Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : ipn

Prokurator IPN - zawód marzeń

marchewa79
     To ze IPN to instytucja “ciekawa” wie chyba każdy. Jedno z najcieplejszych w Polsce zgromadzeń posad ludzi tyleż zainteresowanych poznaniem historii, co opowiadaniem jej po swojemu. Od czasu do czasu nawet powstanie w IPN coś ciekawego tak jak podczas upadku meteorytów czasami giną ludzie. Ale wiadomo, że szanse są nikłe.

     Ale ku mojemu zdziwieniu okazuje się, że jest nawet w IPN komórka szczególnie wyróżniona. Otóż IPN ma własnych prokuratorów. Oddziałek wcale liczny, znakomicie opłacany i co tu dużo mówić nieprzemęczający się zanadto. Sprawy, którymi się zajmują mają ponad pół wieku, większość zainteresowanych nie żyje ew. można kogoś ekshumować. A kasa leci.

     Sytuacja ta irytuje nieco resztę prokuratorów, którzy za te same niemałe pieniądze muszą jednak użerać się ze zwłokami w o wiele “świeższym” stanie i z większą ilością spraw i ludzi. Ot ludzka zazdrość. I prokurator krajowy usiłuje coś z tym zrobić. I co gorsza może mu się to udać

     A ponieważ świętej krowy ruszać nie wolno lada chwila wytoczone zostaną najcięższe działa narodowej hańby i zdrady.  Tak jak w prokuraturze wojskowej spodziewam się spektakularnych prób samobójczych , choć z racji niższej kultury obchodzenia się z bronią radził bym raczej tradycyjny symboliczny postrzał w stopę zwany w Forreście Gumpie “raną za milion dolarów” (na marginesie ponoć nasz niedoszły wojskowy samobójca przeszedł na emeryturę w kwocie 6 tyś. zł, co wywołało niemałe zdziwienie u ex prezydentów RP otrzymujących ledwie 4 tyś.) . I kraj się kręci.

     <populizm mode ON>A my się przejmujemy tym ze na jakieś chemioterapie nie starcza. Grunt żeby na IPN starczyło. <populizm mode OFF>

Upadek cmentarnych hien

marchewa79
open grave     Jest w pewnym sensie naturalne że powstają teorie spiskowe. Rzeczywistość nie obfituje w sensacyjne wydarzenia a umysł doprasza się niezwykłych i tajemniczych wyjaśnień. Gorzej kiedy wielbiciele teorii spiskowych z redakcji programów popularnonaukowych migrują do państwowych instytucji. Taka właśnie przypadłość nęka ostatnio IPN.  Z nie do końca wyjaśnionych przyczyn przyjęto że najskuteczniejszą metodą na wyjaśnienie kwestii tajemniczych śmierci będzie ekshumacja zwłok i autopsja po latach.

     I tu zaczyna się tragikomedia. Bo autorzy pomysłów liczą na rezultaty sensacyjne a tu… Okazuje się że generał Sikorski zginął w… katastrofie lotniczej (niespodzianka!). I po wydaniu setek tysięcy zł zostajemy dokładnie w punkcie wyjścia. Oczywiście nie liczcie na to że zwolennicy teorii spiskowych zmienia zdanie. Zbyt dużo zainwestowali w promocję "tajemniczych" wersji by teraz banalne fakty pogrzebały ich wnioski.

     Cały ten przydługi wstęp prowadzi do kwestii autopsji Stanisława Pyjasa. Przyznaję ze akurat w tym wypadku dałem się uwieść wersji o pobiciu może nie przez służby bezpieczeństwa co raczej interweniujących policjantów którym puściły nerwy. Nigdy jakoś nie przemawiało do mnie to że akurat ten student w morzu innych niedzielnych opozycjonistów, miałby być szczególnie tępiony.

     No i mamy oczekiwana przez rodzinę autopsję mającą za zadanie właściwie tylko przypieczętować  kanonizację postaci. A tu niespodzianka. A raczej jej brak. Okazuje się ze o żadnej policji czy bezpiece mowy nie było a Pyjas zmarł w wyniku upadku był tez pod wpływem alkoholu. Wszystko to prowadzi do konkluzji ze była to fatalny w skutkach wypadek "studencki", kombinacja wypitych trunków i być może jakichś schodów? Oczywiście wyniki można podważyć ale to autopsja wykonywana na zlecenie IPN więc domniemuję ze była rzetelna.

     Co teraz? Troszkę to, przy zachowaniu proporcji, przypomina  sytuację kiedy na autopsji świętego pustelnika wychodzi ze zmarł na syfilis. Legendy i hagiografię diabli biorą. A to nie jest taka sobie legenda. To mit założycielski krakowskiej opozycji. I jest problem. Jest to jednak przede wszystkim klęska tej odmiany "polityki historycznej" realizowanej w IPN która polega głównie na wykopywaniu zwłok w poszukiwaniu mniej lub bardziej prawdopodobnych dowodów nieczystej gry. Często niestety okazuje się że zamiast tajemnic i bohaterstwa dostajemy przerażającą banalność śmierci w wypadku. Takie która nie ma dobrego racjonalnego wyjaśnienia. Pozostają jednak wysokie obiektywne koszty "śledztw cmentarnych" które my podatnicy musimy ponosić i za które ktoś w IPN powinien odpowiedzieć.

     Fakty są na ogół znacznie mniej sensacyjne niż fikcja.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci