Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : Sikorski

Nic niestosownego

marchewa79
Rostowski     …najwięcej zainwestowałem w to, co nazywam czwartym filarem, czyli w edukację dzieci i w dobre stosunki z nimi. Jest to najlepszy "fundusz emerytalny", bo wymyślony przez Pana Boga. Tak w 2009 roku wypowiadał się minister Rostowski. Jak widać mówił prawdę bo kiedy jedno z jego dzieci skończyło studia, to w celu zwiększenia swojego zwrotu na inwestycji "polecił" (ciśnie się na usta słowo „załatwił” ale to chyba nie w tym rządzie co? ;) ) córce posadę w rządowej administracji. Oczywiście córka ministra nie może zhańbić się stanowiskiem młodszego referenta, dlatego kolega Radosław Sikorki zgodnie ze szlachetną brytyjską tradycją popierania rodzin kolegów z Country Club’u zatrudnił ją na stanowisku doradcy. MSZ wszak ma „kiepskich tłumaczy angielskiego”.

     Ani CBA ani najgłupsza minister w rządzie Tuska, czyli pseudo ekspert od korupcji Julia Pitera problemu nie dostrzegają. Bo przecież kumoterstwo i nepotyzm to nie korupcja. To po prostu sposób, w jaki gentlemani Sikorki i Rostowski załatwiają sprawy. Za jakiś czas może okazać się, że któraś z pociech Sikorskiego jest mniej lotna a wtedy pozycja doradcy w Ministerstwie Finansów będzie jak znalazł.

     Czym jest taki detal w porównaniu z dziurą budżetową czy aferą hazardową, ktoś mógłby zapytać. Pozornie racja, bo tutaj tracimy tylko kilkadziesiąt tysięcy a tam miliony. Jednak sprawa latorośli Rostowskiego jest znacząca. Pokazuje ona całkowity rozkład moralnego i racjonalnego kompasu u dwóch ministrów z "pierwszej linii" rządu Tuska. Nie wierzę, że Rostowski nie mógł załatwić (znowu to piękne słowo, które nas dziś prześladuje) córuni stażu w jakiejś renomowanej firmie. Ale poproszenie Radzia o przysługę wydawało mu się pewnie prostsze i mniej kosztowne. To, że zapłacimy za to wszyscy go nie obchodzi.

     Z wielu bilionów zł długu, jakie wygenerował minister finansów podczas swojego urzędowania kilkanaście tysięcy to pensja jego córki. Domagam się zwrotu tego zobowiązania. A latorośl? Niech wzorem wielu gorzej urodzonych rodaków szuka swoich szans na wyspach.

Wybory prezydenckie 2010 (9) - Prawybory, ryzykowna gra Sikorskiego i brak opozycji

marchewa79
sikorski radosław     Wiem, po co Tuskowi Radosław Sikorski w prawyborach. Jest dowodem pluralizmu PO i pokazuje, że doły partyjne mają wpływ na wybór kandydata. Nie wiem natomiast, po co Sikorskiemu prawybory. Prawybory, które może jedynie koncertowo przegrać. Jeszcze gdyby inaczej do tego podszedł. Ale cała otoczka, konwencje, debaty; sprawiają wrażenie strzelania z armaty do wróbla. Co gorsza zaniedbuje swoje obowiązki, jako szef MSZ, na co nie potrafi znaleźć usprawiedliwienia. Wszystko wskazuje na to, że rezultat prawyborów będzie dla Sikorskiego niezwykle kosztowny. Utraci centrowość na rzecz radykalnej antyPiSowskiej transformacji, na której poza PO niewiele zyska. A w samej PO nie wydaje się by istniała szansa na zbudowanie przez Sikorskiego mocnej pozycji, skoro główni politycy partii w mniejszym lub większym stopniu się od niego dystansują.

     Prawybory na pewno pozwoliły PO na całkowite przejęcie medialnej inicjatywy wiosną. Pomimo faktycznego „posiadania” TVP przez SLD i PiS ani Lecha Kaczyńskiego ani Jerzego Szmajdzińskiego w ogóle w mediach nie widać. Brakuje skoordynowanych działań, spotkań z wyborcami. Wszystko u opozycji dzieje się w tempie, które wskazuje ze wybory mają być raczej za kilka lat niż kilka miesięcy. Czyżby obie partie już zaakceptowały porażkę?

     Wszystko to nie wróży dobrze jesiennej kampanii, zwłaszcza, że w oczekiwaniu porażki opozycja może sięgnąć po każdy możliwy środek. Wiele wskazuje więc, że starcie będzie krótkie, brudne i ze z góry przewidzianym rezultatem.

Wybory prezydenckie 2010 (7) - Prawyborów ciąg dalszy…

marchewa79
sikorski and komorowski     „Prawybory” w PO zdominowały media. Rozgrywka Sikorski-Komorowski nabiera rumieńców. Sikorski organizuje iście amerykańskie konwencje, gdy tymczasem Komorowski koncentruje się na wycieczce po nieco zapomnianych partyjnych obwodach. Opcje są dwie. Albo cała rozgrywka została wcześniej przez Tuska ustalona właśnie, aby przyciągnąć uwagę opinii publicznej, albo rzeczywiście obaj panowie poszli na żywioł już całkowicie bez kontroli z centrali.

     Linii partii krytykować nie wolno, to jasne. A że o czymś gadać trzeba to Komorowski rozmawia o F-16 a Sikorski na całej linii uderza w PiS. Tu widać w pełni przewagę Komorowskiego dla którego ta kampania jest rzeczywiście wstępem do kampanii prezydenckiej. Sikorski, były minister rządu Pis i kolega ministrów Giertycha i Leppera nieustannie walczy o to by się uwiarygodnić u elektoratu PO i pokazać jako swojak. W kontekście prawyborów to może koncepcja dobra, ale w wyborach te ataki zaprowadzą go donikąd.

     W mojej opinii Sikorski pokazał się jako kandydat słabszy. Z za baloników i entuzjastycznych wezwań widać zagubienie i mało przemyślaną agresję. Inna jednak sprawa wrażenie a inna przekaz mediów. Tym ostatnim bardzo się amerykańska w stylu kampania podoba. Pytanie czy przekona tym działaczy PO?

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci