Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : nauka

Chumaniści w kontrataku

marchewa79
     Niż przyszedł. Na uczelnie. Niby wszyscy wiedzieli, ale i tak okazało się to pełnym zaskoczeniem. Uczelnie złapało w inwestycyjnym galopie. Mają piękne sale wykładowe, wielkie biblioteki i aule. Studentów brakuje. Właściwie nie jest źle i panie z dziekanatu wreszcie mają pewną satysfakcję, jednak pozostaje malutki drobiazg uzależniający ilość przekazywanej uczelni mamony od pałętających się po korytarzach darmozjadów. I tu jest problem. Bo ci, co zostali zaczęli kalkulować i już nie chcą być magazynierem. Ruszają tłumnie po tytuły inżynierskie.

     Pierwszą reakcją jest, co łatwo przewidzieć, foch. Gazetowy lament na to cóż poczniemy, gdy młodzież zanurzy się w cyferkach zamiast studiować Platona i uczyć się dumnej historii narodowych klęsk. Kto będzie uczył nasze dziadki, gdy nikt nie chce zostawać nauczycielem (to ze w okresie edukacyjnego eldorado naprodukowaliśmy armię bezrobotnych pedagogów jakoś tam uwagi umyka), że w wojnie o studenta politechniki zaniżają poziom (gdy latami robiły to uniwersytety i prywatne uczelnie była to przecież jedynie dbałość o to by kaganek oświaty dotarł pod strzechy).

     Potem przychodzi niedowierzanie. Wraz z końcem drugich i trzecich etatów (część pozabierała Kudrycka, ale dużo się ostało) przychodzi powrót do chlebka bez dodatkowego masełka. Powrót do życia skromnego bliższego ideałom wielbionych stoików. Ale i spostrzeżenie, że studentów i na państwowych uczelniach dalej jakby mniej.

     Pojawia się, więc chęć walki. Nie jakością, nie bądźmy naiwni, emerytowana prostytutka nie może już łapać klientów reklamując własne dziewictwo. Obniżamy kryteria. Przedtem nie były może zbyt wysokie, ale przynajmniej były. Teraz człowiek orientuje się, że być może do studiowania historii zdana na 5 matura z tego przedmiotu nie jest koniecznie potrzebna. Właściwie ocena 2 jest już satysfakcjonująca. Jeżeli się nad tym logicznie zastanowić sama umiejętność podpisania się spełnia kryteria zastania żakiem.

     Uczenie takiego chumanisty jest jednak pewnym wyzwaniem. Tym bardziej, że przesada w wymogach może spowodować przykra rozmowę z dziekanem, w której ustanowi on prosty i logiczny związek pomiędzy liczbą studiujących a ilością zatrudnionych pracowników. Staramy się, więc. Nie wymagać. Nie widzieć. Trzy za obecność. Dobrze, że po politologii nie projektuje się mostów. Uff…

     Ale nadchodzi taki dzień, że pomimo nadludzkich wysiłków nasz pięcioletni kurs przygotowujący do pracy w fast foodach nie znajdzie dostatecznej ilości amatorów. Parę niegdyś elitarnych kierunków zaczęło niebezpiecznie zbliżać się do tego poziomu. Co wtedy? Nie wiemy. Hic sunt leones. Bezrobotny profesor? To się w Polsce nie zdarzało. Zawsze jednak może być ten pierwszy raz. Teraz trzeba zadać pytanie: co taki profesor od kulturoznawstwa potrafi?

Sześćdziesiąt pięć lat temu…

marchewa79
banach     ...zmarł jeden z naszych największych uczonych - matematyk Stefan Banach. Genialny samouk, człowiek, który obronił doktorat z pominięciem pracy magisterskiej. Jeden z największych umysłów XX wieku.

     Polska nie ma niestety wielu wybitnych uczonych. Uczonych-nauczycieli i mistrzów nie ma prawie wcale. Stefan Banach znakomicie pełnił wszystkie te role. Odszedł o wiele za młodo, ledwie doczekawszy końca wojny.

     Dlaczego ta notka? Wkrótce wejdzie pakiet ustaw "reformujący" naukę polską, który w mojej opinii robi wiele by nie zmienić absolutnie niczego. Cud nie nastąpi, kolejnych Banachów nie będzie.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci