Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : Grecja

Polak nie umie udawać Greka

marchewa79
     Z fascynacją przeczytałem dyskusję Pacewicz-Milewicz o sytuacji w Grecji. Bo też tak jak Pani Ewa Milewicz nie do końca rozumiem, o co grekom chodzi. Ani dlaczego uważają ze strajk jest lekarstwem na kryzys gospodarczy.

     Jest takie przysłowie ze syty głodnego nigdy nie zrozumie. I faktycznie zachowania Greków, od rządu począwszy na obywatelach skończywszy są rzeczywistością, której nie ogarniam. Najpierw była tłusta dekada, z olimpiadą, strefą euro i oszukiwaniem wszystkich kreatywną księgowością. Teraz przyszło zapłacić rachunek. Tyle ze w większości płacą go inni członkowie strefy euro. Ale Grekom to nie wystarcza. Teraz w referendum opowiedzą się za, lub przeciw dalszym oszczędnościom. Zrobi to naród, w którym oszukiwanie na podatkach jest narodowym sportem. Już do rangi dowcipów  urastają greckie statystyki motoryzacyjne dotyczące aut luksusowych czy przydomowych basenów. A mnie to wszystko i tak wydaje się mniej dokuczliwe niż nasze wielkie "schładzanie" lat 1998-2002. I nie rozumiem i zrozumieć nie potrafię, dlaczego Grecy nie potrafią zaakceptować tego ze życie ponad stan się skończyło. Że aby tak dostatnio egzystować trzeba jednak od czasu do czasu produkować i sprzedawać rzeczy inne niż piękne plaże i bogatą historię.

     Niemcy i Francuzi, którzy w większości wyłożyli pieniądze na ratowanie tego surrealistycznego kraju przed nagłym upadkiem przecierają oczy ze zdumienia. Nie dość że sami muszą się a konto Grecji zadłużać to jeszcze grecka klasa polityczna wespół ze społeczeństwem chce się teraz zadeklarować w zasadzie nieodpowiedzialna za własne czyny. Bo przecież wyrzeczenia mogą ponosić Irlandczycy, ale nie Grecy. Zaiste naród wybrany.

     Istnieje taki poziom gangreny przy którym nie pozostaje nic innego niż amputacja. Europa może żyć z 9 palcami. Czy Grecja (gratulujemy zakupu nowych czołgów i fregat) może żyć bez Europy? Przekonamy się.

Grecki problem

marchewa79
     Grecja nie jest dużym krajem. Liczy sobie nieco ponad 11 milionów ludzi a PKB na głowę mieszkańca wynosi ponad 28 240 USD (wiki 2008). Dla porównania Polskie PKB na osobę 11 288 USD (wiki 2009). Mimo wysokiego dochodu (w porównaniu z „nową” UE) Grecja jest wzorcowym modelem państwa – utracjusza. Politycznie niestabilna po wejściu do UE latami dofinansowana była gigantycznymi dotacjami, które jednak w dużej ilości zostały zdefraudowane przez niewydolny system polityczny. Wejście do strefy euro nie tylko nie rozwiązało problemów, ale wręcz je pogłębiło umożliwiając orgię zadłużania kraju, który już na wstępie przedstawiał fałszywe dane dotyczące stanu zadłużenia i gospodarki. Całości dramatu dopełniły Igrzyska Olimpijskie w 2004. Teraz, po kryzysie, bomba eksplodowała.

     Ludzie z północy kontynentu spodziewali się że Grecy teraz, kiedy do drzwi zaczął im pukać komornik , zacisną pasa wzorem np. państw bałtyckich czy Irlandii. Nic z tego. Kraj przyzwyczajony do dostatniego życia za pożyczone pieniądze nie ma zamiaru oszczędzać. Jedyne, na co go stać to gremialne i aroganckie wyciąganie ręki do pozostałych krajów i strefy euro i całej UE z żądaniem dotacji. Nie ma się, więc co dziwić ze te żądania pozostałe kraje traktują coraz bardziej lekceważąco wymagając wobec całkowitej niemożliwości redukcji kosztów w Grecji, oddania przez nią w zastaw np. części terytorium. Grekom się to oczywiście nie podoba. Grekom mało, co się podoba poza niezbyt konstruktywnym za to widowiskowym powszechnym strajkiem.

     Powoli coraz bardziej jasne staje się że jedynym wyjściem będzie pozwolenie Grecji na bankructwo. Jest tylko pytanie czy odbędzie się to w ramach strefy Euro czy tez poza nią. Konsekwencje dla np. naszej waluty nie są wesołe.  Oznacza to, bowiem nieuchronne osłabienie zł, czego rezultatem będą jeszcze większe raty kredytów etc…

     Grecja dała nam wszystkim ważną lekcję. Po pierwsze nie powinniśmy wchodzić do strefy euro zanim będące już w niej kraje same nie zaczną przestrzegać obowiązujących tam zasad. Po drugie należy bezwzględnie ograniczać deficyt, zawsze i wszędzie. Po trzecie imprezy sportowe (Igrzyska Grecji i Euro Portugalii) nie służą gospodarce najlepiej. Po czwarte i ostatnie długi należy spłacać a członkostwo w strefie euro nie jest złotą kartą zwalniająca od finansowej odpowiedzialności.

Greckie ostrzeżenie

marchewa79
     Pogreek eurodczas gdy w Polsce trwa w najlepsze kampania prezydencka i zmagania z ustaleniem przyczyn katastrofy w Smoleńsku świat z niepokojem patrzy na Grecję. Grecy okazali się (póki co oczywiście bo konkurencja jest ogromna) największymi utracjuszami europy. Lata życia na kredyt i kreatywnej księgowości (brzmi znajomo?) przerwał kryzys finansowy w ubiegłym roku.

     Gdyby Grecja miała własna walutę to jej notowania poleciałyby w dół, jednak na waluty innych krajów europejskich miałoby to wpływ umiarkowany. Jednak wszystkie największe gospodarki Europy maja tę sama walutę. A to oznacza, że problem Grecji jest problemem całej UE i konieczność ratowania kraju ze wspólnej kasy. UE w panice sypnęła kredytami wyjątkowo szczodrze pomagając grekom kwotą 110 miliardów euro (tak dla porównania nasz budżet to wg. World Factbook po stronie wydatków w 2009 93,47 mld $). Niby łączy się to z koniecznością drastycznych oszczędności, ale po pierwsze grecy nie takie dotacje już defraudowali a po drugie każda próba działań oszczędnościowych w Grecji = automatyczne zamieszki. Przeciętny grek nie jest po prostu psychicznie pojąć, że życie na kredyt dobiegło końca a postawiony pod ścianą potrafi jedynie sięgnąć po przemoc.

     Grecja to kilka ważnych lekcji dla Polski. Trzeba i warto pilnować za wszelką cenę deficytu. Nasze konstytucyjne i ustawowe progi oszczędnościowe to jeden z nielicznych przypadków niezwykle dalekosiężnego i roztropnego myślenia polityków i trzeba ich za wszelka cenę bronić (ważne przy obsadzaniu nowego szefa NBP by był on człowiekiem do tego zdolnym).  Nie warto szybko przyjmować euro. W krajach bez roztropnej klasy politycznej przyjecie Euro to jak karta kredytowa z nieskończonym debetem. A w przypadku kłopotów nie ma jak ratować eksportu dewaluacją kursu. Dziś Polska bardzo cierpi na słabym złotym, ale ten sam słaby złoty to wygrana na loterii dla eksporterów i nasza najlepsza osłona przed kryzysem.  Obszar Euro jawi się, jako strefa utracjuszy, która tylko do pewnego momentu może być finansowana przez Francję i Niemcy.

     Komisja Europejska do cna skompromitowała się w Grecji. Przypomnijmy w 2004 roku przeciw Grecji otwarto tzw. procedurę nadmiernego deficytu. Skutek? Żaden. Kraj strefy Euro w sposób ciągły posuwający się po równi pochyłej i komisja nie mogła zrobić i nie zrobiła absolutnie niczego. Choć teoretycznie ma instrumenty. Ta sama procedura nadmiernego deficytu otwarta przeciw Polsce przy zmierzeniu stosunku naszego zadłużenia do PKB i porównaniu go z Grecją wydaje się z dzisiejszej perspektywy wręcz szykaną.

     Grecy rozmontowali wszystkie zabezpieczenia wspólnej polityki monetarnej. Jednak dla jej ratowania za wszelka cenę unika się wyrzucenia ich z klubu. Tymczasem nie wydaje się ze zrozumieli oni lekcję. Oszczędności są iluzoryczne a jak widać rzeczywiste ryzyko bankructwa prawie żadne. Kto by nie skorzystał? A następne ofiary kryzysu (de facto kryzysu własnej rozrzutności) czekają w kolejce. Hiszpania, Portugalia a nawet Włochy. Przed Euro ciężkie czasy. Koncept który jest emanacja niemieckiej zaradności może przegrać z południowym temperamentem.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci