Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : wybory-samorzadowe-2010

Jak głosować? – poradnik nieortodoksyjny

marchewa79
urna     Mamy piątek. Jeżeli do dzisiaj nie wiecie, na kogo zagłosujecie w wyborach samorządowych to albo cała impreza w ogóle was nie obchodzi albo podobnie jak moja, wasza wiedza o lokalnych działaczach samorządowych jest znikoma bądź żadna. Spróbujmy jednak pomóc sobie nawzajem i metodą kilku prostych kroków ustalić swój gry plan na niedzielę.

1. Prezydent/burmistrz/wójt – tu sprawa jest zasadniczo prosta. Podobają się wam wyremontowane drogi i zadbane ulice? Głosujcie na tego, który rządził do tej pory. Uważacie, że inwestycji nie ma a w mieście brudno? Głosujcie na któregoś z oponentów. Tylko, na którego spytacie? Tu szkół jest wiele, ale zaproponuję dwa wyjścia. Pierwsze glosować na tego, który miał jak najmniej do tej pory wspólnego z jakąkolwiek polityką a jak najwięcej z zarządzaniem czymś realnym i z dużą ilością pracowników (tym właśnie jest miasto /gmina w istocie, dużą firmą). Drugie wyjście to glosować na tego, który jest najbliżej waszym poglądom politycznym i ulubionej partii. Ale uwaga!, można się przejechać, o czym będzie więcej w punkcie poświęconym radnym.

2. Radni gminni/miejscy – na początek pytanie, czy kojarzycie jakiegoś lokalnego radnego? Nie? Tak myślałem. Macie, zatem czysty i nieskażony umysł. Pierwsza zasada nie głosujemy na ludzi z list partyjnych. W dzisiejszych czasach przynależność do partii politycznej jest równa trwałemu zwichnięciu charakteru. Nawet jeśli na liście jest wasz kolega z podstawówki, nawiasem mówiąc prywatnie całkiem sympatyczny gość, to jego przynależność do partii po prostu dowodzi że nie znaliście całości mrocznych pokładów zalegających jego umysł ;). Szukajcie list bez partyjnego logo, najlepiej lokalnych takich, na których są ludzie brzydzący się polityką (wierzcie lub nie, ale to zakłopotanie widać na zdjęciach i w ulotkach). Szukajcie sympatycznych ludzi w średnim i starszym wieku w środku i u dołu listy. To ci, którym należy dać szansę, a dodatkowo można wierzyć, że działalność w radzie miasta/gminy nie jest dla nich jedynie szczeblem w drodze do Warszawy i na Wiejską.

3. Radni powiatowi i wojewódzcy – trudna sprawa. Porada dotycząca nieufności do partii nadal obowiązuje, ale (zwłaszcza w przypadku województwa) prawie nie a innych kandydatów. Mówi się trudno, wybierajcie mniejsze zło, czyli reprezentantów tych ugrupowań, które poparliście w wyborach do Sejmu. Kogo na liście? Bliższa ciału koszula a więc osobę mieszkająca najbliżej waszego domu. Zawsze jest szansa, że przynajmniej uda się wam ją opieprzyć podczas zakupów w spożywczaku.

     Oczywiście ktoś mógłby się oburzyć i wskazać, że liczą się dokonania i programy. Ale dokonań radnych nie mam czasu śledzić a w wizje i programy nie wierzę (w Mikołaja również nie). A coś wybrać trzeba. Oczywiście można zgodnie z planem tych na górze wybierać miedzy Polską PiS, PO i SLD, ale wbrew temu, co uważają politycy na Wiejskiej ten kraj wcale do nie należy. Należy do tych, którzy wracając z pracy w sobotę jeszcze z poczucia obowiązku idą w niedzielę wybierać swoich włodarzy z pełną świadomością, że ich szanse na zapisanie dziecka do samorządowego przedszkola są i będą zerowe. Do tych, którzy nigdy nie uzyskają zwolnienia z lokalnego podatku, co najwyżej karę za spóźnienie się z jego zapłatą. I do tych, którzy na sponsorowane wiece wyborcze nie chodzą, bo po prostu nie mają czasu. I wam (nam ;) )właśnie dedykuję ten pseudoporadnik.

Wybory samorządowe – garść obserwacji

marchewa79
pawel_marcinko1.    „Nie róbmy POlityki”? – Platforma Obywatelska zawsze miała niejaka skłonność do pyszałkowatych haseł. Jakoś w te apolityczność osobiście nie wierzę zwłaszcza po ostatnich wpadkach z atakami na Dudkiewicza. Platforma już od dawna pokazuje ze jedynym pomysłem na poziomie krajowym jest bycie antyPiSem. Na szczęście przeniesienie tego rozumowania na grunt lokalny poniosło klęskę.

2.    Kampanii PiSu właściwie nie ma. To, co mamy to awantura z wyrzucaniem „liberałów” z partii. Pomysłu na kampanię zero. Zapowiada się ogromna klęska. Dodatkowo sondażowe poparcie niebezpiecznie zaczęło się zbliżać do SLD. A to zła wiadomość także dla PO, bo tak słaby PiS może ustąpić SLD rolę głównej opozycji. A wtedy wszystko jest możliwe. Moment, w którym wyborcy przestana uznawać PiS za zagrożenie a zaczną SLD za szanse to będzie początek końca rządów PO.

3.    PLS chyba kolejny raz uniknie katowskiego topora. Wybory samorządowe to były zawsze żniwa ludowców, chociaż plan współrządzenia w 15 sejmikach uważam za bardzo ambitny.

4.    Duże miasta w sporej części pozostaną w rękach PO. Większość wyścigów już jest rozstrzygnięta, w bardzo niewielu miastach jest się w ogóle, o co bić. Gros dotychczasowych włodarzy może być pewna reelekcji.

5.    Jeszcze o PO, chociaż problem w jakiejś mierze dotyczy tez innych partii, ale właśnie w PO przybiera niepokojące rozmiary. Otóż w partii na szczeblu lokalnym następuje zmiana pokoleniowa. Dzisiejsi 50-60 latkowie, z karierami jeszcze z PRL zastępowani są przez świeży 20-30 letni narybek. Jedni poszli do parlamentu inni zrezygnowali z zabawy w samorządy, która kosztuje sporo nerwów a profitów nie przynosi. Martwią mnie natomiast ich następcy. Biogramy owej „młodzieży” (przynajmniej te pochodzące z ulotek wtykanych do mojej skrzynki) polegają w 90% na „asystowaniu” lokalnym posłom, urzędnikom PO. Tym samym do samorządów trafi armia ludzi bez doświadczenia za to łatwo podlegająca manipulacji. I niezwykle „uzależniona” partyjnie. Na zdrowie to samorządom nie wyjdzie. Ci nieliczni przedstawiciele młodzieży, którzy spędzili jakiś czas w radzie miasta listę osiągnięć mają zazwyczaj niepokojąco krótką.

6.    Żaden z kandydatów na radnych w mojej okolicy nie zorganizował spotkania z mieszkańcami. Żadnego nie widziałem na oczy. Znam ich tylko z ulotek. Czy u was jest podobnie?

7.    Miasta oblepione plakatami w znacznie większym stopniu niż podczas wyborów do PE. Stawka wiadomo większa, ale estetyki to naszej okolicy nie przydaje. Może politycy by się jakoś prawnie samoograniczyli. Marzenie ściętej głowy? Jak sądzicie?

Dziwne wybory, mało samorządowe

marchewa79
urna     Przyglądając się wyborom samorządowym i listom kandydatów zauważam nadzwyczajne odmłodzenie i zmiany. Doświadczeni samorządowcy odchodzą w coraz większym zakresie zastępowani przez wierne, lecz o znikomym doświadczeniu samorządowe drony. Coraz mniej jest komitetów społecznych a partyjność wdziera się na poziom powiatów i małych gmin. Dodatkowo ścisłe powiązania, jakie występują w wielu gminach gdzie spora część lokalnego budżetowego establishmentu zostaje radnymi, sprawiają że tworzy się coś na kształt nowej nomenklatury, (która w sporej części osobowo jest nomenklaturą starą lub jej potomkami). Z dala od samorządów trzyma się prywatny biznes, (dla którego to strata czasu), lokalni aktywiści, ludzie o merytorycznym przygotowaniu. Zastępuje ich polityczna młodzież, jakże często zatrudniona w różnego rodzaju gminnych instytucjach, a więc w żadnym wypadku niedysponująca nawet pozorami niezależności. Ludzie pozbawieni umiejętności i  wiedzy, która mogłaby poskutkować lepsza kontrolą wójta, burmistrza, prezydenta. I nie o to wszak chodzi. Włodarze, najczęściej sprawujący Urząd kolejną już kadencje nie potrzebują radnych zadających trudne pytania. Potrzebują ludzi, którymi łatwo sterować, nagradzać awansami za oddana służbę, a karać zwolnieniem za zdradę. To samo dotyczy gminnej opozycji, która najczęściej ma za zadanie przenieść na sesje gminy spory krajowe. Czy są jeszcze możliwe gminne koalicje SLD-PO, PiS-PO, SLD-PiS? Czy też każdej sesji gminy będą towarzyszyć spory żywcem przeniesione z sali sejmowej?

     Naszym głównym ugrupowaniom nie opłaca się wspierać samorządowców. Od kilku lat ordynarnie traktują one samorządy jako przechowalnie dla partyjnego aparatu, który jednak posiada zupełnie inne cele i zadania. Bynajmniej nie na gminnym poziomie. Gmina jest tu jedynie prostym dostarczycielem wyborcy na poziom krajowy, a radny pasem transmisyjnym działań partii. Oznacza to nieoczekiwany komfort dla lokalnych włodarzy. W wielu przypadkach ich omnipotencja staje się niepokojąca. Niepohamowani przez merytoryczną opozycję i w istocie niekontrolowani sprawują w miastach i gminach absolutne rządy. I chwała, kiedy prowadza one do skoku w rozwoju gorzej, kiedy rezultatem jest patologia i korupcyjne oskarżenia (Sopot, Olsztyn).

     Powyższe smutne konkluzje są jedynie wynikiem mojej wycinkowej obserwacji, mam nadzieje ze w reszcie kraju jest lepiej.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci