Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : dlug-publiczny

Pomiędzy frankami a pięcioma stówami

marchewa79

cc732c09d4bcc6a8d55efaa6526f7f9bCięcie ratingu polskiego długu przez S&P jest kolejnym sygnałem z zagranicy o pogarszającej się reputacji (póki co na szczęście nie kondycji gospodarczej) Polski w świecie. I to sygnałem zza węgła, jednym z tych, których plany rekonkwisty po prostu nie przewidziały. Widać to było po mocno nietęgich minach ministrów rozwoju i finansów, próbujących desperacko zaklinać rzeczywistość. Bo można oczywiście przypisać analitykom z S&P nierzetelność i polityczne motywacje (oba zarzuty wielokrotnie okazały się zresztą prawdziwe). Tylko cóż z tego skoro od ratingów zależy oprocentowanie państwowych obligacji. Mogę się wkurzać na mój bank, który zresztą regularnie dostaje kary od UOKIKu, ale pod koniec miesiąca ratę muszę spłacić.

A tymczasem mają znaleźć się pieniądze na dwa piekielnie kosztowne projekty adresowane do dwóch grup społecznych. Pierwszy to 500zł na dziecko adresowany głównie do rodzin wielodzietnych (a więc statystycznie nie klasa średnia) czyli elektoratu PiS. To projekt rządowo klubowy i realizacja obietnicy wyborczej. Drugi to projekt skierowany dla frankowiczów. Ten z kolei jest prezydencki i skierowany jest do klasy średniej, która umożliwiła Dudzie zwycięstwo w wyborach. Każdy z tych projektów to jakieś 20-30 miliardów i budżet ledwie udźwignie jeden. Wprowadzenie obu oznaczałoby konieczność nagłego dwukrotnego zwiększenia deficytu, (co to oznaczałoby dla ratingów pewnie ministrowie obsługujący sprawy gospodarcze wolą nawet nie myśleć).

Niestety gospodarka to system naczyń połączonych. Projekt „500” to wzrost deficytu, wzrost deficytu to niższe rankingi i trudniejsze zadłużanie, niższe rankingi to spadek kursu PLN, spadek kursu PLN to zwiększenie ciśnienia dla frankowiczów. A na temat wagi politycznej grupy zadłużonej w CHF już na blogu pisałem. W dodatku racjonalizacja projektu 500 do (realnie) trzeciego i dalszych dzieci wypchnie poza beneficjentów klasę średnią. Bez której poparcia lub przynajmniej neutralności rządzi się raczej trudno. PiS obiecywał, że można i mieć i zjeść ciastko. Teraz desperacko usiłuje uświadomić wszystkim, że jednak się nie da.

Prezes walczący na froncie rekonkwisty na razie te wydarzenia ignoruje. Ale pożądana kombinacja zmiany ordynacji wyborczej na mieszaną wraz z nowymi wyborami samorządowymi uda się tylko wtedy, kiedy poparcie będzie stwarzać szansę na wyborczy sukces. W przeciwnym wypadku grozi powtórka z 2006/07 roku. Tylko tym razem w brutalniejszej wersji. A przecież te dwa projekty to dalece nie wszystko. W kolejce czeka kwota wolna, darmowe leki, obniżenie wieku emerytalnego i diabli wiedzą, co jeszcze. Lista obietnic jest długa bo sporządzana była kiedy w grę wchodziła złota polityczna wymówka – potencjalny koalicjant. Przy samodzielnych rządach, prezydencie, a niedługo RPP i prezesie NBP wymówek brak. A gniew ludu który, jak pisał kolega bloger na konto „500” zdążył pobrać niemałe chwilówki, może być dewastujący. A z wiernymi 20% szabel to Prezes może wykonywać pewne warianty wyprowadzania kur a nie politykę.

Kiedyś na blogu...

http://zoonpolitikon.blox.pl/2015/01/O-co-chodzi-z-tym-frankiem-czyli-dlaczego-kurs.html

Nasze długi, sprawcy znani i nieznani

marchewa79


    Powyższy wykres stanowi graficzne opracowanie danych Eurostatu dotyczących zadłużenia państwa w % PKB. Wynika z tego że tak wyklinany Leszek Balcerowicz potrafił realnie zbić dług publiczny w najwyższym stopniu. Jako ciekawostka rządzące ugrupowania i ministrowie finansów.

    PO póki co nie ma się specjalnie czym poszczycić. Dół wykresu pusty do zagospodarowania. Czekamy.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci