Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : debata

Puszki pandory

marchewa79
     Kim jesteś? Liberałem czy socjalistą? Prawicowcem czy lewicowcem? Myślę że mniej więcej wiesz. A teraz pora na trudniejsze z pytań: a dlaczego?

     Ogromna większość ludzi nie ma zdefiniowanej opinii w ogromnej większości spraw. To zdanie jakkolwiek absurdalne w swoim brzmieniu i nieścisłe oddaje otaczającą rzeczywistość. Dlaczego nie? Bo nie zastanawiali się, nie doświadczyli, nie uznają tego za problem. Co mnie obchodzi cena pszenicy w hurcie albo zagadnienie ilości miejsca przypadającego na więźnia.

     Polityka ma za zadanie upraszczać rzeczywistość. Łączy więc poglądy w poszczególnych sprawach w konglomeraty i dodaje etykietki. Jako bonus mamy wizję idealnego świata gdzie nie ma biedy a wszyscy są sobie równi (lewica), gdzie młodsi szanują starszych a wszyscy są dumni z dokonań Ojczyzny (prawica).

     Dla wielu z nas coś jednak nie pasuje. Przegródki tu i ówdzie okazują się przyciasne. Lubimy sprawiedliwy podział dóbr ale wykluczamy z niego niebieskie ptaki i pijących nadmiernie darmozjadów. Czy też zasadniczo popieramy małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny ale tez nie mamy przeciwko temu że w sąsiednim mieszkaniu żyje para gejów. W ten sposób wypadamy z grona tych którzy akceptują wizję którejś ze stron w sposób pozbawiony refleksji. A wkraczamy w szara strefą “niezdecydowanych”. Politycy nas nie lubią. Bo raz głosujemy na PiS, raz na PO a nawet w przypływie szaleństwa na SLD bo Kwaśniewski to fajny gość. Pojawia się pokusa aby zbłąkane owieczki zagnać z powrotem do stada.

     I jest na to sposób. Istnieje pewna grupa problemów jakie nie pozwalają na pozostanie obojętnym. Są na tyle uniwersalne ze obchodzą każdego i na tyle bezwarunkowe że dopuszczają jedynie odpowiedzi tak lub nie. A w zestawie dostajemy poparcie dla określonej partii. Zostajemy zapędzeni do stada. Nawet jeżeli nie mamy ochoty.

     Kiedy więc liczba niezdecydowanych w sondażach rośnie, rośnie też pokusa by wykopać, na co dzień zakopane, tematy w rodzaju aborcji, eutanazji, religii w szkołach etc. Takie w których kompromis jest na dobra sprawę niemożliwy. Tylko że ceną za zapędzenie owieczek do stada jest ten gorzki moment w którym orientujemy się że jesteśmy czarną owcą w białym stadzie do którego należymy tylko dlatego że mamy wspólne poglądy na temat jakości wełny.

     Tekst powstał w ramach Debaty na Blogu Debat.

     Zapraszam do dyskusji.

Zlikwidować TVP

marchewa79
     Idą ciężkie czasy dla telewizji. TVN się sprzedało, Polsat chce być bardziej uzupełnieniem komórek niż TV. A TVP po masowej akcji rezygnacji z abonamentu (tyś to sprawił Donaldzie Tusku, a likwidacja gdzie?) stoi nad grobem.  I dobrze!

     Polska nie potrzebuje takiej telewizji publicznej jak TVP. Ów skorumpowany moloch nie nadaje się do żadnej reformy. Więcej misji (za ułamek ceny) uzyskalibyśmy puszczając zamiast TVP 1 Discovery Channel a zamiast TVP 2 Planette. Jedynym zadaniem TVP, z którego wywiązuje się dobrze jest propaganda na rzecz obecnie posiadających władze w budynku i radach nadzorczych. Symbolicznym końcem synekuralizmu w PL powinno stać się wysadzenie nowego budynku TVP.

     A archiwa do Internetu. Niech młodzież zobaczy, że kiedyś żyli w tym kraju: Kamiński, Kurek, Wasowski, Przybora, Gruza, Bareja, Lipińska, Nidzicki, Słodowy, Sumiński, Halik, Dzikowska, Gucwińscy…

     Tekst stanowi głos w Debacie na Blogu debat.

     Zapraszam do dyskusji!

Blog - przeszłość?

marchewa79
     Blog miał być z początku tylko internetowym pamiętnikiem, cudownym narzędziem dla niezrealizowanych grafomanów. Ponieważ jednak oferował łatwość publikacji w sieci różnych treści szybko stał się czymś więcej. Niejako mini portalem poświęconym określonej tematyce. Mieliśmy więc z jednej strony blogi jako narzędzia swoistego osobistego ekshibicjonizmu z drugiej zaś wymiany informacji przez pasjonatów.

     Nic nie pobije w ekshibicjonizmie "Naszej klasy" czy "Facebooka". A wymagają dużo mniej umysłowego zaangażowania. Łatwiej i prościej można opowiadać obrazem czy nagraniem video. Oczywiście to nadal w 99,9% to samo ekshibicjonistyczne bagienko, ale środki wyrazu się zmieniły. Mniejsza jest za to anonimowość. Ale dla 15-letnich pryszczatych dzieciaków tudzież młodzieńca chcącego pochwalić się nowym modelem BMW (rocznik 96 nie bity ;) ) to nie ma dużego znaczenia.

     Pozostaje reszta. Blog hobbyście oddaje dalej nieocenione usługi. Przede wszystkim to ty panujesz nad treścią. Tu jest miejsce na tekst dłuższy niż kilka linijek. Na odnośniki. Na wszystko to co uważny czytelnik sobie ceni. Tu wreszcie jest miejsce na komentarz w formule dłuższej niż "Super!", "Jaki słodki!" etc… Tego nie będzie na fejsie. Tutaj wreszcie można przybrać wygodną dla każdego maskę. A to liczy się zwłaszcza w kwestiach polityki, bo ekspiacja poglądów pod własnym nazwiskiem może nie spotkać się ze zrozumieniem znajomych albo, co gorsza pracodawcy.  Zresztą często nawet rodzina nie do końca rozumie, po co człowiek dyskutuje z innymi np. wielbicielami elektrycznych kolejek czy militariów.

     Blogi to nisza, która kiedyś miała swoje 5 minut sławy. Ale to nisza przytulna. Już drodzy blogerzy nie zrobicie karier na miarę Azraela i nie zaproszą was do telewizji. Ale za to nie będziecie tez narażeni na argumenty sprowadzające się do waszego wyglądu, pozycji majątkowej czy stanu zdrowia. Tylko tego co napisaliście.

     Na zakończenie mała historyjka. Był sobie kiedyś niezły bloger i dziennikarz. Nazywał się Bartosz Węglarczyk. To, co napisał czytało się z zainteresowaniem a dyskusje pod postami były ciekawe. Potem nasz bohater zamienił prasę na telewizję a bloga na konto na Facebooku. Z dziennikarza zrobił się celebryta. Ale na pamiątkę tego kim był kiedyś zawsze ma truchło swojego bloga.

    Tekst powstał w ramach debaty na blogu debat.

    Zapraszam do dyskusji!

Kampania wyborcza 2011 (4) - Kopnięcie Tuska

marchewa79
     Oj spodobało mi się spodobało. Co? Wezwanie przez Premiera PiSu do debaty. Tzn. bardziej wyzwanie na ubitą ziemię niż wezwanie.  Jarosław Kaczyński rzecz jasna rękawicy nie podjął, bo nie mógł. Nie po to wywalał z partii wszystkich kompetentnych by pozostali pożyteczni idioci pchali się przed kamery w sporze z rządem. Ale wszystko przykrył SLD. Konferencja prasowa była chyba najbardziej żenującą rzeczą, jaką widziałem w tym roku. Kalisz i s-ka nie tyle oburzeni, co powstrzymujący łzy. Wszystko to przypominało chłopaka, którego nikt nie wybrał do drużyny i został sam. Bardziej to przypominało wystąpienie opozycji pozaparlamentarnej niż trzeciej siły w Sejmie. Już PJN był w swoim oburzeniu bardziej agresywny i mniej żałosny.

     Brawa dla premiera, trafienie w punkt.

Po co nam związki zawodowe?

marchewa79
     Po cóż nam związki zawodowe? Każdy liberał z pokolenia które przeżyło degradacje i ostateczną śmierć „mitu” Solidarności oraz przekształcanie się związków zawodowych w organizacje których główna rolą było wsparcie dla własnych działaczy odpowie- po nic, do likwidacji. Jednak w co bardziej światłych krajach związki działają i to działają wcale nieźle. To właśnie duże wpływy związków zawodowych stoją za tym ze Europa nie traci tak szybko miejsc pracy jak np.. USA. Taki Mercedes czy Renault chętnie by się w całości wyniosły do Indii ale związkowcy i powiązani z nimi politycy na to nie pozwolą.  Związki sprawiają ze za płace minimalną w Europie Zachodniej da się kupić wielokrotnie więcej niż w Polsce. Ale związki tez potrafią wyrazić zgodę na rezygnację z tej płacy a nawet jej obniżkę jeżeli sytuacja tego wymaga.

     Czy więc potrzebujemy silnych związków w Polsce? Sadzę ze tak. Bardzo ruchu związkowego potrzebuje sektor prywatny. Związki powinny pełnić rolę bufora na linii państwo – pracownik. A także na linii pracodawca pracownik. Jednocześnie związki w firmach państwowych są wynaturzona karykaturą, władza dla władzy i dodatkowo stale niebezpiecznie zaangażowane w politykę. Co trzeba zrobić aby zreformować polskie związki zawodowe? Warto pomyśleć o asymetrii. Wiele z ustawowych rozwiązań ochronnych należy ograniczyć do sektora prywatnego, natomiast w publicznym należy podnieść zdecydowanie granicę wielkości związku oraz ilości osób „na etatach” związkowych. Dodatkowo trzeba tez nakazać dużym związkom posiadanie co najmniej 30% członków z sektora prywatnego. Taki parytet i konieczność „świeżej krwi” dobrze by związkowcom jako całości zrobiła.

     Reformy są konieczne bo klasyczne odziedziczone po PRL związki umierają. A nie bardzo jest czym zapełnić pustkę która po nich powstała. Związkowców z prawdziwego zdarzenia jest bowiem mało natomiast tych którzy karierę związkową traktują jako trampolinę na Wiejską, jak zwykle pod dostatkiem.

    Tekst powstał w ramach Debaty na Blogu Debat.

    Zapraszam do udziału.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci