawet (patrz ruchy miejskie) można czegoś dokonać to w mniejszych ośrodkach oznacza to codzienna walkę z rzeczywistością. Rzeczywistością, która potrafi zgnoić twoje dziecko, którego nie posyłasz na religię, udowodnić ci, że jakiekolwiek pozytywne sformułowania o „ciapatych” czy „pedałach” mogą prowadzić do uszczerbku na zdrowiu, wreszcie rzeczywistością, która ludziom o odmiennych poglądach czy stylu życia po prostu nie oferuje pracy. Spora, więc część „Lewaków” także mentalnych wybrała już nie wewnętrzną (na tej byli cały czas), ale zwyczajną emigrację. Ci ludzie przez lata nie tylko stanowili elektorat różnych lewicowych inicjatyw, oni w szkołach, w pracy promowali inne sposoby myślenia o rzeczywistości. Za co im się dostawało. Tych ludzi już ponad dekadę brakuje. Nie ma nikogo, kto by położył tamę dla ksenofobiczno/patriotycznego renesansu wśród młodzieży, nikogo, kto wykpiłby tematy wypracowań w rodzaju „Napisz, kto był dla ciebie największym autorytetem i uzasadnij, dlaczego był nim Papież Jan Paweł II”. Ot mamy prawicową monokulturę w różnych odcieniach. Prowincję lewica oddała walkowerem, bo jej żołnierze uciekli do lepszych krajów.

Oczywiście w końcu, także i na prowincji przyjdzie odbicie. W krainie prawicowej monokultury narośnie bunt. Ale ci przyszli buntownicy mają w tej chwili po kilka lat. Na ich działania przyjdzie jeszcze poczekać pokolenie. Obecna młodzież (a to właśnie ona zawsze była podstawą lewicowości) jest dla razemków et consortes raczej stracona.

A w UK, Holandii czy Niemczech jest masa Polaków, którzy opuścili prowincję na rzecz świata, w którym nikt nie mówi jak masz żyć. Nasza strata, zysk innych krajów. I żal, że tamę narodowemu-socjalizmowi na prowincji niespecjalnie ma, kto stawiać. Tym samym konflikt światopoglądowo-klasowy stał się konfliktem geograficznym. Nie żeby nas to różniło od reszty świata, ale jednak tych fajnych wyjechanych ludzi szkoda.

P.s. Tezę wpisu oparłem na osobistych doświadczeniach, być może macie inne chętnie posłucham.

Gratulacje Kukizowcy, postrzelajmy sobie.

marchewa79

5bcab031b92b703fdc85817b69a6c001--girl-guns-tactical-gearW USA dzień, jak co dzień. Starszy Pan czuł się nieco smutny, więc z hotelowego okna wygarnął z posiadanej broni do gości koncertu odbywającego się obok. Rezultat? 50 zabitych, 200 rannych, (więc pewnie wynik ulegnie poprawie) i jak dotąd najkrwawsza strzelanina w kraju, który z miłości do broni uczynił religię.

Senior nie strzelał do tłumu z pistoletu a z czegoś, co media określają, jako broń automatyczna a co pewnie oznacza pochodną karabinu M16/AR15 broni niezwykle popularnej w USA. „Idealna” do domowej samoobrony, bo przy praktycznej szybkostrzelności rzędu 700 strzałów na minutę do opróżnienia 30 nabojowego magazynka wystarczy jedno ściśnięcie spustu.  Sprzeczki sąsiedzkie rozwiązuje w okamgnieniu.

Tak wygląda moi drodzy swobodny dostęp do broni w praktyce. Wasz sąsiad w depresji piorący do ludzi z wojskowego karabinu. Warto? Poczujecie się bezpieczniej?

Inne moje notki w temacie:

Dlaczego rodacy nie powinni mieć swobodnego dostępu do broni

Norweskie refleksje, na szybko i mało dogłębnie

Gun’s don’t kill people…

Ministerstwo Dziwnych Kroków…

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci