Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : media

Medialna ciekawostka

marchewa79
     Ta notka poświęcona będzie współpracy z mediami na bardzo ciekawym przykładzie. Otóż w Gazecie Wyborczej ukazał się artykuł poświęcony służbie Polaków w US Army. Wydźwięk artykułu był taki że nasi rodacy gotowi w pogoni za obywatelstwem łeb dać sobie w Afganistanie odstrzelić (artykuł <tutaj>). Rozszerzone ripostę dał na łamach onetowego blogu przywołany i cytowany w artykule Polak oficer rekrutacyjny US Army którego wypowiedzi przeinaczono a cały artykuł miał tendencyjny wymiar (riposta <tutaj> i <tutaj>). Skądinąd, jak wynika z lektury bloga człowiek sympatyczny i oddany służbie w armii wcale nieźle sobie radzący z problemem podwójnej narodowej tożsamości.

     Artykuł pisał dziennikarz polskiej liberalnej gazety która walczy o wyniki sprzedaży. Jest on krótki napisany tabloidowym stylem i trzeba przyznać że brakuje mu nieco obiektywizmu. Jednak riposta naszego rodaka tez nie jest pozbawiona wad. Perspektywa oficera i rekrutera US Army niekoniecznie musi być czytelna dla polskiego odbiorcy. Osobiście nie wierzę również w przedstawiony przez blogera armijny eden bo inne źródła mówią o mnóstwie kłopotów na jakie napotyka armia amerykańska ze zdobywaniem nowych i wartościowych rekrutów. Myślę też, że ujawnienie zbyt dużej ilości pikantnych szczegółów, mogło by skutecznie złamać naszemu oficerowi karierę. A tak Wuj Sam na pewno doceni przywiązanie.

     Ale ja nie o tym. Cała sytuacja stanowi ważną nauczkę na wypadek spotkania z dziennikarzem. Dziennikarzowi informacje należy dawkować w porcjach możliwych do strawienia i przeżucia. Powolny upadek prasy i szybka degeneracja zawodu sprawia ze jest on pełen niedoświadczonych „młodych wilczków” goniących za sensacyjnym nagłówkiem którzy dla wierszówki gotowi są zmienić banalny temat o pracy za granicą w horror jakiego sam Carpenter by się nie powstydził. To się sprzedaje, a świat mediów rządzi się brutalnymi zasadami. Na spotkania z dziennikarzem zawsze przynośmy dyktafon. Warto nie ufać pamięci, ponadto w wypadku zawodowych lub sądowych nieprzyjemności zawsze możemy przedłożyć dowód na to co powiedzieliśmy a czego nie. Jeżeli nie daj Boże napadnie nas telewizja, to o ile nie mamy jakiejś dużej wprawy w publicznych wystąpieniach najlepiej ich unikać. Kamera rzadko łaskawie obchodzi się z nieprzygotowanymi ludźmi, a możliwość cięcia i edycji sprawie ze zwrot „wyrwane z kontekstu” nabiera nowego, brutalnego znaczenia. Jeżeli widzimy logo programu Uwaga! albo innych łowców sensacji to bezwzględnie nie prowadźmy z nimi żadnych rozmów, nawet półprywatnie i poza mikrofonem. W takich programach pracują ostatnie popłuczyny medialne i kwestie etyki zdają się ich po prostu nie dotyczyć. Ustne zapewnienie ze kamera nie jest włączona jest w zasadzie nic nie warte.

     Wszystko to powinno sprawić ze uda nam się utrzymać z dala od medialnego młyna. Tylko naiwni bowiem sądzą że mediom chodzi o jakąś prawdę a nie o wyniki sprzedaży. Są jeszcze co prawda relikty porządnego dziennikarstwa ale jak widzę co pogoń za wynikami (a czasami po prostu walko o przetrwanie) potrafi zrobić z niezłymi niegdyś gazetami i mediami to niespecjalnie wierze w dziennikarski obiektywizm i profesjonalizm.

Media pro publico bono

marchewa79
siedziba tvp     Już lata temu na etapie młodzieńczego snobowania się na kulturę wyższą stwierdziłem, że nie daję rady. Muzyki poważnej jestem w stanie słuchać przez 10 minut najwyżej, opera wywołuje u mnie rechot a oglądanie „Barw ochronnych” torsje. Pisze o tym, bo przypadkowe wizyty na „misyjnym” kanale TVP Kultura sprowadzają się w istocie do elementów wskazanych powyżej. No, zapomniałbym ze od czasu do czasu trafi się jakiś krótki metraż czy animacja wprawiające w zadziwienie, bo pewne obyczajowo odważne rzeczy w głównych kanałach TVP obecne dopiero grubo po północy, tutaj pokazywane są czasami i wczesnym popołudniem. Nie zmienia to jednak faktu ze tak pojmowana „misja” a mam wrażenie ze tak rozumie ja większość, tzw. „środowiska twórców” jest niszowa i bardzo, ale to bardzo nieopłacalna.

     Obok tego mamy informację i publicystykę. Trzeba było dopiero TVN 24 by w całej rozciągłości pokazać jak archaiczna jest ta dziedzina w TVP. Abstrahując już od poglądów politycznych i traktowania publicznej TV jako politycznego łupu to poziom technologiczny i jakość materiałów jest dokładnie taka jakby w TVP od lat 70 poza zamianą loga DTV na Wiadomości nic się nie zmieniło. Dalej mamy gadające głowy, raz jednej opcji raz drugiej, dalej reporterów, którzy zawsze są w nie tych miejscach, co trzeba. Dalej komentarze na poziomie trzecioklasisty głoszone nabożnym tonem z offu (no dobra tu pozostałe TV też maja za uszami ;) ).

     Co z tym fantem zrobić? Zaorać? Kuszące nieprawdaż? A mnie zadziwia, że TVP posiadająca gigantyczne i niesamowicie wartościowe archiwa nie potrafi uruchomić czegoś na kształt kanału „Discovery” a jedynie likwiduje redakcje naukowe. Ci, którzy jak ja sporą część młodości spędzili oglądając „Telewizję edukacyjną” a dziś nie mogą się doprosić emisji archiwalnej „Sondy” nie potrafią tego zrozumieć. Dlaczego TVP nie uruchomi kanału dla dzieci? Ja chętnie pokażę własnemu dziecku „Pankracego” czy 5-10-15. Albo polską „Ulicę sezamkową”. A emisja archiwaliów „Kabaretu Olgi Lipińskiej”, „Do przerwy 0:1”, „Szaleństw Majki Skowron” etc… I jak tu się nie dziwić, że przy takim zarządzaniu TVP nie ma pieniędzy?

     W tle wszystkiego jest polityka. Ale polityka to tylko ułamek działalności. Ale ten ułamek obciąża cała strukturę w gigantycznym stopniu. Może, więc rzeczywiście wydzielmy całość rzeczy politycznych do TVP 1 i niech walki frakcyjne obejmują ledwie jeden kanał. A pozostałe niech walczą, ale o widza. Póki, co TVP jest misz-maszem polityki z rozrywką i nie wiadomo, czym jeszcze. Misz-maszem kosztownym, na dłuższą metę nieopłacalnym i bardzo złej jakości. Reformy warto, więc zacząć od przecięcia gordyjskiego węzła splatającego misję z polityką i rozrywką. I rozdzielenie tych trzech dziedzin na różne kanały. Potem warto jasno określić, kto za to będzie płacił, znakomicie gdyby segment A potrafił utrzymać segmenty B i C. Na koniec tak zreformowana strukturę trzeba zabezpieczyć przed zmianami. I to nie za pomocą KRRiT, która jest instytucją tyleż niesprawną, co do cna skompromitowaną. Może prezes TVP podobnie jak banku centralnego powinien być nieodwoływalny, omnipotentny i wybierany na 5 letnią kadencję spośród zamkniętego katalogu kandydatów?

     Wszystko to jednak póki, co jedynie fantazje. Politycy telewizji z rak nie wypuszczą. Nawet PO zrezygnowała z najbardziej radykalnych pomysłów. Może, więc naprawdę jedyne wyjście to wysadzić publiczne media w powietrze i budować od nowa?

Notka stanowi głos w debacie na Blogu Debat.
Zapraszam do udziału!

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci