Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : budzet

Wśród racjonalnych wariatów

marchewa79
     Ostatnimi czasy czuję się jak osoba niespełna rozumu obserwując krajową politykę. Gdzie okiem sięgnąć dominują tematy zastępcze. A to ludzie bronią krzyża, a to Prezes wyrzuca z partii kolejnych kolegów i koleżanki. Tym czasem gdzieś tam w tle astronomicznie rośnie nam zadłużenie a partia rządząca, której lider i wielu polityków nawoływało do racjonalizacji wydatków stale je zwiększa i unika jakichkolwiek poważnych reform. Zamiast tego mamy setki nowych urzędników, podwyżki podatków i nic w zamian.

     Tusk się kończy. Kończy się, bo nie tyle nie może (nikt w III RP nie miał po 89 roku większej władzy), co boi się i nie potrafi niczego zmienić. Nawet zmiany trywialne jak zniesienie abonamentu i likwidacja obowiązku meldunkowego są dla rządu ponad siły. Zmiany rzeczywiste, kosztowne i NIEZBĘDNE nie zostaną dokonane nigdy.

     Póki co, czekamy. W kolejnych wyborach jeszcze raz nie będzie, na kogo głosować. Pozostaje nam wybór miedzy dżumą, cholerą a syfilisem. Czy naprawdę Polska musi splajtować by Donald Tusk zrozumiał ze nie wolno już bardziej zadłużać kraju? Czy wierzyciele znowu jak za Jaruzelskiego mają odmówić dalszych kredytów, aby działacze PO zrozumieli, że trzeba oszczędzać a nie wydawać pożyczone? Czy naprawdę za kilka lat mamy skończyć z 25% Vatem? Czy to ma być dziedzictwo PO?

     Krzysztof Rybiński widzi kraj mojej emerytury jako smutną ojczyznę biednych i starych ludzi. Jeżeli tak się stanie to odpowiedzialna za to będzie jedna osoba – Donald Tusk. Człowiek, który ma w ręku wszystkie środki, aby zmienić Polskę. Ale w imię władzy dla władzy zrobić tego nie chce i nie potrafi.

Jacek Żakowski vs. rzeczywistość

marchewa79



Bo mimo najniższych podatków rząd Belki zostawił nadwyżkę budżetową, którą roztrwoniła ultraliberalna min. Gilowska.




Nadwyżka budżetowa - suma dochodów budżetowych przewyższająca wydatki budżetowe.

W 2005 r. deficyt budżetu państwa nie przekroczy 35 mld zł, czyli 3,7% PKB. Dochody budżetu mogą osiągnąć 173,7 mld zł, czyli o 11,3% więcej niż przewiduje się w 2004 r., a wydatki mogą się zwiększyć do 208,7 mld zł, czyli odpowiednio o 4,4%. Należy podkreślić, że w dochodach i wydatkach uwzględniono zamierzoną likwidację środków specjalnych. Proponuje się także utworzenie 13 nowych funduszy celowych, których dochody i wydatki zawierać będzie ustawa budżetowa i których przepływy finansowe kontrolowane będą przez Ministerstwo Finansów.


Panie Żakowski parafrazując Marszałka kury Panu szczać prowadzać a nie do gazet pisać.

Z próżnego i Salomon…?

marchewa79
taxes     Zacznę od nieco wulgarnego filmowego cytatu. Niezrównany Jan Machulski w „Psach 2” pokazuje ze „mamy głowę nad poziomem g… o tyle” (poziom wypada na wysokości ust). Dzisiaj widzę w tym analogie do sytuacji budżetu i PO. Ale od początku.

     PO obejmowała władzę w sytuacji „dobrej, ale nie beznadziejnej”. Rok 2008 (ale dopiero w II połowie) to kryzys finansowy. Panika na rynkach, upadłości banków i gigantyczne pakiety pomocowe zadłużające „pod kurek” większość gospodarek. I zjazd z ponad 5% wzrostu PKB do rachitycznych 2. Było źle i marną pociechą było to, że inni mają jeszcze gorzej.

     Rok 2009 jest trudniejszy. 2008 wygenerował jeszcze zapasy z czasów prosperity, 2009 generuje koszty jej końca (zasiłki, koszty ZUS etc.). Stad duży przyrost deficytu i skok na każdą kasę jaka pozostała w budżecie. A także potrzeba wzrostu wpływów w 2010 roku. Co prowadzi nas do wzrostu podatków. Nieuniknionego?

     Przejedzmy teraz do samej struktury wydatków budżetu. Najwyższą % (ponad 18%) pozycją są „wydatki bieżące jednostek budżetowych” wynoszące Uwaga! Prawie 56 miliardów zł. W tej sytuacji wyniki podwyżki podatków w przewidywanej wysokości 5 miliardów są cokolwiek skromne. A skala potrzeb z roku na rok rośnie. Liberalny rząd nie chce i nie potrafi dokonywać cięć w administracji. Porażające. Na FUS wydajemy niespełna 39 miliardów, na obsługę długu 34 miliardy, dotacje dla uczelni to tylko 10 miliardów. A administracja centralna 56. Rezerwy? Istnieją.

     Idźmy dalej do strony dochodowej. Krynica gotówki podatek VAT daje nam ok. 106 miliardów, akcyza 53, PIT i CIT odpowiednio 26 i 36. Razem te podatki to jakieś 85 wpływów budżetowych. VAT jest, więc oczywistym źródłem szybkiej gotówki. Tylko czy najlepszym? Znowu warto wskazać, że prawie połowa VAT jest bezpośrednim transferem do administracji.

     1% podwyżka VAT generuje ogromne koszty dodatkowe w postaci przeprogramowywania sprzętu a także zwiększenia kwot, jakimi kredytują państwo przedsiębiorcy, którzy niezależnie od faktycznego zapłacenia przez klienta faktury VAT muszą odprowadzić. Nagle wielu przedsiębiorców będzie musiało udzielić państwu kredytu na kolejne 100, 1000 czy 10 000 złotych. A zyski? Czy nie przeje ich lawinowo rozrastającą się administracja (tak, tak IPN, CBA, Kancelaria Prezydenta nie biorą pieniędzy na swoja działalność z powietrza) czy tez nie znikną w powiększającej się szarej strefie?

     Warto by rząd miał odwagę zacząć oszczędzać i to zaczął od siebie. Na początek może 30% redukcja etatów w Kancelarii Premiera i 70% w Kancelarii Prezydenta?

     Notka stanowi mój głos w Debacie na Blogu Debat.

     Serdecznie Zapraszam!

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci