Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : wybory

Elbląg, Warszawa, kraj…

marchewa79
     Elbląg jest porażką PO.  Co do tego nie ma dwóch zdań. Jest to porażka na własne życzenie na obrzeżach pomorskiego "matecznika" PO. I była to porażka nieunikniona. Oczekiwanie, że ludzie którzy odwołali prezydenta miasta wybiorą jego następczynię z tej samej partii jest w najlepszym wypadku naiwne.

     Na Elbląg PO rzuciła zbyt wiele sił. Przez co uczyniła te wybory ważniejszymi niż były w rzeczywistości. I to wybory, których powtórzmy, nie mogła wygrać! Zamiast wycieczek nad zalew Premier winien zrekonstruować rząd. Bo niepopularność Platformy w kraju nie ma twarzy ex-prezydenta powiatowego miasta. Ona ma twarz Nowaka, Muchy i Rostowskiego. Ruch należy po stronie Premiera. A lud łaknie krwi.

     Następna w kolejce jest Warszawa. Tu na szczęście jest jeszcze czas. A i prezydentowa ostatnio ruszyła z entuzjazmem w miasto ratować posadę. Jednak Warszawa to przypadek specyficzny. Dramat stolicy polega na tym ze nie ma ona prezydentów, którzy chcieliby być prezydentami Warszawy. Albo ma być tylko przystankiem (Kaczyński, Piskorski) albo jest po prostu partyjnym zadaniem realizowanym przez funkcjonariusza rzuconego "na odcinek" (Gronkiewicz-Watz). Prezes swoimi enuncjacjami o możliwym starcie "wiecznego kandydata" Glińskiego tylko podtrzymał te tradycję. Brakuje stolicy silnych postaci w samorządzie a ustrój miasta jest dziwadłem na tle kraju. Może gdyby w stolicy znalazł się jakiś ambitny przedstawiciel "słoików"?

     Podstawowe pytanie na dziś to czy PO uda się odwrócić trend? Normalne środki nie pomagają. Prezes trzyma nerwy na wodzy. Łojony podatkami "żelazny" elektorat rdzewieje i wykrusza się. Padają kolejne miasta. Nie będzie łatwo.

Rozczarowujące

marchewa79
     Daleki jestem od wieszczenia Prawu i Sprawiedliwości klęski wyborczej. Jednak z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć że wynik będzie rozczarowujący. Baza polityczna PiS od 2007 roku skurczyła się do rozmiarów "zakonu PC". To jest to na co realnie może liczyć Prezes. Jest oczywiście środowisko "Radia Maryja" ale to raczej gapowicze, dobrzy do wypełniania miejsc na listach i wiecach lecz kompletnie niewiarygodni jeżeli chodzi o wykonywanie zadań w parlamencie. Dodatkowo to co do niedawna było "walką buldogów pod dywanem" jest już otwartą walką o schedę po Prezesie, a ten uparcie odmawia wyznaczenia następcy (nie żeby znowu miał z kogo wybierać). PiS jest obecnie cieniem partii z 2005 roku, nieustannie spychanym do defensywy i nie potrafi przejąć politycznej inicjatywy. Kaczyński, mimo że niemal równolatek Tuska sprawia wrażenie polityka generację starszego. A PO mimo że pełna zasłużonych emerytów jawi się jako partia o pokolenie młodsza i dynamiczniejsza.

     Sukces PO nie jest jej zasługą, raczej ubocznym skutkiem rozpadu obozu PiSowskiego. Ale to żadna nowość. Nowością będzie to co PO z tym, wciąż potencjalnym, sukcesem zrobi.  Dobrze jeżeli wreszcie przyspieszy reformy, gorzej jeżeli czeka nas wariant Węgierski z rozpaczliwym oszczędzaniem i kompromitacją rządzących. Do października posłuszny Rostkowski zamiecie kłopoty pod dywan. Ale w listopadzie wrócą ze zdwojona siłą. A w tle Grecja i reszta PIGS, prezydencja unijna, Euro 2012 etc. Oraz przekonanie że to ostatni taki zajazd. Następnych wyborów bez reform ani Tusk ani PO mogą nie przeżyć

Dać odpór

marchewa79
r_markowskiBadaliśmy tę kampanię wyborczą w wielu punktach czasowych i wydaje się, że mamy do czynienia z ciekawym fenomenem - nie ma takiego poziomu poparcia dla Kaczyńskiego i PiS, na który by nie odpowiedziała część normalnie zdemobilizowanego elektoratu, który pójdzie głosować, by zapobiec "złu politycznemu", jakim jest w jej mniemaniu Kaczyński u władzy.

Jeśli PiS zaktywizuje 100 tys. nowych zwolenników, zaraz znajdzie się 110 tys., którym nie chciało się iść na wybory, ale jednak pójdą, by dać odpór.

Koalicja PiS-SLD – Nieprawdopodobne?

marchewa79
PiS SLD     Janina Paradowska na swoim blogu wyraziła to z czego wszyscy już od blisko pół roku zdawali sobie sprawę – zbliżenie PiSu i SLD następuje. Póki co osią tego zbliżenia jest wspólny podział łupów w TVP, ale wszystko wskazuje na to, że wizja współpracy obu partii nie jest dla ich kierownictwa tak odrażająca jak w 2007 roku.

     Rzecz jasna oficjalnie nikt się do tego rodzaju działań nie przyzna. Off the record jednak, sygnały wspólnoty interesów są aż zanadto widoczne. SLD i PiS zatrzasnęły się w pułapce „żelaznego” elektoratu. Jednocześnie obie partie mają „gębę” organizacji cokolwiek skompromitowanych sprawowaniem władzy. Rachunek jest jednak prosty. SLD to jakieś 12-15% głosów PiS 25-30%. Razem niewiele brakuje do rządowej większości. A post (zwłaszcza w przypadku SLD) trwa już długo i aparat partyjny powoli zaczyna przymierać głodem, pozbawiony dostępu do lukratywnych państwowych łupów. Co gorsza ohydne PO planuje wyprzedaż narodowego majątku w niedopuszczalny sposób zmniejszając pulę synekur dostępnych dla działaczy.

     Podglebie, więc już mamy teraz pozostaje ustalić jak zrobić i sprzedać historyczny kompromis. W mojej opinii dogodnym momentem będzie porażka Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich i ewentualna zmiana warty w PiS. „Nowe” pokolenie będzie mieć cart blanche do „historycznych” kompromisów z SLD, które będzie już wtedy „zupełnie inną partią” niż w 1993 czy 2004 roku. SLD które dużo ostatnio robi by przebiegunować się z anty PiS na anty PO ta zmiana powinna przyjść jeszcze łatwiej. Elektoraty? Myślę, że ci, którzy jeszcze głosują na w/w partie to grupa, która przełknie wszystko, każdy kompromis byle tylko prowadził do restytucji władzy.

     Dzisiaj media pełne są zaprzeczeń dotyczących lewicowo-prawicowej koalicji. Znamienne jednak że ci którzy zaprzeczają odżegnywali się od jakichkolwiek związków z Samoobroną i Andrzejem Lepperem. Pamiętacie jednak, dzięki komu został wicemarszałkiem i wicepremierem. Czy to, aby nie te same nazwiska?

     Tekst jest częścią debaty na Blogu Debat. Zapraszam.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci