Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : Komorowski

Komorowski - ohyda

marchewa79
     Bronisław Komorowski jest największym koszmarem PiS. Jako prezydent ma to wszystko, co PiS tak bardzo chciałby mieć, ale nie może. Problemem Prezydenta jest to że z punktu widzenia różnych deklaracji ideowych i poszukiwań biograficznych stanowi portret wymarzonego polityka… PiS. Jest tak idealny, że jego obecność aż boli.

     Polityk PiS powinien mieć wszak polskie korzenie (zaliczone ze szlacheckimi koneksjami włącznie), tradycyjną rodzinę (piątka dzieci), walczyć w opozycji (internowany w stanie wojennym), negować okrągły stół (nie brał udziału). Gdybyśmy te wszystkie cechy odwrócili otrzymalibyśmy dość precyzyjny portret obecnego kierownictwa PiS.

     Jest takie angielskie powiedzenie, które w kalekim tłumaczeniu brzmi: nie chciałbym zostać członkiem klubu, który chciałby abym został jego członkiem. Wydaje się pasować do sytuacji.

Marszałek w cieniu krzyza

marchewa79
komorowski pogrzeb     To, że Prezydent najjaśniejszej Rzeczpospolitej może niewiele wszyscy wiemy. Potrafi dużo zepsuć natomiast niewiele może dokonać. Wynika to z przewagi kompetencji o negatywnym charakterze. Jeżeli jednak nie może/nie chce psuć, bo np. reprezentuje partię rządzącą ma do wyboru dwie postawy. Może jak Lech Kaczyński być jednym z graczy rządu, zdyscyplinowanym i posłusznym woli Premiera. Może też jak Aleksander Kwaśniewski obudować się fachowcami i tworzyć nieco zdystansowany ośrodek recenzencko-ekspercki.

     Wiele wskazuje na to ze Bronisław Komorowski wybierze tę druga drogę. Już nominacja generała Koziej na szefa BBNu była dobrym znakiem. Teraz dobrze było by stworzyć sztab doradców od gospodarki i spraw społecznych również o niezależnych poglądach. Przewijające się na giełdzie nazwisko Witolda Orłowskiego jako doradcy ekonomicznego byłoby dobrym znakiem. Jest jeszcze wielu ludzi pozostających poza główna linią sporu PO-PiS, których warto było by mieć w swoim zapleczu. A prezydentura zdystansowana to prezydentura popularna. Nie chodzi wszak o to by być reprezentantem PO, wystarczy być jej sojusznikiem.

     Komorowski w kampanii nie błyszczał. Miał tez jednak utrudnione zadania postawiony przed koniecznością poruszania się miedzy trumnami. Jak zresztą widać w sporze o krzyż walka o polityczne zawłaszczenie pamięci ofiar katastrofy bynajmniej się nie zakończyła. Jarosław Kaczyński okazał się wcale zdolnym politykiem i potrafił dobra kampanią zwiększyć swoje poparcie o kilkanaście procent. Jednak to wszystko oznacza, że legitymacja władzy Bronisława Komorowskiego poddawana będzie nieustannej presji i konfrontowana z mitem (bo przecież nie rzeczywistością) rządów jego poprzednika. Najbliższy rok pokaże czy Komorowski wyjdzie z tej próby z twarzą i czy w kampanii 2011 będzie dla PO lokomotywą czy raczej obciążeniem.

     Tekst stanowi element debaty na Blogu Debat. Zapraszam do udziału!

Wybory prezydenckie 2010 (32) - Finał?

marchewa79
b_komorowski     Wiemy, kto wygrał, wiemy, kto przegrał. Pozostaje pytanie, co dalej? Bronisław Komorowski nie odniósł tak zdecydowanego sukcesu, na jaki się zapowiadało. Kombinacja katastrofy Smoleńskiej, wizerunkowej przemiany i dobrze prowadzonej kampanii doprowadziły Jarosława Kaczyńskiego tam gdzie chciał - o krok od sukcesu. Zauważalna była ulga u kandydata Prawa i Sprawiedliwości, który tak naprawdę nie był gotów na sukces. Sukces ten pozostawiłby, bowiem partie w sytuacji niezwykle trudnej, bez lidera i wewnętrznie bardzo podzieloną. Szanse na wyborczy sukces nieuchronnie, więc by stopniały.

     Teraz Jarosław Kaczyński jest w ofensywie. Można wreszcie odetchnąć i zrzucić przyciasnawy gorset wyborczej poprawności. Wreszcie wracamy na sprawdzony grunt katastrofy Smoleńskiej, złej PO i spisku mediów. Idealnie zsynchronizował się z Prezesem Janusz Palikom, który możliwe, że dla przykrycia fatalnego wyniku Komorowskiego w jego macierzystym Lublinie, zdecydował się zerwać z konwencja wypowiadania się o ś.p. Lechu Kaczyńskim w samych superlatywach. Wrócił tez do gry Jacek Kurski. Będzie się działo. Możemy zakładać, że kampania samorządowa będzie w 2010 nadzwyczaj ostra.

     Komorowski ma problem. Polityk, który nigdy do tej pory nie był nazbyt samodzielny będzie musiał zacząć się od Tuska odróżniać i przestać być uznawany li tylko na jego ekspozyturę w Pałacu Namiestnikowskim. Dodatkowo Komorowski jest pozbawiony własnego politycznego zaplecza, co może na dobre wyjść rozrośniętej ponad miarę prezydenckiej kancelarii. Brak potrzeby obsadzania różnorakich pociotków stwarza możliwość realnych cięć w zatrudnieniu.

     Problemy Komorowskiego są jednak niczym w porównaniu z tymi Donald Tuska. Jest takie przysłowie o tym by uważać, czego sobie życzymy, bo a nuż się spełni. Dzisiaj Donald Tusk jak żaden polityk po 89 roku ma pełnię władzy. Ogranicza go jedynie PSL. A i to w minimalnym stopniu. Czyli reformy? Nareszcie?

     Cóż na początek spełnienie obietnic wyborczych… Komorowskiego. Pod tym względem wybory były dla kraju większą klęską jak powódź. Zniżki dla studentów, podwyżki dla nauczycieli. Kilkadziesiąt miliardów, których nie mamy i mieć nie będziemy. I równoległa walka z deficytem a przecie Prezydent obiecał ze wcześniejszych emerytur na przykład nie ruszy. Kwadratura koła na własne życzenie. A w perspektywie jeszcze dwie kampanie wyborcze i przewodnictwo w UE. Do roboty!

Wybory prezydenckie 2010 (31) - Dwa słowa po debacie nr 1 i przed debatą nr 2

marchewa79
debata_komorowski_kaczynski     Debaty w formie równoczesnego wywiadu uważam za głupi pomysł. Są jednak niezbędne, kiedy istnieje duże ryzyko, że spotkanie przerodzi się w trywialną pyskówkę. Niestety Jarosław Kaczyński i Bronisław Komorowski udowodnili ze takie ryzyko było wcale realne. Stad decyzja obu sztabów o takim a nie innym kształcie „debaty”. Jak poszło? Poniżej moje opinie w punktach i pokrótce:

1. Kostiumy i zachowanie

     Punkt dla Kaczyńskiego. Mniej gestykulował był spokojniejszy. Nieźle dobrany garnitur z dyskretnie akcentującym żałobę czarnym krawatem. Lepiej podporządkowywał się regułom. Komorowski miał wyraźne trudności z zaakceptowaniem limitu czasu i założenia, aby nie rozmawiać bezpośrednio z oponentem. Sztab nie sprawdził garnituru który niemiłosiernie błyszczał się w ostrym świetle jupiterów.

2. Pytania

     Bardziej do kampanii parlamentarnej niż prezydenckiej. Dobre były tylko te dotyczące Afganistanu. Brak jednego moderatora sprawiał, że w debatę wkradał się chaos czasowy. Poza Olejnik pozostałe dziennikarki straszliwie bez ikry. A gdzie parytet i panowie dziennikarze?

3. Odpowiedzi.

     Równie kiepskie z obydwu stron. Komorowski zwyczajowo miał trudności ze zrozumieniem treści pytań i odpowiedzią na nie. Widać wyraźnie ze trenerzy z PO ponabijali mu głową faktami i liczbami i całą debatę aż huczał od chęci pochwalenia się świeżo zdobytą acz płytką wiedzą. Kaczyński mówił składniej jednak stale w konwencji „my-oni” i uparcie odnosił się do Komorowskiego jako do ekspozytury PO i Tuska. Komorowski z lubością używał frazy „pański rząd” i widać było, że z powodu małego zaangażowania Marszałka w rządy PO Kaczyński niespecjalnie miał pomysł na zrewanżowanie się. Ważne przed kolejna debatą, aby ten sposób odnalazł.

4. Finał debaty

     Dobra wrzutka Komorowskiego. Kaczyński niezbyt udanie zakończył debatę na wizji gestem bezradności. Na przyszłość moja rada dla prezesa PS nie dać się tak łatwo sprowokować. Zwłaszcza, że kwit w ręku Komorowskiego był torpedą raczej małej mocy.

5. Do poprawki:

  • prowadzący (potrzebny jeden moderator),
  • pytania (potrzebne ciekawsze i pilnowanie, aby kandydaci na nie rzeczywiście odpowiadali),
  • scenografia (ruchome tło za kandydatami = oczopląs widza, to nie Teleexpress),
  • trzeba pozbawić kandydatów możliwości bezpośredniej interakcji albo dać im możliwość rzucenia się sobie do gardeł, wariant pośredni jest kiepski.

6. Podsumowując

     Debata nudniejsza od równoległego meczu, który sam w sobie nie był nazbyt ciekawy. Różnice między kandydatami widoczne w charakterach, ale niezbyt w poglądach. A starcie centro-prawicy z prawo-prawicą nie potrafi jakoś we mnie wzbudzić emocji.

Z całym szacunkiem

marchewa79
Z całym szacunkiem dla pana Komorowskiego chciałbym, aby nowy prezydent nie tylko nic nie zepsuł, ale i coś zrobił.

Andrzej Olechowski do Bronisława Komorowskiego w trakcie debaty na Uniwersytecie Warszawskim.

Publikacje i wyszukanie tej perełki zawdzięczam blogowi Plankton Polityczny. Polecam!

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci