Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : kluzik-rostkowska

Dwa światy

marchewa79
pis_logo     Porównajmy dwa modele. Najpierw PO. Donald Tusk wrogów w partii eliminował zawsze w aksamitnych rękawiczkach. Gilowska, Rokita, Palikot nie byli z partii wyrzucani. Odchodzili sami. Narzędziem egzekucji była w tym przypadku raczej urażona duma niż decyzja Przewodniczącego. PiS nie jest tak łaskawy. Tutaj Prezes lubi nieposłusznych wyrzucać z hukiem. Nie trzeba Einsteina by zauważy, że rezultaty są zasadniczo te same. Ale jak zwykle w konflikcie PO-PiS nie o rezultaty tu chodzi, ale o styl.

     Jeżeli nawet można zrozumieć powody, dla których Jarosław Kaczyński usunął z partii Panie Jakubiak i Kluzik-Rostkowską (osobiście skłaniam się do wariantu z kozłami ofiarnym dla klęski w wyborach samorządowych, lansowanym przez europosła Migalskiego) to z trudem przychodzi akceptacja sposobu, w jaki to się odbyło. Przywracanie dyscypliny metodą sądu kapturowego stanowi kiepski pomysł w każdej partii. Dlatego właśnie Tusk nie wyrzucił Palikota. Jednocześnie udowadnia to jak słaba w istocie jest kontrola nad partią sprawowana przez Jarosława Kaczyńskiego. Znajduje się on w sytuacji, kiedy wybory samorządowe zostały w istocie przejęte przez ex-funkcjonariuszy partyjnych powyrzucanych z różnego rodzaju urzędów (CBA, Kancelaria Premiera) w desperackim poszukiwaniu wiktu i miejsca na przeczekanie. Oznacza to równolegle rzeź i przepychanie na dalsze pozycje wieloletnich samorządowców, którzy nagle stali się dla partii zbędni. W rezultacie PiS samorządowców wymieni na politykierów, którzy sprawę każdej dziury w drodze będą sprowadzać do problemu moralnej odpowiedzialności za katastrofę Smoleńska. Czy można się więc dziwić, że nawet w samej partii niewiele osób ma wątpliwości że wybory samorządowe zakończą się porażką.

    W ciągu ostatnich dni zdziwiły mnie deklaracje wielu nawet bardzo wiernych zwolenników PiSu o wycofaniu poparcia dla partii. Powoli do elektoratu zaczyna przedzierać się świadomość ze w polityce nie chodzi tylko i wyłącznie o walkę o wyższe moralne prawdy. Czasami chodzi tez o walkę o władzę. Jeżeli partia dobrowolnie z tej walki się wycofuje, nawet w atmosferze moralnej wyższości, to taka partia traci de facto racje bytu, skazując się na wieczną i nieustępliwą opozycyjność. PiS utknął w miejscu, a jego lider jest osłabiony. Gdzieś tam w Brukseli w roli suflera występuje Zbigniew Ziobro, ale delfin nie dojrzał jeszcze do królobójstwa. Zresztą ma on na dobra sprawę niewiele więcej do zaoferowania. Nie ma w tej partii człowieka zdolnego zawalczyć o elektorat centrowy, o ludzi, którzy poparli Lecha Kaczyńskiego w 2010 roku. W momencie, kiedy PO walcząc/nie walcząc z kryzysem praktycznie podkłada się sama w PiS nie ma jednej osoby zdolnej merytorycznie skrytykować budżet. Smutne, lecz prawdziwe.

     Prawo i Sprawiedliwość więdnie i usycha. Wkrótce jedyną zieloną gałęzią może pozostać ta podlewana przez znanego z radia księdza.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci