Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Rosja – problem, katastrofa, nadzieja

marchewa79

the_russian_bear__payam_boromandŚmierć Zbigniewa Brzezińskiego zachęciła mnie do krótkiej refleksji nad tym gdzie dzisiaj znajduje się Rosja. Ta właśnie Rosja, która stanowiła przez wiele lat rdzeń geopolitycznych analiz „Zbiga” i która go za te analizy szczerze nienawidziła.

Wiec na starcie zacznijmy od granic. Otóż Putinowi nie udało się restytuować ZSRR w żadnym fragmencie. Na zachodzie ostatecznie utracił Ukrainę (dowodem było odebranie Krymu i Doniecka) a Białoruś trzyma przy sobie w zamian za sowite łapówki. Pribałtika wydaje się Rosję szczerze nienawidzić. Południe to Kaukaz gdzie relacje z krajami usiłuje robić na zasadzie „divide et impera”, ale średnio jej wychodzi, czego dowodem wojna z Gruzją. Poprawne stosunki a ex sowieckimi azjatyckimi satrapiami nie zmienią tego, że wszystkie obrały już chyba trwały kurs na Chiny. Południowy wschód jest już chyba zresztą bardziej Chinami niż Rosją a cichy obliczony na pokolenia podbój trwa od lat. Na Północy i wschodzie pozostaje zimne morze i Syberia.

Wewnętrznie na szczęście jest lepiej. Lata naftowej prosperity pozwoliły Putinowi na zbudowanie wiernej grupy siłowych bojarów. Na czele stoi nowa oligarchiczna opricznina, co jakiś czas podcinana i wymieniana by nie poczuła się zbyt pewnie. Rosjanie także się wzbogacili, choć na modłę trzecioświatową poszli raczej w gigantyczne kontrasty moskiewsko/petersburskiego przepychu i prowincjonalnej zapitej biedy. Ale całe państwo wisi na jednym człowieku. Putin nie ma następców ani alternatyw. Rosja to ON i ON to Rosja.

Prawdziwym problemem jest gospodarka. Oparta na surowcach z pewnym odgałęzieniem zbrojeniowym poza tym jest mizerna i rachityczna. Sankcje po ukraińskiej awanturze nic by jednak nie znaczyły gdyby nie załamanie cen ropy. Rosja marzyła o potędze przy cenach 120-100 $ za baryłkę, dziś poruszamy się w przedziałach 30-50$. A na horyzoncie elektryczna rewolucja. Ona może cenę ropy zbić do dużo niższych wartości. Horyzont 2050 nie wygląda, więc dla Rosji różowo.

Niestety reakcją na kryzys okazał się militarystyczny nacjonalizm. Wydatki na zbrojenia sięgnęły w 2016 5,3% PKB. To dużo. Co prawda w liczbach bezwzględnych Rosja jest dopiero trzecim krajem wyprzedzona o kilka długości przez Chiny tym niemiej jednak jest to bardzo duże brzemię dla stosunkowo słabego ekonomicznie kraju. I to nawet nie są wydatki inwestycyjne. Bardzo duża część pieniędzy przeznaczana jest na ochronę przed dekapitalizacją sowieckiego militarnego dziedzictwa. Choć tu trzeba stwierdzić, że Rosjanie skreślili już większość marynarki wojennej, sporą część lotnictwa i z trudem usiłują utrzymać nieprzeliczone zagony pancerne. Warto zauważyć, że występujące w przewadze wojsko rosyjskie nie było w stanie pokonać ani słabiusieńkiej Gruzji ani osiągnąć założonych celów politycznych na Ukrainie, której armia w momencie wybuchu konfliktu znajdowała się w zasadzie w stanie rozkładu.

Co nas to obchodzi? Tyle, co 6 000 głowic nuklearnych wciąż pozostających w dyspozycji Rosji, z których pewnie nawet połowa jest sprawna. Dla świata wystarczy. Putin z jego demokraturą i interwencjami w zachodnie wybory i tak wydaje się mniejszym złem niż potencjalna walka o schedę. Rosja nie będzie już mocarstwem, ale ten postmocarstwowy kac jest tym, co ją napędza. Niestety nie potrafiła znaleźć sobie innego paliwa. Nie będę wchodzić w meandry „rosyjskiej duszy”, bo takie rozważania bardziej mnie bawią niż wnoszą jakąś wartość dodaną. Faktem jest, że rosyjskie społeczeństwo łatwo akceptuje monowładzę, niezbyt lubi demokrację i nie traktuje zachodu, jako obiektu dążeń i inspiracji.

Nadchodząca dekada musi przynieść odpowiedź na kilka pytań. Najważniejsze to, co po Putinie. Do niedawna murowanym następcą wydawał się Miedwiediew, ale jego ostatnie zaangażowanie w afery korupcyjne i ogólna „miękka” postawa nie predestynują go do takiej roli. Zbyt słabo znam rosyjską politykę wewnętrzną by móc pozwolić sobie na szersze spekulacje. Byle byśmy tylko Wołodii z rozrzewnieniem za kilka lat nie wspominali. Druga kwestia to jak żyć w świecie postnaftowym. Ale ta kwestia jest kwestią globalną. Rosja posiada szereg innych zasobów, które mogą pozwolić na w pewnym zakresie substytucję dochodów z ropy. Ale na pewno będzie biedniej o ile nie uda się rozruszać własnego przemysłu innego niż produkcja czołgów. Gdzieś tam w oddali majaczy demograficzna katastrofa i zagrożenie chińskie. Te problemy jednak to już raczej futurologia zaawansowana.

Chyba każdy Europejczyk chciałby widzieć Rosję bogatą, spokojną i rozwiniętą. Ale to raczej niestety nie jest tego rodzaju kraj. To nie leży w jego naturze. Cóż nie traćmy nadziei.

Przedwiośnie

marchewa79

Kob_04aDebata nad odwołaniem ministra Macierewicza niespodziewanie zepchnęła Premier Szydło do bardzo głębokiej defensywy. Argumenty, które padały były po prostu bieżąca zbieraniną medialnych doniesień (uchodźcy, terroryści, zła unia) jak leci dowiązanym do tematu aroganckiego polityka, który jest na stanowisku znacząco przekraczającym jego kompetencje a zamiast bronić kraju wspiera własne fobie i dziwacznych faworytów (młodego aptekarza, emerytowanego emigranta).

Dla mnie wniosek o wotum nieufności był ciosem w punkt. Bo Macierewicz to dla opozycji dar niebios i gdyby poległ w potencjalnej rekonstrukcji to byłaby ogromna strata. A tak odwołując tę kulę u nogi PiS w swoim mniemaniu przyznałby się do błędu, więc Antoś zachowa stołek. Podobny manewr teraz wypadałoby wykonać z ministrem Szyszko.

Rekonstrukcja rządu to swoją drogą ciekawy temat. Bo nie ma jak jej przeprowadzić. Mamy w rządzie smrodliwe kule u nogi, ale z własnym wsparciem (Macierewicz z sekta smoleńską, Szyszko z Radiem Maryja), politycznie samodzielnych z silnym zapleczem wiec nietykalnych (Ziobro, Gowin, Kempa), reformatorów (Zalewska, Radziwiłł), przydupasów Prezesa (Błaszczak, Gliński, Kamiński, Kowalczyk), względnie kompetentnych (Streżyńska i Morawiecki ale podkreślam to „względnie”). Reszta to dość anonimowa magma która można jakoś tam zaliczyć do jednej z powyższych grup. Kogo więc odstrzelić?

Kule u nogi i samodzielni odpadają (chyba, że scenariusz zamiany stołków a więc Macierewicz na Marszałka Sejmu).  Reformatorów w tym burdelu, jaki narobili odwołać nie sposób. Pozostają przydupasy, kompetentni i magma. Przydupasy karnie udadzą się na wskazane miejsca, ale poza Błaszczakiem niewiele nabroili. Ich wymiana nic nie da. Wywalenie kompetentnych to wizerunkowa katastrofa. A magma nikogo nie obchodzi.

Ale jest też jeszcze jedna bardziej fundamentalna rekonstrukcja możliwa do zrobienia. Bo nie wspomniałem o samej Pani Premier. To ona jest w tej chwili najbardziej zużytą twarzą rządu. Tylko czy w PiS pozostali jeszcze jacyś popularni politycy zdolni ją zastąpić? Bo to, że jest jeden skrajnie niepopularny nie pozostawia żadnych wątpliwości. Z drugiej strony statek na dno powinien iść pod dowództwem prawdziwego kapitana.

Romantyczny Rysio, PR w czasach politycznego kryzysu

marchewa79

e94704f08f55a45db59e431a41b9Fascynuje mnie kwestia kryzysowego PR. W polityce to absolutnie najtrudniejsze zadanie, czarny szlak dla absolutnych wyczynowców. Ratowanie kariery polityka przyłapanego na zażywaniu narkotyków w dodatku na nagraniu video to coś, co wydaje się niewykonalne. Ale się zdarzało. Mistrzostwo świata kryzysowy polityczny PR osiągnął w USA do tego stopnia, że w ostatnich republikańskich prawyborach konserwatywną stronę partii republikańskiej reprezentowali wielokrotni rozwodnicy i ludzie, którzy własne partnerki zmuszali do aborcji. Wszystko to udało się pozamiatać pod dywan z daleko idącą konsekwencją.

Teraz wróćmy do romantycznego Rysia. Otóż romans Rysia jest symptomatyczny z kilku co najmniej powodów które po kolei postaram się tutaj omówić:

Powód 1 Rysiu uważa, że jego prywatne życie to jego prywatna sprawa. Błąd. Polityk nie ma życia prywatnego. Może z mediami zawalczyć o parasol ochronny dla rodziny, ale nigdy dla niego samego. To naiwność w dodatku naiwność, która od razu czyni go podejrzanym.

Powód 2 Liberalny elektorat nie zwraca uwagi na sprawy obyczajowe. Bzdura. Ludzie są konserwatywni w kwestii zdradzanych żon czy wykorzystywanych kochanek niezależnie od własnych poglądów czy zachowań. Od polityków oczekujemy bycia lepszymi i spełniania wyidealizowanych norm. Zwłaszcza od polityków „flagowych”.

Powód 3 Temat w końcu umrze śmiercią naturalną. Zdarza się w przypadku tematów bez potencjału na „serial” w brukowcach. Ale polityk i jego nowa kochanka to od czasów Isabel i Marcinkiewicza samograj na kilka lat poszturchiwania. „Fakt” z „Super Ekspresem” zadbają o to żeby każde chwila życia Rysia i jego nowej lubej zaowocowała, co najmniej wzmianką.

Powód 4 Gra do przodu. Jak nie można ukryć romansu trzeba go oswoić. Więc rajd po gazetach z pokazem, jaka to wielka miłość. Działa w przypadku celebrytów, których promiskutyzm jest akceptowany i przyjmowany, jako pewna cecha środowiskowa (patrz Zamachowski). Stąd rozwody stanowią środowiskowy koloryt. Politycy mają jednak spełniać zupełnie inne standardy patrz punkt 2.

Jak się z tego wychodzi? Ciężko. Zazwyczaj poprzez najskuteczniejszą z politycznych taktyk: wyznanie winy i pokutę. Jak Petru chciał zdjąć sprawę z afisza powinien rzucić kochanicę przeprosić się z małżonką i wraz z dziećmi na konferencji prasowej zapowiedzieć pozostanie wiernym mężem i ojcem wraz z przeprosinami na własną głupotę. Publiczność lubi takich upadłych bohaterów. Na ile owe powroty i przeprosiny są szczere to inna sprawa.

Wybrał Rysiu taktykę „miłość ci wszystko wybaczy”. Ciekawą, ale taką, która wielokrotnie zawiodła. Na liście ofiar ma Marcinkiewicza, Hollande’a, Sarkozy’ego i wielu innych. Czas pokaże czy agencja PR która mu to doradziła (nie wierzę w samodzielna decyzje o udzieleniu „Wprost” wywiadu) miała rację czy nie. Ja pozostaję w tej kwestii głęboko sceptyczny.

W tym wszystkim najbardziej żal wszystkich, którzy poświęcili dla „Nowoczesnej” energię i czas. Bo zamiast żagla partia ma kotwicę.

500 plus, jako problem klasowy

marchewa79

rodzinaPlatforma i jej lider podchodzą do 500 plus jak pies do jeża i trudno im się dziwić. Bo jak już dawno temu pisałem ta polityczna łapówka ustawiła polską politykę na lata. I bardzo podzieliła społeczeństwo. Otóż program w swojej obecnej sytuacji mocno dotuje wszystkich ludzi niezaradnych im bardziej niezaradnych i płodnych tym lepiej. Skutek jest taki, że gros tej łapówki dystrybuowane jest w obszarach kultywujących tradycyjne wzorce wielodzietności i niepracujących kobiet „zajmujących się domem”. A więc elektoratu PiS (sprawdzić czy nie Kaszubi).

To, co chodzi po głowie opozycji to zabranie owej łapówki wyborcom Kaczyńskiego (stąd pomysł powiązania świadczenia z pracą) i przekazanie własnym (świadczenie już na pierwsze dziecko, z którego skorzysta głównie klasa średnia preferująca, określmy to eufemistycznie, bardziej świadome macierzyństwo). Trudno kierunkowi odmówić logiki, bo utrzymanie świadczenia w obecnej postaci oznaczałoby, że za pieniądze elektoratu partii typu PO czy N. karmią socjalny elektorat PiS.

Oczywiście ta rozgrywka ubrana będzie w masę populistycznych frazesów jednak nie zmieni to jej esencji. Jak konserwatywni-liberałowie walczą z narodowymi socjalistami to trudno od tych pierwszych oczekiwać troski o ubogich i niezaradnych.

Winy ojców i matek

marchewa79

guiltNarzędzia. Każdy system ma takie. Większości ludzi nie obchodzą ani prawa człowieka, ani trybunał. Aspiracje kończą się na własnych czterech ścianach, znośnym samochodzie i weekendowym grillu. Rozumiem. Jeżeli kraj oparty jest na sprawnych instytucjach i etosie uczciwej pracy te trybiki w maszynie to jego największy kapitał. Gorzej, jeśli to obszar pod wroga okupacją, albo niesamodzielne państwo satelickie.

Dokąd zmierzam? „Miejmy tego świadomość, że dzisiaj dzieci i wnuki zdrajców Rzeczypospolitej, którzy tutaj walczyli o utrzymanie sowieckiej dominacji nad Polską, zajmują wiele eksponowanych stanowisk w różnych miejscach, w biznesie, mediach”. Tyle Andrzej Duda. Zirytowało mnie to. Nawet bardzo.

W 1973 roku niejaki Jan Duda ojciec Andrzeja skończył studia. Dwa lata wcześniej sąd skazuje Niesiołowskiego i Czumę za „czynienie przygotowań do obalenia ustroju socjalistycznego przemocą”.  Cztery lata wcześniej za „wybryki chuligańskie” w więzieniu lądują Adam Michnik, Karol Modzelewski i Jacek Kuroń. W 1977 Jan Duda broni doktorat. W tym samym roku w więzieniu za działalność w Komitecie Obrony Robotników ląduje Jacek Kuroń. Do 1989 roku dzielni pracuje na AGH dla dobra socjalistycznej ojczyzny. Po drodze w stanie wojennym w „internacie” lądują ludzie Od Lecha Wałęsy po Lecha Kaczyńskiego.

Nie znalazłem informacji o tym, kiedy ojciec Zbigniewa Ziobry wstąpił do PZPR. Nomenklaturową synekurę w Krynicy dostał w 1961 roku, więc musiało to być w tych okolicach. Wiadomo ze był w nieboszczce partii do końca. O Andrzeju Kryże, prominentnego PiSowskiego urzędnika z poprzedniej edycji warto wspomnieć o tyle, że na karę śmierci skazał ojca aktora Pawła Wawrzeckiego za udział w tzw. aferze mięsnej. Wyrok wykonano.

Czy to, co robili/nie robili rodzice dzisiejszych tuzów PiS powinno wpływać na naszą ocenę ich postępowania? Czy Ziobro jest genetycznym PZPRowczykiem tylko, dlatego że ojciec nie miał jakichkolwiek opozycyjnych inklinacji i cenił wygodne życie na nomenklaturowym stołku? Czy prezydent ponosi winę za bierność własnych rodziców, którzy jakoś nie kwapili się do waliki z systemem wzorem Niesiołowskiego czy Michnika?

Za własne czyny odpowiadamy my sami. Prezydent jest złym urzędnikiem nie dlatego że ma genetycznie wdrukowaną bierność i uległość. Jest złym urzędnikiem, bo sam zdecydował się na sprzeniewierzenie własnemu ślubowaniu. Nasza bierność nie musi być biernością naszych dzieci, nasza odwaga ich odwagą. A od rodziców proszę się Prezydencie odstosunkować. Bo nigdy nie wiesz co tobie wygrzebią w drzewie genealogicznym różne oszołomy.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci