Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : ruch-palikota

Lewica - ekshumacja?

marchewa79
     Niecałe pięć lat dzieli początek “Afery Rywina” od ostatecznego upadku polskiej lewicy jakim był pijacki bełkot eks-prezydenta Kwaśniewskiego podczas kampanii wyborczej w 2007 roku. Równia pochyła polskiej lewicy zdążyła w tym czasie pogrzebać reputację większości jej polityków a także całej formacji, która w 2001 roku zdobyła po raz drugi władzę niepodzielną. Polska lewica nie przestała istnieć, ale w swej archaicznej i skostniałej postaci przestała być potrzebna. Jest to oczywiście proces paneuropejski. Ale w naszym kraju przebiegał chyba najbardziej gwałtownie.

     W Europie Zachodniej grunt spod nóg wybiła lewicy Margaret Thatcher. Ukradła jej postępowość. Nagle okazało się że te “awangardowe” lewicowe formacje nie mają żadnego pomysłu na rzeczywistość. Nie potrafiły ani przekonująco bronić zdobyczy welfare state, ani też przedstawić sposobów jego częściowego demontażu. Na tle neoliberalnej rewolucji lewicowe recepty zdawały się archaiczne i nieskuteczne. Na tyle nieskuteczne, że ci z lewicowych polityków którzy odnieśli sukces, zmuszeni byli do kontynuacji liberalnej gospodarczo polityki (Blair) lub do przeniesienia całości działań na front obyczajowy (Zapatero). To nie była nowa jakość, to były tylko świeże, młodsze twarze. Ale dopóki świat prosperował zdawało się to wystarczać. Niestety w 2008 roku diabli wzięli wszystko. Taktyki liberalizacyjne okazały się nieskuteczne w zapobieganiu kryzysom, a te socjalne zbyt kosztowne dla pękających w szwach budżetów. Politycznie oznaczało to krwawą jatkę w ramach której, wszystkie partie publicznie deklarują rozdawnictwo pieniędzy aby natychmiast po dojściu do władzy rozpocząć wprowadzanie cięć. O ile jednak wśród ugrupowań prawicowych dążenie do zrównoważenia budżetu obecne było zawsze, o tyle dla lewicy oznaczało to ostateczną utratę identyfikacji. Liberalna rewolucja jaka przetoczyła się przez Europę usunęła jednocześnie wszelkie inne wyznaczniki lewicowej tożsamości. Ani walka o prawa mniejszości ani o prawa kobiet nie miała już większego sensu a świeckość państwa nie podlegała dyskusji. Lewica w Europie Zachodniej utraciła na trwałe ideologiczne podstawy i tym samym w sporej mierze rację bytu. Ratując się zaczęła stopniowo przechodzić na pozycje liberalne, co z kolei uwolniło przestrzeń dla ruchów traktujących marksizm-leninizm dużo bardziej literalnie, a które to po upadku ZSRR zamarły.

     Tymczasem w Polsce mieliśmy do czynienia z procesem o nieco innym charakterze. U nas lewica skoncentrowała się w partii o charakterze postkomunistycznym, która wartości lewicowe traktowała jako wygodny środek w walce o władzę. SLD w swej istocie była partią zdecydowanie konserwatywną w postawach i zachowaniach, a rdzeń jej elektoratu stanowiły sieroty po PRL. Ale taki a nie inny mechanizm pozwalał na dużą ideową elastyczność i dwukrotnie pozwolił na zdobycie pełni władzy w państwie. To samo jednak, położyło podstawy pod całkowity rozpad lewicy w wyniku afery Rywina. Nagle okazało się że podstawowym spoiwem łączącym dawnych towarzyszy jest tylko pragnienie władzy. Po jego zaspokojeniu zabrakło innych wspólnych wartości łączących ludzi tak różnych jak Miller, Borowski czy Kwaśniewski.

     Rok 2011 przyniósł nową nadzieję. Silnie antyklerykalny Ruch Palikota. Niestety partia po 2 latach wydaje się efemerydą, zbudowaną wokół silnego acz nieobliczalnego wodza. Inteligenckim wariantem Samoobrony, zrzeszającym równie przypadkowe i mocno szemrane towarzystwo którego w istocie nic nie łączy. Partia ma wszystkie siły i słabości swojego lidera, który ostatnio bardziej niż zwykle wydaje się zagubiony w świecie politycznych gierek. Na koniec wreszcie geneza RP z lewego skrzydła PO sprawia że silny “grawitacyjny” wpływ PO i SLD w zasadzie rozrywa partię na części.

     Czy więc lewica powróci do władzy? Mamy wszak kryzys. A to zdaje się idealne podglebie dla tego rodzaju politycznej oferty. Nie o to jednak chodzi co w sklepiku ale kto ów towar sprzedaje. Leśny dziadek Miller, mocno niezrównoważony Palikot czy nieco nieobliczalny w swoim pociągu do alkoholu Kwaśniewski to nie jest triumwirat na miarę wyborczego sukcesu. W dodatku panowie (i ani jednej kobiety, jakież to lewicowe) nie pałają do siebie miłością wzajemną, a nawet mniej czy bardziej otwartą niechęcią. Diagnoza? Szczerze wątpię, tym bardziej ze oferta socjalna jest i po prawej stronie, a zwolenników związków partnerskich nie jest znowu tak dużo jak się im samym wydaje.

     Czy Polska w ogóle potrzebuje lewicy? Na pewno potrzebuje partii konsekwentnie liberalnej. Ale czy tego krajowego miksu byłych PZPRowskich aparatczyków z ludźmi pokroju Janusza Palikota czy Magdaleny Środy? Raczej nie.

     I wszystko to jako mój głos w Debacie na Blogu Debat.

     Komentujcie i dyskutujcie.

Palikot, czyli wiele hałasu o nic

marchewa79
     Janusz Palikot ma podobną właściwość, jaką miał Andrzej Lepper. Jest Politykiem o niesamowitym potencjale, ale z zaprogramowanym mechanizmem autodestrukcji. Wczoraj udowodnił to znakomicie na konferencji prasowej, którą rozpoczął językiem niemal ewangelicznym po to by zakończyć swojskim "kurestwem". I właściwie do końca nie wiadomo, o co chodziło. Mam tylko nieodparte wrażenie ze sam Palikot zaplątał się w swoich własnych gierkach. Gdyby zamiast Grodzkiej był Biedroń, (który wytrwale pracuje na akces do PO pod koniec kadencji) sprawa przeszła by gładko, Nowicka zostałaby odwołana, zlinczowana prasowo, a Palikot by triumfował. Starannie jednak wybrał kandydatkę, która dla większości sejmu była nie do zaakceptowania. I przegrał, choć obecność we władzach sejmu Pani Marszałek niepopieranej a wręcz otwarcie negowanej przez swoją macierzystą partię jest nieco kuriozalna.

     Sama Pani Marszałek bierze się podobno za nowe projekty polityczne, których szansa powodzenia nie jest oszałamiająca. Można pokusić się o prognozę "przytulenia" Pani Nowickiej przez SLD gdzieś tak w okresie roku, półtorej, bo młot na Palikota będzie z niej znakomity, trzeba tylko poczekać aż sprawa premii przyschnie i wyparuje z gazet. Koniec, końców Ruch Palikota i sam jego autor zaliczyli ogromną medialną wpadkę, która będzie ich jeszcze długo ścigać.

     Ruch Palikota jest partia jednego człowieka. I to nie w znaczeniu silnego przywódcy jak Kaczyński czy Tusk, ale właściwie inicjatywa prywatna. Własnością i całkowitym patrymonium lidera i twórcy. Można oczywiście podkreślać to, jak trafił w niszę liberalno/antyklerykalną, ale ten konglomerat dziwnych postaci niewiele ma ze sobą wspólnego, poza twórcą ugrupowania. Właściwie o Ruchu Palikota trudno powiedzieć coś poza wojującym antyklerykalizmem. Cała reszta poglądów na różne sprawy wygląda na tworzone ad hoc w zależności od sytuacji i popularności tematu. Skąd więc Nowicka miała wiedzieć o tym ze palikotowcy nie biorą premii? Prawdopodobnie przed wybuchem afery nikt z nią nie rozmawiał i nie mówił, że to ważne. Swoją drogą ta gorliwość Palikota do odbierania własnym członkom pieniędzy nie znalazła żadnego odzewu wśród reszty partii. Widać u niego tę butę nuworysza, nie do końca skłonnego zaakceptować zastany układ. Co było by całkiem orzeźwiające, gdyby miało jakiś kierunek, a nie było uderzaniem na oślep w poszukiwaniu taniego poklasku. Janusz Palikot chce być Cyceronem jednak wciąż pozostaje klaunem.

O emeryturach raz jeszcze

marchewa79
     Reforma emerytur jak żadna inna pokazuje miałkość polskiej sceny politycznej. Bo to nie jest reforma z gatunku tych, które da się odłożyć czy zaniechać. Nawet gdyby stał się cud i rodacy zaczęli masowo rodzić dzieci, to finansowe skutki tego zjawiska odczulibyśmy najwcześniej za dwie dekady. Więc jaka partia nie będzie rządzić, to wiek emerytalny podniesie. Idealne pole do kompromisu? Niestety, pokusa jest zbyt wielka. Duża, niepopularna i konieczna reforma, która dotknie absolutnie wszystkich.

     Co do PiS wiadomo od dłuższego czasu, że program zastępują tu osobiste animozje lidera wiec skoro autorem reformy jest PO to jest ona zła. Koniec argumentacji. SLD jest po prostu zdesperowane. To walka o życie wiec Sojuszowi wydaje się że z takiej szansy musi skorzystać. Ciekawa jest postawa pozostającego na fali wznoszącej Ruchu Palikota. Czy pozostanie w nim dość racjonalności czy też na trwałe przejmą go najbardziej skrajni lewicowcy, których dewizą jest "wszystko i natychmiast"? Na razie wygląda na triumf tej drugiej opcji.

     Pytanie naszych partii, dlaczego są przeciw podniesieniu wieku emerytalnego przypomina pytanie dziecka, dlaczego ukradło rower. Stał tam, nikt go nie pilnował a ono chciało się przejechać. Tylko czy takie ugrupowania mogą tworzyć alternatywę dla PO? Zwłaszcza, że żadne z nich nie daje deklaracji niepopularnych działań. Lewica koncentruje się na walce z kościołem, (co nawet jakby zlikwidować wszystkie daniny, jakie obecnie Państwo przekazuje sytuację budżetu poprawi jedynie nieznacznie), prawica koncentruje się na walce z samą sobą. Czasami tylko wesprze ojca Rydzyka w walce o koncesję dla TV Trwam, która swoją drogą walka w wykonaniu Pani Poseł Kruk słynnej li tylko z sejmowej eksplozji "filipińskiej choroby", wygląda cokolwiek kuriozalnie.

     Pozornie jest to normalna walka opozycji z rządzącymi. I "ludu" z władzą. Bo przecież "lud" reformy nie chce i nie rozumie jej konieczności.  Państwo "jakieś" emerytury zawsze wypłaci. To, że te emerytury dla pokolenia 40-50 latków będą płacone z drakońskich podatków nałożonych na pokolenie 20-30 latków nikt nie zwraca uwagi. Takie decyzje dowodzą absurdu demokracji bezpośredniej. Owszem można mieć nadzieję, że w wyniku referendum ludzie poprą pracę do 67 roku życia. Jednak cyniczny realizm każe założyć, że takiego poparcia nie będzie. Bo który z nas zaśmieca sobie głowę demograficznymi prognozami. Co najwyżej zwracamy uwagę, że jest coraz bardziej pusto na placach zabaw i likwidowane są kolejne szkoły. Ignorujemy także to, że nasze babcie już dawno przekroczyły wiek, w którym poprzednie pokolenie przenosiło się na łono Abrahama. A także to ze jesteśmy dużo zdrowsi niż pokolenie naszych rodziców i dziadków. To wszystko można zobaczyć, trzeba tylko chcieć. Mechanizm odmowy wiedzy jest jednak silny i nie pozwala zaakceptować otaczającej rzeczywistości.

     Konkluzja? Przerażająca. Tusk i PO to chyba najlepsze, na co nas stać w tej chwili. Bo inni są zdecydowanie gorsi. A wydawałoby się, że przy tak zaniżonych standardach o sukces nietrudno…

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci