Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : wybory-prezydenckie-2015

Przyczyny, skutki

marchewa79

 komorowski550    Przyjdzie odszczekać moje głośno głoszone opinie, że exPrezydent Komorowski nie ma, z kim przegrać. Miał i przegrał a Ja osobiście zdecydowanie przeceniłem zarówno jego samego jak i jego otoczenie.

Przyczyny

     Przyczyn tego co się stało jest wiele, ale chyba jedna z nielicznych w ostatnich latach okazji gdzie nie mamy wrażenia że zwycięstwo „ukradziono” na skutek wyborczych sztuczek (ja w kampanii ręki Jacka Kurskiego nie dostrzegłem). Raczej „oddano” w rezultacie bezprecedensowej nieudolności. Ale też można wskazać kilka ogromnych problemów, z jakimi nie udało się zmierzyć sztabowcom prezydenta tak natury strategicznej jak i taktycznej.

     Problemem pierwszy to rozpad i klęska lewicy. Trzecim kandydatem został Paweł Kukiz. I mamy powtórkę nie z 2010 a z 2005 kiedy trzecie miejsce zajął kandydat antysystemowy Andrzej Lepper. To właśnie przejęcie sporej części jego antysystemowego elektoratu stanowiło sekret wyborczego sukcesu Lecha Kaczyńskiego w 2005. Podobnie trzecie miejsce prosystemowego Napieralskiego w 2010 dało możliwość wygranej Komorowskiego. Jednym z niespodziewanych akuszerów zwycięstwa Dudy okazał się, więc Leszek Miller. Zupa ogórkowa okazała się wyjątkowo słona.

     Problem drugi to kampania. Wiele się o niej pisze a Wyborcza poświęca rozdrapywaniu ran cały rozwlekły artykuł. Otóż problemem było prowadzenie kampanii przez „dwór” Prezydenta a nie przez zawodowców z partii. Podobny problem miał Lech Kaczyński w 2010. Oba dwory miały znikome czucie nastrojów społecznych i przekonanie o oczywistej wybitności własnego kandydata. U Komorowskiego dodatkowym problemem okazał się także wiek otoczenia. Dom starców, jaki prowadził kampanię nie rozumiał Internetu a kampania outdoorowa i ulotkowa chyba jeszcze nigdy w historii III RP nie była tak nieobecna. Nigdy jeszcze nie było tak żeby nie widział ani jednego plakatu, bilbordu czy ulotki z kandydatem. Wyborcze rudymentaria okazały się głęboko ponad siły sztabu. Katastrofalny okazał się brak spójnej strategii i przekazu. Opieranie się na „wybitności” kandydata nigdy nie jest dobrym pomysłem. Brak było tez strategii neutralizacji hejtu internetowego i pomówień ze strony „niezależnych” mediów. Ignorowanie książki Sumlińskiego było strategicznym błędem bo pozwalało na bezkarną dystrybucję oskarżeń i popieranie ich „źródłami”. Informacja ze na tę katastrofę wydano aż 18 milionów złotych skłania do zadania pytania „właściwie na co”?

     Problem trzeci to nieobecność Donalda Tuska. To jednak była zupełnie inna polityczna liga od Ewy Kopacz z nieprawdopodobnym słuchem społecznym i umiejętnością kontrakcji. Nie wiem czy w PO został ktoś równie utalentowany, Grzegorz Schetyna wydaje się za miękki no, ale Tusk w 2005 też wydawał się nieco leniwy.

Skutki

     Wygrana PiS w wyborach parlamentarnych na jesieni. Możliwe polityczny rozpęd jest po ich stronie. A legislacyjna ofensywa Prezydenta Dudy może tylko dopomóc. Ale pamiętajmy, że jego obietnice są kosztowne, co w wypadku wygranej ustawi rząd w fatalnej sytuacji budżetowej ze stale wzrastającą dziurą w FUS i pewnym przywróceniem procedury nadmiernego deficytu. Oczywiście metoda „po nas choćby potop” może być skuteczna, ale mam wrażenie ze PiS liczy na dłuższe niż dwuletnie rządy.

     Legislacyjna kontra PO skierowana w elektorat centrolewicowy. Wystarczy przywrócenie tematu in vitro który jest dla Dudy niezwykle niewygodny bo stawia go w kontrze z episkopatem. PO nieco wbrew sobie musi strategicznie grać na zjednoczenie i wzmocnienie lewicy. Bo to w SLD ma potencjalnego obliczalnego koalicjanta. Ruch Kukiza czymkolwiek będzie to antysystemowa efemeryda na wzór Samoobrony czy Palikota. Raczej dostarczyciele miernych posłów do politycznych rozgrywek w pokojach hotelu sejmowego. Oby Kukiz nie skończył tak jak jego poprzednik Andrzej Lepper.

     Gospodarka w centrum kampanii. Chyba nigdy wcześniej spory ideologiczne nie ustąpiły w tak dużym stopniu sporom gospodarczym. Kwota wolna od podatku czy system emerytalny były do tej pory nieobecne zagrzebane pod tonami smoleńskiej mgły. A teraz wypełzły. Problemem jest koniec kryzysu, który sprawił ze skończyły się duże zewnętrzne usprawiedliwienia. I wszystkie odkładane sprawy wypełzły na światło dzienne. Nie spodziewam się obniżenia wieku emerytalnego, bo to zabije każdy rząd, ale kwota wolna będzie ostro zwiększona. I ciekawe będzie, co rząd (ten i przyszły) zaproponuje zadłużonym w CHF. To jednak twardy elektorat PO i jeżeli PiS mądrze to rozegra przy oczywistym osieroceniu problemu przez PO to dla platformy może oznaczać to spadek poniżej 20%.

Przyszłość ma na imię Duda?

marchewa79

aduda     Osobiście nie spodziewałem się takiego wyniku wyborów. Wszystko jeszcze do niedawna wskazywało na bezpieczną choć malejącą przewagę Bronisława Komorowskiego. Tymczasem kampania urzędującego Prezydenta potrafiła roztrwonić ponad 30% przewagę nad konkurentem do -2%. I teraz druga tura stała się prawdziwym wyzwaniem.

     Podstawową, choć nie jedyną, przyczyną takiego stanu rzeczy jest Paweł Kukiz. Można by się oczywiście w jego 20% doszukiwać się jakiegoś nowego zjawiska społecznego (z podobnego wyniku Andrzeja Olechowskiego narodziła się PO), gdyby nie to że spośród wszystkich kandydatów to Kukiz miał najmniej do zaoferowania. Brak programu, oparcie całości działań o jakieś chore bajdurzenia o JOWach, które w cudownie zgrany w czasie sposób obaliły w całości wyniki brytyjskich wyborów. Ale Kukiz jest fresh, jazzy i cool a Bronek, sami rozumiecie…

maxresdefault

     Zwycięzcą okazał się Andrzej Duda. Oczywiście jest to wygrana zaskakująca i zasłużona, ale czy tak naprawdę przy bardzo niskiej frekwencji Duda wyszedł poza swój standardowy elektorat? Jest Andrzej Duda wizerunkowym anty-kaczyńskim. Żona, córka pewnie i konto w banku. A jednocześnie na tyle młody wiek, że bardzo ładnie ogrywa w media swoistą ramolowatość urzędującego prezydenta. Zwyczajowo skuteczne okazało się schowanie na czas kampanii typowych PiSowskich demonów: smoleńska, WSI, fałszowania wyborów, nienawistnych mediów. PiS z twarzą Andrzeja Dudy jawi się znowu po marcinkiewiczowsku przyjazny i akceptowalny dla znużonych platformerskich lemingów. Ale pamiętajmy, że ten przyjazny PiS boleśnie odrywa się od własnej tożsamości. Kaczyński, Macierewicz, Brudziński to twarde jądro partii a Duda jest namaszczonym kandydatem ale nie należy i nie należał do partyjnej elity. Wybory mogą więc być dla niego początkiem drogi prowadzącej tam gdzie jest Kazimierz Marcinkiewicz, Paweł Kowal, Joanna Kluzik-Rostkowska czy Zbigniew Ziobro. Oni tez byli umiarkowanymi „twarzami PiS” wystawionymi do konkretnych zadań. Co nie znaczy że Andrzej Duda nie ma szans na wygraną. Ale ta wygrana może być dla Jarosława Kaczyńskiego dużo bardziej niebezpieczna od minimalnej porażki. W PiS to porażki budują mity.

     Pozostaje Prezydent urzędujący i poturbowany. Generacyjnie i osobowościowo niekompatybilny z ludźmi młodymi, porzucony przez spustoszoną emigracją prowincję i wschód kraju. I ukarany głosami na Kukiza. Za dwa tygodnie zobaczymy jak bardzo. Bronisław Komorowski nie ma twarzy sympatycznego populisty. To na dobre i na złe raczej postać zramolałego wujka z flintą z którym to wizerunkiem jego własny sztab wyborczy niespecjalnie udanie walczy. Inteligentnym rozwiązaniem byłoby raczej jego zaakceptowanie i wykorzystanie. Ciekawią mnie debaty które mogą okazać się dla urzędującego Prezydenta twardym wyzwaniem. To nie jest typ słynący z ciętych ripost. A Duda ma przewagę wieku i osobowości. Choć nie znowu tak wielką jak Kukiz. Doceniać, na poziomie czysto ludzkim, należy decyzję o znikomym wykorzystaniu przez Komorowskiego rodziny ale to także wizerunkowy błąd. Prezydent nie korzysta ze swoich oczywistych atutów i bardzo słabo akcentuje te strony swojej osobowości które do konserwatywnego wyborcy mogą przemawiać silniej niż dość ulizany wizerunek Dudy. Przaśność „Bronka” nie musi być wadą a podana z odpowiednim dystansem może stać się nawet zaletą.

     Dla sztabu Komorowskiego dwa nadchodzące tygodnie to walka na dwóch polach. Pierwszym jest frekwencja a więc obudzenie „ukrytych zastępów” wyborców PO którzy wybory po prostu zignorowali. Tu gra będzie toczyć się na linii odgrzewania podziału PO/PiS. Jest to środek tyleż zużyty co niestety niezwykle skuteczny. Druga sprawa to ów mityczny elektorat Kukiza. Czas pokaże czy jak chce wielu zwolenników PO był to tylko jednorazowy wybryk „na złość” czy trwały rozbrat partii z młodzieżową bazą. Tym bardziej że wielu z wyborców Kukiza to sieroty także po lewej stronie sceny politycznej która w tych wyborach zaliczyła spektakularne warzywne samobójstwo. A gra na dwóch fortepianach lewicowym i prawicowym jednocześnie to talent który w historii III RP posiadał tylko jeden człowiek – Donald Tusk.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci