Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : prognozy

Powyborcze scenariusze

marchewa79
     Poniżej kilka wariantów tego, co może nastąpić:

1. Hegemonia PO:

     Zakładamy, że PO wygrywa ze zdecydowana 8-10% przewagą nad PiS i zdobywa ponad 230 mandatów. Scenariusz raczej mało prawdopodobny, oznacza odtworzenie rządu w obecnym kształcie, choć PSL może utracić na rzecz Boniego Ministerstwo Pracy.

2. Odtworzenie koalicji:

     PO wygrywa nieznacznie, ale z PSL i tak wystarcza to do przekroczenia bariery 230 mandatów. Tusk pozostaje premierem a Pawlak wicepremierem. Kosmetyczne zmiany w rodzaju rezygnacji z Pitery czy wymianie Fedak. Zasadniczy rdzeń rządu pozostaje bez zmian. Choć możliwe jest doproszenie do rządu innego mniejszościowego gracza (Palikot, PJN) w celu szachowania PSL o ile oczywiście wejdą do Sejmu.

3. Duża koalicja PO-SLD-PSL:

     Scenariusz niewygodny. Oznacza Napieralskiego w rządzie i nowe resorty, a kto wie czy nie konieczność oddania SLD któregoś z resortów “wielkiej piątki” (finanse, MSWiA, MSZ, gospodarka, skarb). Pozycja PSL maleje, ale samo PSL będzie testować granice ustępstw będąc “języczkiem u wagi”. Wariant trudny, choć nie niemożliwy. Możliwe jest też dołączenie do koalicji małych graczy o ile zaistnieją w Sejmie.

4. Przegrana PO:

     Co oznacza także np. na tyle słaby wynik ze z PSL i SLD nie będzie mowy o koalicji. Możliwy jest oczywiście “rząd fachowców”, ale osobiście raczej mierzyłbym w nowe wybory.  Tusk nie jest zainteresowany mniejszościowym gabinetem a mając sprzyjającego prezydenta może do tych wyborów spokojnie doprowadzić.

5. Zwycięstwo PiS:

     Oznacza raczej pewne nowe wybory. Mało prawdopodobny jest “techniczny” rząd przy wsparciu SLD, dla której to partii podgryzanej przez Palikota jest to ideowe samobójstwo, które zakończy się wymiana przywództwa bądź rozłamem.  Szanse na przekroczenie 230 mandatów ma PiS raczej umiarkowane (delikatnie sprawę ujmując) a zdolność koalicyjną żadną.  Tylko, że scenariusze 3 lub 4 oznaczają w istocie pół roku, (jeśli nie więcej) chaosu w bardzo niespokojnych czasach. Oby się nie spełniły.

Euro, da-my radę?

marchewa79
     Ile razy słucham o Euro 2012 przypomina mi się ten slogan z ulubionej (od jakichś 2 tygodni ;) ) bajki mojego dziecka "Bob’a Budowniczego". Tym bardziej ze ostatnio w ramach jednego z odcinków Bob budował stadion. W swoim stylu, czyli tak w jakieś 3 dni. Niestety realne budowy trwają dużo dłużej.

     Euro to strasznie droga promocja, na której zarabia jedynie UEFA. Dochody z turystyki czy promocji, o których się mówi są kroplą w morzu w porównaniu z kosztami chociażby stadionowych "białych słoni". Ale Euro nie robi się dla pieniędzy. Euro jest po to by za wszelka cenę pokazać się, często wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi. Będzie to, więc dla nas wystawa z okazji 23 lat transformacji, pokazująca ile nam się udało i ile mamy jeszcze do zrobienia.

     Nie udały się drogi. A raczej mamy jedynie częściowy sukces przydymiony aferą z A2 i COVECem. Nie uda się kolej, funkcjonująca w standardach XIX wiecznych, i to raczej z początku XIX wieku. Może uda się zbudować stadiony, choć czy nie zawalą się w trakcie mistrzostw to już inna sprawa. Udadzą się wszystkie te sprawy, w których nie maczało rączek państwa. Powstaną hotele, nowe puby, kibice spędzą czas znakomicie. Może część z nich przyjedzie tu kiedyś po prostu na wakacje. O to też zatroszczy się biznes.

     Ważne, aby nie przesadzać. Koszty Euro trzeba ponieść, ale trzeba trzymać je w ryzach. Rozumiem staropolskie "zastaw się a postaw się", ale w obecnej sytuacji budżetowej należy stawiać raczej na skromność niż wystawność. Zwłaszcza, że Ukraina, nasz współgospodarz został bardzo dotkliwie dotknięty kryzysem. Wystarczy ze miasta – gospodarze będą miały gigantyczne, na łapu capu zbudowane i bezużyteczne stadiony do utrzymania. Dlatego Gdańszczanom, Wrocławianom i Poznaniakom współczuję. Będziecie jeszcze przez dekady dopłacać do niszczejących stadionów (opcja bazar jednak pozostaje zawsze otwarta). Nam wszystkim współczuję zaś opłat za Stadion Narodowy, giganta zupełnie nie na miarę naszych III ligowych kopaczy.

     P. s. po sportową ocenę szans na Euro musicie się udać do specjalistycznych blogów, ja okiem niezainteresowanego laika oceniam tradycyjnie 3 mecze "otwarcia", "o wszystko" i "o honor". W końcu tradycja zobowiązuje.

     Tekst powstał w ramach Debaty na Blogu Debat.

     Do dyskusji marsz!

Intrygujące (3) - trudno być prorokiem...

marchewa79
     Z dedykacją dla wszystkich tych którzy wieszczą triumf Chin w światowej gospodarce i polityce. Tak w latach 60-tych amerykanie szacowali to jak potoczy się ekonomiczna rywalizacja USA-ZSRR.


Robić nie fantazjować

marchewa79
     Michał Boni szef doradców najmiłościwiej nam panującego Premiera Tuska wygłosił dramatyczną ocenę zagrożenia jakim jest wpadnięcie w „dryf rozwojowy” z wieloletnim wzrostem PKB na poziomie 4-5% który nie pozwoli nam na dogonienie zachodu.

     Ubóstwiam tego rodzaju płaczki. Łącznie z wszystkimi Foresightami i zastanawianiem się jak by tu z Polski zrobić drugą: Japonię, Koreę, Słowację, Estonię, Irlandię (niepotrzebne skreślić). I to wszystko w jakiś magiczny sposób, jakąś mityczna polską Nokią czy Apple’m. Pobudka kochani, takiej firmy w Polsce nie będzie! A co będzie? Dużo ciężkiej i niewdzięcznej pracy.  Wzrost 4-5% przez dekadę to byłaby cudowna wiadomość. Niestety obawiam się że cykle gospodarcze które w tej dekadzie łaskawie nas póki co ominęły, dadzą o sobie znać i będą okresy wzrostu po 7% a będą i takie (oby jak najkrótsze) po np. -0,5%. I to nie zależy od nas.  Koniunktury i dekoniunktury mają globalny charakter i trzeba niesamowitego szczęścia do bycia „zielona wyspą”. Taki numer dwa razy z rzędu się po prostu nie udaje.

     Co można zrobić to zwiększać konkurencyjność gospodarki, polepszać edukację , stabilizować (co nie znaczy zmniejszać ale stwarzać spójny i przejrzysty system) daniny publiczne. I dać ludziom działać. Wiara w to że rząd może zadekretować rozwój to myślenie magiczne. Rząd może jedynie w ograniczonym (bardzo ograniczonym) zakresie lekko mu pomóc. No i może rozwojowi bardzo zaszkodzić ale to dla żadnego polskiego przedsiębiorcy nie jest tajemnicą.

     Niedawno grupa straceńczych przedsiębiorców z Wąbrzeźna wystąpiła z szalonym wnioskiem aby Vat odprowadzać jedynie od zapłaconych faktycznie faktur. Coś co jest rozwiązaniem sprawiedliwym i możliwym do przeprowadzenia. I coś co rzeczywiście pomogło by w prowadzeniu tych małych i mikro przedsiębiorstw które są motorem wzrostu i zatrudnienia. Póki co nie ma na to szans. Rząd bowiem ma inne recepty na wzrost. „Harmonizuje oszczędności z lokowaniem środków na rozwój”. Niestety rozwija się głównie administracja. W tym zakresie już dawno przekroczyliśmy 4-5% rocznie.

     Czy polska potrzebuje prognoz na następne 30 lat? Zapewne tak. Czy te prognozy maja stać się podstawą działań opartych na myśleniu życzeniowym? Zdecydowanie nie. Niedawno rząd rozmontował jedyną reformę która zaprojektowano uwzględniają perspektywę następnych kilku dekad. Nie możemy więc się oszukiwać że jakiekolwiek działania zmierzające do poprawy stanu rzeczywistości przetrwają zmianę władzy. Nie ma póki co mowy  o kompromisie miedzy rządzącymi a opozycja dotyczącym strategicznych kierunków przemian. Pozostaje więc jedno robić swoje. Niemiec nie dogonią ministrowie i naukowcy roztaczając fantastyczne wizje. Dogonią je obywatele którzy zamiast przejmować się mrzonkami polityków cierpliwie krok po kroku wypracowują te tak pogardzane przez ministra 4-5% wzrostu.

Co nas czeka w 2011…

marchewa79

  1. Wybory – niczym miecz Damoklesa wisieć będą nad całą sceną polityczną, PO musi sobie dać radę z oczekiwaniami i finansowym kryzysem, Pis z rzeczywistym kryzysem wewnętrznym, SLD chciałby wreszcie stać się czymś więcej niż „tą drugą” partią opozycyjną, a PSL tradycyjnie zawalczy o przekroczenie progu. To będzie trudny wyścig a pewności zwycięstwa nie ma żadnej.
  2. Kryzys – druga fala kryzysu może przynieść niewypłacalność strefy Euro, wszyscy drżą przed bankructwem Hiszpanii, niewypłacalność Grecji mimo pomocy wydaje się przesądzona, generalnie wszystkie chwyty dozwolone i rząd zabierze każde pieniądze, jakie jeszcze są do wydania. Żegnajcie kapitałowe emerytury. Co oznacza pewnie ze przy naszej demografii żegnajcie jakiekolwiek emerytury. :(
  3. Euro 2012 – ostatnie testy i oddawanie stadionów do użytku. Czy zdążymy? A jeśli to, za jaką cenę. W ogóle kwestia kosztu organizacji to będzie ważny temat (nie zapominajmy, że to właśnie olimpiada zepchnęła greków na krawędź przepaści).
  4. Drożyzna – wzrost VAT = wzrost inflacji = wyższe stopy % = droższy kredyt. Generalnie będzie to rok dużych podwyżek. A że w ślad za nimi nie idą póki, co oszczędności to punkt 1 dzisiejszej listy może przynieść niespodzianki.
  5. Tusk – to może być ostatni taki „miodowy” rok. Kryzys i zmęczenie partii mogą „zdetonować” aferę nieprzykrywalną PR-owo.
  6. Ewakuacja – USA z Iraku, reszty świata wraz z nimi z Afganistanu. W dobie kryzysu nawet terroryści przestają być problemem. A USA musi przyciąć wydatki na wojsko pochłaniające ogromny % PKB.
  7. Chiny – kwestia metali ziem rzadkich dała wyraźny sygnał ostrzegawczy. Chiny przestały być miłym ludkiem, który tanio produkuje elektronikę. Moim zdaniem to historyczny błąd, bo oznacza rezygnacje z wygodnej ścieżki „miękkiej” walki o mocarstwową pozycję. Wygląda na to, że starcie gospodarek zbliża się wielkimi krokami.
  8. Media – na naszych oczach pada prasa, wiele gazet zejdzie w tym roku z nakładami poniżej poziomu egzystencji. Możemy pożegnać wiele zasłużonych tytułów, padać zacznie także prasa lokalna. TV stanie się jeszcze bardziej „tittytaimentowa”. Może wreszcie koniec „Tańca z gwiazdami”? Internet zacznie rozpychać się łokciami. Wciąż trwa wyścig o to by pisanie w sieci uczynić zyskownym. Póki, co bez sukcesów.
  9. Lech Wałęsa – 20 lat temu wygrał wybory, 15 lat temu przegrał. Dojrzał? Zmienił się? To pod wieloma względami jego rok. Sentymentalnie i dla pamięci o początkach III RP.
     Tyle o 2011 w skrócie. Wkrótce postaram się wrócić do niektórych spraw.

     Tekst powstał w ramach Debaty na Blogu Debat.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci