Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : partie-polityczne

Garnitur i garsonka, czyli polactwo

marchewa79
     Partie w Polsce finansujemy z budżetu. Ponieważ polityka pełna jest ludzi niekompetentnych i właściwie każdy mógłby to robić a rządzenie jest po prostu łatwe rodacy nie wyobrażają sobie w ogóle ze ten proces mógłby kosztować jakiekolwiek pieniądze. Ta sama tłuszcza, która zachwyca się przepychem na ślubie Lewandowskiego, Premiera i Prezydenta widziałaby w roli ludzi pracujących społecznie najlepiej, jako wolontariuszy. Obowiązującym strojem winien być pokutny wór przewiązany stylowym konopnym sznurem.

     Lud polityków wybiera a politycy ludu się boją. Dlatego miedzy innymi premier i prezydent Najjaśniejszej Rzeczypospolitej zarabiają pieniądze podobne do tych, jakie dostaje średniej rangi europejski urzędnik. Owszem, są to sumy z punktu widzenia Polaka z najniższą krajową trudne do wyobrażenia. Ale myśląc o kraju przez pryzmat rodaków z najniższą krajowa przerobimy go w mig w dom pomocy społecznej.

     Janusz Palikot ma rację. Premiera na dobre garnitury powinno po prostu być stać. Z tej prostej przyczyny, że za granicą reprezentuje Najjaśniejszą Rzeczypospolitą, czyli w istocie nas wszystkich. O ile zegarek za kilkanaście tysięcy złotych jest ekstrawagancją to dobrze ubrany premier jest wartością, która ma realne przełożenie na pozycję kraju za granicą. Poza tym Premier ma pod własną pieczą, co roku kilkaset miliardów złotych. Naprawdę te parędziesiąt tysięcy pensji to dużo?

     Partie możemy oczywiście finansować ze składek. Pieniądze znajdą wtedy drogę do polityki. Łatwiej i obficiej niż obecnie. Tylko pozornie będzie taniej. Bo polityk i minister negocjując będą brali pod uwagę nie tylko własne interesy, także interes wyborczy własnej partii. Kampanie wyborcze kosztują. A jak można będzie ograniczyć jakiekolwiek wydatki, gdy partie nie korzystają z budżetowych pieniędzy? Jak skutecznie te wydatki kontrolować?

     Obywatele nie rozumieją mechanizmów polityki a politycy zamiast je tłumaczyć tworzą festiwal histerycznej propagandy. Nie wróży to dobrze na przyszłość.

Finansować czy nie finansować?

marchewa79
wujekdobrarada.pl     PO po raz kolejny rzuciła swoim pomysłem o zredukowaniu bądź likwidacji finansowania partii politycznych z budżetu. Postulat niewątpliwie popularny bo któżby chciał finansować tę bandę darmozjadów którym nie chce się nawet przychodzić na sejmowe posiedzenia i sala świeci pustkami. Jest jednak kilka małych ale…

     Podstawowym sposobem dotarcia partii do wyborcy są dziś media, głównie elektroniczne i reklama zewnętrzna (plakaty, bilbordy), a to kosztuje i to kosztuje niemało. Jeżeli nie zamkniemy lub przynajmniej nie ograniczymy możliwości reklamowania się przez partie polityczne, równolegle likwidując dotacje,  to zostaną one zmuszone do szukania wsparcia na szeroko pojętym prywatnym rynku. A różni przedsiębiorcy i donatorzy zazwyczaj oczekują konkretnych dowodów wdzięczności w zamian za finansowe datki. Afera hazardowa i Rywina to mogą być małe miki w porównaniu z tym co nadejdzie.

     Od lat próbuje się zmusić partie do utrzymywania zawodowego aparatu i ekspertów. Jak dotąd z marnym skutkiem. Partyjni koordynatorzy prą wiec do etatów ministerialnych i samorządowych które gwarantują jako takie utrzymanie. Swoim obowiązkom poświęcają jednak niewiele czasu koncentrując go na działalności partyjnej. Stąd popularna konstrukcja rozdętych do granic możliwości „gabinetów politycznych” w których wzorem PRL-owskich piłkarzy chomikuje się na pseudoetatach partyjnych wyrobników. Podobnie w Biurach Poselskich.

     Jeżeli  PO chce coś naprawdę zmienić powinna zmienić nie wysokość funduszy wydawanych na partie a sposób ich wydawania. Ale od dłuższego czasu twierdzę że im więcej PO o czymś mówi tym mniejsza rzeczywista chęć do zmiany. W końcu rządzący w tej mediokracji czują się jak ryba w wodzie.

     Wszystko to i więcej w ramach Debaty na Blogu Debat.

     Podyskutujmy!

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci