Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : Napieralski

Kampania wyborcza 2011 (5) - Bydle

marchewa79
     Mimo wrodzonego cynizmu zawsze uważałem, że w polityce są jakieś granice. Taki np. Jacek Kurski jak może unika pokazywania własnych dzieci, podobnie wielu innych polityków różnych opcji. Jeżeli już rodzina to w jakiejś sesji fotograficznej albo świątecznej ustawce w kolorowym tygodniku. To co zrobił Napieralski jest delikatnie mówiąc skrajnym skurwysyństwem. Nawet jak na żądnego władzy polityka.

     Jedynym rezultatem tej fotosesji jest to ze każdy normalny ojciec chce gnojowi dać w zęby a matka kopnąć w jaja. Głosować na to bydle? Ciekawe ilu w warszawie będzie chętnych.

     Niepowodzenia Panie N.

Religia w szkołach, bez debat

marchewa79
angelDo or Do not. There is no try.

Mistrz Yoda

     Grzegorz Napieralski znów zabłysnął. W przededniu największej kompromitacji w dziejach SLD, kiedy dwu jej czołowym politykom realnie grozi oskarżenie o zbrodnie wojenne dumny i zadowolony z siebie Grześ wraca go starego tematu zastępczego czyli religii w szkołach. Pakiet oczywiście jest szerszy, gdzieś tam w tle miga renegocjacja konkordatu etc..ale nie zmienia to faktu że SLD nie jest obecnie siłą która może przeprowadzić jakiekolwiek zmiany. Nawet zresztą nie usiłuje udawać ze tak jest tylko wzywa do „debaty”.

     SLD niepodzielnie władało naszym krajem przez łącznie dwie pełne kadencje, osiem lat. Nie było i chyba nie będzie w historii Kościoła Katolickiego w naszym kraju czasów i władzy bardziej uległej i przychylnej. Jeżeli w ogóle możliwe są jakiekolwiek działania zmierzające do osłabienia pozycji Kościoła w Polsce to SLD jest ostatnim ugrupowaniem zdolnym do dokonania takich zmian. Jest zdolne jedynie do pustych nic niewnoszących deklaracji.

     Religia w szkołach jest i pozostanie problemem. Samorozwiązywalnym dodajmy. Religia w szkołach jak nic innego w ekspresowym tempie ateizuje społeczeństwo. W tym tempie za dwie dekady możliwa i realna jest ostra laicyzacja kraju. Bez taryfy ulgowej oglądania się na rolę Kościoła w latach PRL. Zalążki już widać. Ale każdy realista przyzna, że to jeszcze nie teraz. Dzisiaj bawimy się w dwójmyślenie chodząc na mszę ale głoszone przez kościół zasady interpretując w zgodzie z własnym sumieniem i opinią. Kościół zresztą sprawę toleruje, akceptuje i ułatwia patrz rozwódka Marta Kaczyńska przyjmująca komunię na pogrzebie rodziców. Religię w szkołach traktować musimy jako jeszcze jeden koszt transformacji, narząd coraz bardziej szczątkowy, pożegnalny prezent na drodze Kościoła do naturalnego zaniku.

     I Kościół i religia nie ulegną żadnej partii politycznej. Zwycięży je trywialny wzrost dobrobytu. Ale na to trzeba czasu.

     Tekst powstał jako głos w (nomen omen) Debacie na Blogu Debat.

     Zapraszam do udziału i komentowania!

Wybory prezydenckie 2010 (14) - Napieralski kandydatem SLD

marchewa79
Napieralski     SLD zdecydowało się na wystawienie w wyborach prezydenckich własnego lidera Grzegorza Napieralskiego. To krok desperacki i nieco niezrozumiały, bo choć Napieralski jest politykiem obecnym już od kilku lat na scenie politycznej to do tej pory wsławił się jedynie twardą walką o fotel szefa SLD (wysyłając głównego konkurenta – Olejniczka na „zieloną trawkę” do Brukseli) oraz firmowaniem medialnego sojuszu SLD-PiS.

     Atutem Napieralskiego jest niewątpliwie młodość. Urodzony w 1974 roku ledwie, co przekroczył konstytucyjny limit wielu dla kandydatów. Niestety poza młodością wielu więcej atutów nie widać. Często żartobliwie nazywałem szefa SLD miniMillerem z powodu bezpardonowego dążenia do zdobycia i utrzymania władzy w partii, jednak trzeba powiedzieć, że zarówno biograficznie jak i ogładą odstaje Napieralski od innych pretendentów, chociażby od Komorowskiego zdecydowanie. Nie była by to może wada w innej partii, jednak w tak „genetycznie” obciążonym ugrupowaniu jak SLD biografia zazwyczaj stanowiła ważne spoiwo łączące stary postkomunistyczny elektorat (poza przeszłością jednak dość konserwatywny w poglądach) z nowym młodzieżowym i lewicującym.

     O co wiec gra kandydat? Nie do końca wiadomo, bo samo SLD nie ustawiło poziomu oczekiwań. Zwycięstwo raczej nie wchodzi w grę, ale jaki % poziom wyniku byłby sukcesem a jaki porażką? W ramach planów długoterminowych można by mówić o próbie przewartościowania programowego i stworzenia lewicowej platformy społeczno-światopoglądowej. Ale to raczej dążenia obce współczesnemu SLD i zdecydowanie zbyt ambitne jak na barki Napieralskiego. Zresztą w ramach takiej platformy trzeba by np. złagodzić antyklerykalizm, który stał się ostatnio osią autoidentyfikacji zwolenników. A do takich działań wymagany jest polityk z charyzmą. Charyzmą, której w mojej opinii Grzegorz Napieralski nie posiada. To raczej urodzony gracz tylnych rzędów, „ustawiacz” partyjnych konwencji etc… Słowem wymarzony sekretarz partii. Te cechy jednak ledwie wystarczają na partyjnego przywódcę a to zdecydowanie za mało jak na kandydata na urząd Prezydenta.

     Nie skreślam jednak szefa SLD. Powinien nad sobą pracować przynajmniej tak intensywnie jak w latach 90 czynił to Leszek Miller. To pozwoli mu za kilka lat dojrzeć do udziału w prezydenckim wyścigu z szansami na sukces.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci