Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : Michal-Boni

ACTA - jak nie uprawiać polityki, czyli wpadka rządu Tuska

marchewa79
     Instynkt czasami zawodzi. Najczęściej tam gdzie brak nam wiedzy a "zaufani" współpracownicy udają, że wiedzą już wszystko. Wypisz wymaluj ACTA i rząd Tuska.

     Kiedy chodziło o "dopalacze" spece Premiera od PR potrafili bardzo sprawnie ustawić kwestie, jako spór Tuska obrońcy kondycji moralnej polskiej młodzieży z bezwzględnymi oportunistycznymi handlarzami śmiercią w postaci ziółek i grzybków. W przypadku ACTA ewidentnie zabrakło refleksu.  Pierwsze spojrzenie na samą umowę ujawnia nam typowy prawniczy bełkot, pomiędzy którym niczym rodzynki poukrywano przepisy, które mogą spowodować cenzurę prewencyjną na skalę bez precedensu w XXI wieku. Dla naszego dobra oczywiście.

     Sprzeciw w stosunku do ACTY nie jest nowością. I przez ostatnie pół roku strona "społeczna" była miła, kulturalna i kooperująca. Rząd zrobił to, co zawsze robi w sytuacji, kiedy strona społeczna jest miła, kulturalna i kooperująca. Parafrazując Andrzeja Waligórskiego "wydupczył biedne zwierzę i przypiął sobie order" (patrz osiągnięcia prezydencji). A lud zamiast rząd zrozumieć począł się buntować na całego. Wyłączać serwisy, alarmować mailami i na facebooku. A na końcu ci najbardziej krewcy (i przyznajmy niepozbawieni umiejętności) w sporej części wyłączyli rządowi Internet. Wtedy dopiero zaczęło się.

     Co powinien Tusk zrobić? Może wziąć jakiś autorytet oświadczyć, że zawiesza prace nad ACTA i rozpocząć dyskusję z oponentami. Co zrobił? Publiczny konkurs na największego kretyna. Rozpoczął Paweł Graś oświadczeniem, że ataku hackerów na strony rządowe nie ma jest za to klęska urodzaju wynikająca ze zbyt dużej ich popularności. Ale to był tylko zawodnik wagi lekkiej. Po nim przyszedł spec Premiera od cyfryzacji i konsultacji ze społeczeństwem Michał Boni. I w prostych żołnierskich słowach określił kolejność działań. Rząd ACTA podpisze i potem zrobi konsultacje społeczne. Zaraz, zaraz zapytacie. Po co konsultować coś, co już podpisano? Tego już małe rozumku ludu nie obejmują.

     Tekst o ministrze Bonim mam już w 3 wersjach i nie puściłem na bloga żadnej z nich, bo użycie tylu epitetów w jednej blognotce niebyt dobrze o mnie świadczy. Wyraźnie widać ze człowiek mający być największym atutem rządu z rolą sobie nie radzi i póki, co bardziej niż cyfryzować kraj gra o korporacyjne interesy (Streżyńska głupcze!). ACTA jest tylko tego kolejnym przykładem. Jeżeli o to ma w tym nowym ministerstwie chodzić to ja dziękuję postoję, a minister może sobie układać kolejne agendy Polska 2700 czy jak im tam. Równie mało znaczące, co możliwe do zrealizowania.

     Jaki rezultat? Gratulacje Premierze zdołałeś zirytować dużą część młodego elektoratu. Myślisz Premierze, że wygrasz w tej walce? Ty nawet nie rozumiesz jej celów. Teraz w kolejnym kroku zaczniesz go masowo kneblować i zamykać za pirackie filmy. I to już przed kolejnymi wyborami. Tylko, komu od tego będzie żyło się lepiej? Poza ministrem Bonim oczywiście.

Robić nie fantazjować

marchewa79
     Michał Boni szef doradców najmiłościwiej nam panującego Premiera Tuska wygłosił dramatyczną ocenę zagrożenia jakim jest wpadnięcie w „dryf rozwojowy” z wieloletnim wzrostem PKB na poziomie 4-5% który nie pozwoli nam na dogonienie zachodu.

     Ubóstwiam tego rodzaju płaczki. Łącznie z wszystkimi Foresightami i zastanawianiem się jak by tu z Polski zrobić drugą: Japonię, Koreę, Słowację, Estonię, Irlandię (niepotrzebne skreślić). I to wszystko w jakiś magiczny sposób, jakąś mityczna polską Nokią czy Apple’m. Pobudka kochani, takiej firmy w Polsce nie będzie! A co będzie? Dużo ciężkiej i niewdzięcznej pracy.  Wzrost 4-5% przez dekadę to byłaby cudowna wiadomość. Niestety obawiam się że cykle gospodarcze które w tej dekadzie łaskawie nas póki co ominęły, dadzą o sobie znać i będą okresy wzrostu po 7% a będą i takie (oby jak najkrótsze) po np. -0,5%. I to nie zależy od nas.  Koniunktury i dekoniunktury mają globalny charakter i trzeba niesamowitego szczęścia do bycia „zielona wyspą”. Taki numer dwa razy z rzędu się po prostu nie udaje.

     Co można zrobić to zwiększać konkurencyjność gospodarki, polepszać edukację , stabilizować (co nie znaczy zmniejszać ale stwarzać spójny i przejrzysty system) daniny publiczne. I dać ludziom działać. Wiara w to że rząd może zadekretować rozwój to myślenie magiczne. Rząd może jedynie w ograniczonym (bardzo ograniczonym) zakresie lekko mu pomóc. No i może rozwojowi bardzo zaszkodzić ale to dla żadnego polskiego przedsiębiorcy nie jest tajemnicą.

     Niedawno grupa straceńczych przedsiębiorców z Wąbrzeźna wystąpiła z szalonym wnioskiem aby Vat odprowadzać jedynie od zapłaconych faktycznie faktur. Coś co jest rozwiązaniem sprawiedliwym i możliwym do przeprowadzenia. I coś co rzeczywiście pomogło by w prowadzeniu tych małych i mikro przedsiębiorstw które są motorem wzrostu i zatrudnienia. Póki co nie ma na to szans. Rząd bowiem ma inne recepty na wzrost. „Harmonizuje oszczędności z lokowaniem środków na rozwój”. Niestety rozwija się głównie administracja. W tym zakresie już dawno przekroczyliśmy 4-5% rocznie.

     Czy polska potrzebuje prognoz na następne 30 lat? Zapewne tak. Czy te prognozy maja stać się podstawą działań opartych na myśleniu życzeniowym? Zdecydowanie nie. Niedawno rząd rozmontował jedyną reformę która zaprojektowano uwzględniają perspektywę następnych kilku dekad. Nie możemy więc się oszukiwać że jakiekolwiek działania zmierzające do poprawy stanu rzeczywistości przetrwają zmianę władzy. Nie ma póki co mowy  o kompromisie miedzy rządzącymi a opozycja dotyczącym strategicznych kierunków przemian. Pozostaje więc jedno robić swoje. Niemiec nie dogonią ministrowie i naukowcy roztaczając fantastyczne wizje. Dogonią je obywatele którzy zamiast przejmować się mrzonkami polityków cierpliwie krok po kroku wypracowują te tak pogardzane przez ministra 4-5% wzrostu.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci