Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : aborcja

Niesmak liberała

marchewa79

Paris_Tuileries_Garden_Facepalm_statueNajbardziej nielubianym elementem bycia liberałem jest konieczność akceptacji poglądów z którymi się nie zgadzamy a które napełniają nas obrzydzeniem. Bo przecież publiczny dyskurs nie powinien być ograniczany i każdy ma prawo do własnych poglądów i zachowań o ile nie szkodzą one innym ludziom.

Czy są wyjątki? Oczywiście np. publiczne wznoszenie „rzymskiego salutu”, służącego rzekomo w knajpach do jednorazowego zamawiania większych ilości piwa, nie jest i nie powinno być z różnych względów tolerowane.  Ale wyjątki są nieliczne i większość poglądów i zachowań liberałowie traktują jako dozwolone i starają się podchodzić do nich ze zrozumieniem (choć tu zanim jakiś internetowy troll wyskoczy z pedofilią znowu warto zaznaczyć i podkreślić o ile nie szkodzą innym!).

Czasami wymaga to jednak przełknięcia gorzkich pigułek, kiedy słuszne skądinąd sprawy znajdują nienajlepszych adwokatów. Tak jak Doda i znieważanie uczuć religijnych na potrzeby jedynie niezbyt wyszukanego publicity. Ostatnio o podobne uczucie absmaku przyprawiła mnie niejaka Natalia Przybysz z zawodu jak to się kiedyś mawiało szansonistka.

Otóż Pani Przybysz nie pałała ochotą do posiadania trzeciego potomka. Nie każdy musi. Problem polegał na tym że pomimo braku tej ochoty zaszła w niechcianą ciążę. Mieszkanie było za ciasne, pieniędzy za mało, antykoncepcja zawiodła. Bohaterka kluczy w zeznaniach. Koniec końców usunęła płód bo tak było… wygodniej, praktyczniej. A potem tup tup tup podążyła podzielić się swoim nieszczęściem z czytelnikami „Wyborczej”. Nieszczęściem nie była aborcja ale niedogodność wykonania jej za granicą. Wiadomo koszty. A przecież gdyby tak można było w kraju na NFZ. To w końcu prosta procedura jak u dentysty.

Gdzieś tam dzieją się realne tragedie. Dzieci z wrodzonymi wadami, decyzje które ważą na życiu i psychice. Ale przecież nie zapominajmy są i tacy dla których aborcja będzie alternatywą dla antykoncepcji. I to nie zawsze są niewykształcone panienki z prowincji. Bywają także panie pozornie świadome i odpowiedzialne.

Dramat liberała to nie tylko konieczność obrony prawa kibola do swobodnej wypowiedzi. To także świadomość tego że kiedy zliberalizujesz prawo aborcyjne to także po to by kobiety w typie naszej szansonistki miały opcję szybkiego i bezproblemowego pozbycia się kłopotu. Najlepiej z pełną refundacją z NFZ.

Penalizacja aborcji przy pełnym i bezproblemowym wykonywaniu jej za otwartą granicą jest absurdem. Ten absurd ma tylko poprawić samopoczucie katolickim hierarchom bo nie rozwiązuje żadnych realnych problemów. Pełna zgoda.

Ale skrobaneczka na Słowacji by życie było łatwiejsze a rodzinie żyło się wygodniej? Właściwie powinniśmy być naszej szansonistce wdzięczni że  „dramatem” podzieliła się z „Wyborczą” a nie pobiegła do „Faktu” czy innej dyżurnej bulwarówki. Zbiera się na wymioty.

Człowiek ma prawo z własnym ciałem robić różne rzeczy. A ja mam prawo czuć niesmak. I na tym poprzestańmy.

Puszki pandory

marchewa79
     Kim jesteś? Liberałem czy socjalistą? Prawicowcem czy lewicowcem? Myślę że mniej więcej wiesz. A teraz pora na trudniejsze z pytań: a dlaczego?

     Ogromna większość ludzi nie ma zdefiniowanej opinii w ogromnej większości spraw. To zdanie jakkolwiek absurdalne w swoim brzmieniu i nieścisłe oddaje otaczającą rzeczywistość. Dlaczego nie? Bo nie zastanawiali się, nie doświadczyli, nie uznają tego za problem. Co mnie obchodzi cena pszenicy w hurcie albo zagadnienie ilości miejsca przypadającego na więźnia.

     Polityka ma za zadanie upraszczać rzeczywistość. Łączy więc poglądy w poszczególnych sprawach w konglomeraty i dodaje etykietki. Jako bonus mamy wizję idealnego świata gdzie nie ma biedy a wszyscy są sobie równi (lewica), gdzie młodsi szanują starszych a wszyscy są dumni z dokonań Ojczyzny (prawica).

     Dla wielu z nas coś jednak nie pasuje. Przegródki tu i ówdzie okazują się przyciasne. Lubimy sprawiedliwy podział dóbr ale wykluczamy z niego niebieskie ptaki i pijących nadmiernie darmozjadów. Czy też zasadniczo popieramy małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny ale tez nie mamy przeciwko temu że w sąsiednim mieszkaniu żyje para gejów. W ten sposób wypadamy z grona tych którzy akceptują wizję którejś ze stron w sposób pozbawiony refleksji. A wkraczamy w szara strefą “niezdecydowanych”. Politycy nas nie lubią. Bo raz głosujemy na PiS, raz na PO a nawet w przypływie szaleństwa na SLD bo Kwaśniewski to fajny gość. Pojawia się pokusa aby zbłąkane owieczki zagnać z powrotem do stada.

     I jest na to sposób. Istnieje pewna grupa problemów jakie nie pozwalają na pozostanie obojętnym. Są na tyle uniwersalne ze obchodzą każdego i na tyle bezwarunkowe że dopuszczają jedynie odpowiedzi tak lub nie. A w zestawie dostajemy poparcie dla określonej partii. Zostajemy zapędzeni do stada. Nawet jeżeli nie mamy ochoty.

     Kiedy więc liczba niezdecydowanych w sondażach rośnie, rośnie też pokusa by wykopać, na co dzień zakopane, tematy w rodzaju aborcji, eutanazji, religii w szkołach etc. Takie w których kompromis jest na dobra sprawę niemożliwy. Tylko że ceną za zapędzenie owieczek do stada jest ten gorzki moment w którym orientujemy się że jesteśmy czarną owcą w białym stadzie do którego należymy tylko dlatego że mamy wspólne poglądy na temat jakości wełny.

     Tekst powstał w ramach Debaty na Blogu Debat.

     Zapraszam do dyskusji.

Niesmak

marchewa79
     Dziwne uczucie. Sympatyczna starsza Pani oświadcza bez ogródek, że dzieci nie lubi i aby ich nie mieć miała dwie skrobanki. Inna nieco mniej sympatyczna Pani Profesor pisze felieton pod hasłem o jak wspaniale!, chwaląc tę pierwszą za odwagę cywilną jednocześnie oświadczając ze instynkt macierzyński i depresja po aborcji "to mity".

     A ja czegoś nie rozumiem. Stosowania aborcji, jako metody antykoncepcji skoro nie lubi się dzieci, a inne metody są dostępne już od początku wieku. Specyficznej dumy z faktu braku instynktu macierzyńskiego, co dla mnie jest raczej ułomnością podobną do socjopatii. I wreszcie głosu profesor etyki gloryfikującego skrobanki.

     Zawsze, kiedy dowiaduję się czegoś nieprzyjemnego o kimś sławnym, kogo lubię, staram się zrozumieć. Niekiedy nie potrafię. Niesmak pozostaje.

Aborcja ad rem

marchewa79
    Zastanawia mnie czy można połączyć światopoglądowy liberalizm, potępienie aborcji i polskie pozorowanie prawa. Otóż moim zdaniem można. Aborcję „na żądanie” (z ważnych przyczyn społecznych, politycznych, wizerunkowych etc…) należy zdekryminalizować. Zdekryminalizować, czyli nie karać ani lekarza ani kobiety i pozostawić ten wybór ich własnemu sumieniu (czy co tam mają w ramach substytutu). Tyle marchewki, ale jest i kijek. Otóż aborcji nie będzie można wykonywać ani w szpitalach państwowych ani za pieniądze NFZ-tu. Jedynie za własną, uczciwie lub nie, zarobioną kasę. Oczywiście trzy ustawowe przypadki dalej w pełni refundowane. Nie jest to wyjście satysfakcjonujące moralnego absolutystę, ale w mojej opinii zgodne z duchem swojskiego realizmu, który niezbicie wskazuje fikcyjność obowiązujących rozwiązań. A kapitalista we mnie twardo mówi, że lepiej, aby te skrobankowe srebrniki pozostały w kraju.

    Nie da się ustawą zarządzić ani sumienia ani moralności. A fikcyjnego prawa w odróżnieniu od rodaków nie lubię. Więc może przestańmy w końcu udawać ze jest dobrze.

     A w ogóle to zapraszam do debaty o aborcji do naszego Blogu debat!

Ustawa aborcyjna wygodne ciepłe kapcie polskości

marchewa79
     W Sejmie, jak to zwykle bywa przed wyborami, pojawiły się dwa przeciwstawne projekty ustaw aborcyjnych. Obywatelski zakazujący wszystkiego i SLD-wski na wszystko pozwalający. Obydwa projekty nie maja żadnych szans na akceptacje, ale pozwolą na pokazanie PiSowi i części PO swoją miłość do Kościoła oraz SLD i części PO swoje przywiązanie do liberalizmu obyczajowego. A wszystko zostanie po staremu. Dlaczego? Ponieważ ustawa antyaborcyjna, jak mało które prawo, stanowi egzemplifikacje naszego narodowego sposobu zarządzania problemami.

     Mamy, więc twarde i surowe prawo. Mamy tez listę wyjątków, co do których nie ma większego sporu (gwałt, uszkodzenie płodu). Prawo jest surowe, ale nie na tyle by przeciętny wiejski katolik ze „zhańbioną” córką, czy tez przeciętna korporacyjna cichodajka nie mogli po cichu za granicą za rozsądna cenę pozbyć się problemu. W praktyce, więc prawo jest nic nie wartym świstkiem papieru. Oczywiście biedota, której nie stać na skrobakową wycieczkę do UE czy na Białoruś jest pokrzywdzona, ale realnie przecież nikt biedota się nie przejmuje. Od czasu do czasu jedynie jest jakaś sprawa typu Alicji Tysiąc ale to traktujmy jako niewielka rekompensatę dla tych których nie stać na „zagraniczne” rozwiązania.

     Taka właśnie jest Polska. Kraj surowego prawa, którego nikt nie przestrzega. Co gorsza wiadomo już w momencie ustalania, że nikt przestrzegać go nie będzie. Zasadę pozorowania prawa w mojej opinii powinniśmy sobie wpisać do Konstytucji. W końcu było nie było fundament ustrojowy kraju. I dlatego zmiany ustawy antyaborcyjnej nie będzie. Fundamenty ustrojowe nie są wszak czymś co można traktować lekko.

     A Grzegorz Napieralski ciągle myśli że na aborcji politycznie coś ugra. Oj Grzesiu jak ty nas Polaków nie rozumiesz

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci