Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : Donald-Tusk

Kop w siedzienie

marchewa79
     Stało się to co musiało się stać PiS przegonił PO w sondażu. Na razie jednym ale wystarczyło to by wszystkich zdenerwować bo wkrótce mogą nadejść kolejne. Apologeci teorii o strategicznym geniuszu prezesa zaczęli natychmiast pisać laurki, zawiedzeni PO narzekać jak to Tusk niczego nie robi i nie rozpoczyna wielkiego projektu a pesymiści zwyczajowo oznajmili ze kombinacja kryzysu i spadku notować ostatecznie musi doprowadzić do rozpadu PO na 2, 3, 8 części (niepotrzebne skreślić). A co wydarzyło się rzeczywiście?

     Ofensywa marzeń okazała się wbrew pozorom taktyka wcale skuteczną. PiS po raz kolejny udowodnił to co wielokrotnie w latach 2005-2007 udowadniała mu PO. Że nie trzeba mieć sensownego planu,  trzeba natomiast głośno krzyczeć ze ma się taki plan. I to działa! A minister Rostowski z miną wykastrowanego mopsa punktując absurdy i koszty planu gospodarczego PiS nie jest zwyczajnie wiarygodny. Do tego dochodzi nowy “premier”. Trzeba przyznać ze tu trzeba niezłej ekwilibrystyki umysłowej by uwierzyć że Jarosław Kaczyński odda władzę byłemu członkowi Unii Wolności. Ale jest śliczną i utytułowana paprotką więc do legitymizowania powrotu PiS do władzy nadaje się jak mało kto.

     Z drugiej strony Premierowi niebo zwaliło się na głowę. Wieloletnie funkcjonowanie w trójmiejskim światku sportowo-kibolskim w końcu ugryzło go w tyłek. Okazuje się że kilkoro z kumpli z trybun Lechii zajmowało się w zawodowym życiu sprawą Amber Gold jako sędziowie i prokuratorzy. Może to sprawić przyjemność takim osobom jak Ja które łażenie na mecze polskiej ligi uważają za przykład jakiejś specyficznej masochistyczno-sadystycznej dewiacji ale Donald Tusk widziany w towarzystwie tych którzy lada dzień mogą rozpatrywać sprawę zaangażowania jego syna w promocję Amber Gold to po prostu nie wygląda dobrze.

     Pamiętajmy jednak ze polityczno-towarzyskich “układów trójmiejskich” jest w tym rejonie kilka i bardzo podobne łańcuchy powiązań można by także znaleźć po PiSowskiej stronie. Więc eksploracja tych wątków może stanowić w dłuższej perspektywie miecz obosieczny.

     Najważniejszy dla PO jest rok 2013. Jeżeli kryzys obejdzie się z nami łagodnie (czyli 1-2% wzrostu PKB i szansa na mocne odbicie) to sukces PiS będzie tymczasowy. Jednak w wypadku czarnego scenariusza otwarte zostaną wszystkie opcje. Ale zawsze pozostaje Prezes. Jego zamiłowanie do autodestrukcji i skłonność do radykalizmu na razie trzymane są na krótkiej smyczy. Co nie znaczy że demony nie zostaną wypuszczone na wolność przy najbliższej okazji.

Tusk Jr

marchewa79
     Latorośl Premiera, jak to w polityce bywa, narobiła rodzicowi kłopotów. Okazuje się, że syn, zatrudniony bynajmniej nie prywatnym porcie lotniczym w Gdańsku obok swojego podstawowego zajęcia świadczył bliżej niesprecyzowane usługi analityczne dla upadłych linii OLT. Sprawa nie była nielegalna, może nieco nieetyczna względem pracodawcy, ale jest bardzo politycznie niezręczna. Zwłaszcza, kiedy powiązany z OLT interes, czyli Amber Gold plajtuje i kto wie czy nie zabierze ze sobą majątku własnych klientów. Ekspiacja młodego Tuska na łamach "Gazety Wyborczej" miała zapewne aferę w kontrolowanych warunkach "rozbroić".

     Lubimy, kiedy politycy mają dzieci. Ale dzieci dorastają i muszą z czegoś żyć. A łatwo nie jest, bo nawet zagraniczne wykształcenie takiej córce ministra Rostowskiego nie zapewniło dobrze płatnej pracy i musiała ratować się doraźną posadą u kolegi Radka w MSZcie. A pokusa, aby pomóc jest i możliwości są. Donald Tusk swoje latorośle ustawiał w życiu do tej pory w sposób nader skromny, co zresztą może być jednym z powodów, dla których młody ojciec Michał Tusk pokusił się o "premię" w postaci intratnego zlecenia z OLT. Na świecie nikt się specjalnie z podobnymi ciągotkami nie kryje a metody, jakimi syna w biznesie i polityce usadzał ex Prezydent Francji Nicola Sarkozy przechodzą do legend i anegdot. I nie wydaje się żeby akurat to francuzi mieli mu specjalnie za złe. Jest w nas jednak jakiś pierwotny instynkt i rozumiemy potrzeby dbania o rodzinę nawet, jeśli dzieje się to w sposób nie do końca etyczny.

     Czy to ważna afera? Raczej nie. Trudno wykazać związki przyczynowo skutkowe na linii Tusk – Tusk Jr – OLT – Amber Gold. Ale pokazuje jedno, nie jest łatwo być dzieckiem polityka. Zwłaszcza takiego, który odnosi sukcesy.

Donald Tusk vs. the world

marchewa79
     Bezradność Tuska jest rozbrajająca. Po expose spodziewał się ciężkiej przeprawy w sprawie emerytur, podatków, deficytu. Ale żeby bandy pryszczatych gówniarzy skrzyknięte na jakimś tam facebooku. Ale nagle to nie Jarosław Kaczyński stał się największym wrogiem Premiera. To właśnie ci pryszczaci.

     Sytuacja ma wiele wymiarów. Na samej górze jest kiepsko napisane prawo stwarzające zbyt dużą możliwość ingerowania w prywatność nie przez sądy, ale przez korporacje. To wymiar rzeczywisty. Coś w sprawie czego można się dogadać. Ale jest też poziom niższy. To armia młodych ludzi o niezbyt dużych dochodach których premier za pomocą ACTA chce powsadzać do więzień albo wpędzić w długi za używanie Internetu.

     Mroczną stroną naszego umiarkowanego wzrostu PKB jest wykluczenie młodzieży. Nie jest to dramat ekonomiczny. Raczej postępujący niedostatek i niedostosowanie możliwości do najbardziej nawet zredukowanych oczekiwań. Pracy nie ma a jak jest to jest kiepsko płatna. A życie drożeje. Dekadę temu wizyta w kinie (Władca Pierścienia akurat rocznica to sobie przypomniałem) kosztowała mnie 10 zł. Dziś byle bajka (3D a jakże) =28 zł. A człowiek chciałby obejrzeć film od czasu do czasu. Wypożyczalni DVD już prawie nie ma. Pozostaje Internet. Nielegalnie oczywiście. Bo legalnie właściwie się nie da. I owszem da się z tym zrobić porządek. Tylko posadzenie 18 latka do paki albo zrujnowanie go ekonomiczne dowalając mu wielotysięczne kary to sukces, dla kogo? Na nim nikt nie zarobi. Ani państwo ani twórcy kultury.

     Młodzież widzi ten brak logiki. Z jednej strony porażający brak wsparcia ze strony państwa w zdobyciu pracy czy jej utrzymaniu. A z drugiej jego żelazną rękę w promowaniu interesów wielkich medialnych koncernów (+Zbigniewa Hołdysa). I buntuje się. Póki, co mierzy swoją siłę. I widzi, że może wiele.

     Ostatni tydzień to największa rewolucja w polityce po 89 roku. Wielu już to widzi. Przerażeni doradcy premiera po jego decyzji o podpisaniu ACTA. Palikot a nawet Kaczyński. Pomyślcie, co taka akcja może zrobić z wynikiem wyborów. Na miejscu Tuska szykowałbym już popisową Canossę.

ACTA - jak nie uprawiać polityki, czyli wpadka rządu Tuska

marchewa79
     Instynkt czasami zawodzi. Najczęściej tam gdzie brak nam wiedzy a "zaufani" współpracownicy udają, że wiedzą już wszystko. Wypisz wymaluj ACTA i rząd Tuska.

     Kiedy chodziło o "dopalacze" spece Premiera od PR potrafili bardzo sprawnie ustawić kwestie, jako spór Tuska obrońcy kondycji moralnej polskiej młodzieży z bezwzględnymi oportunistycznymi handlarzami śmiercią w postaci ziółek i grzybków. W przypadku ACTA ewidentnie zabrakło refleksu.  Pierwsze spojrzenie na samą umowę ujawnia nam typowy prawniczy bełkot, pomiędzy którym niczym rodzynki poukrywano przepisy, które mogą spowodować cenzurę prewencyjną na skalę bez precedensu w XXI wieku. Dla naszego dobra oczywiście.

     Sprzeciw w stosunku do ACTY nie jest nowością. I przez ostatnie pół roku strona "społeczna" była miła, kulturalna i kooperująca. Rząd zrobił to, co zawsze robi w sytuacji, kiedy strona społeczna jest miła, kulturalna i kooperująca. Parafrazując Andrzeja Waligórskiego "wydupczył biedne zwierzę i przypiął sobie order" (patrz osiągnięcia prezydencji). A lud zamiast rząd zrozumieć począł się buntować na całego. Wyłączać serwisy, alarmować mailami i na facebooku. A na końcu ci najbardziej krewcy (i przyznajmy niepozbawieni umiejętności) w sporej części wyłączyli rządowi Internet. Wtedy dopiero zaczęło się.

     Co powinien Tusk zrobić? Może wziąć jakiś autorytet oświadczyć, że zawiesza prace nad ACTA i rozpocząć dyskusję z oponentami. Co zrobił? Publiczny konkurs na największego kretyna. Rozpoczął Paweł Graś oświadczeniem, że ataku hackerów na strony rządowe nie ma jest za to klęska urodzaju wynikająca ze zbyt dużej ich popularności. Ale to był tylko zawodnik wagi lekkiej. Po nim przyszedł spec Premiera od cyfryzacji i konsultacji ze społeczeństwem Michał Boni. I w prostych żołnierskich słowach określił kolejność działań. Rząd ACTA podpisze i potem zrobi konsultacje społeczne. Zaraz, zaraz zapytacie. Po co konsultować coś, co już podpisano? Tego już małe rozumku ludu nie obejmują.

     Tekst o ministrze Bonim mam już w 3 wersjach i nie puściłem na bloga żadnej z nich, bo użycie tylu epitetów w jednej blognotce niebyt dobrze o mnie świadczy. Wyraźnie widać ze człowiek mający być największym atutem rządu z rolą sobie nie radzi i póki, co bardziej niż cyfryzować kraj gra o korporacyjne interesy (Streżyńska głupcze!). ACTA jest tylko tego kolejnym przykładem. Jeżeli o to ma w tym nowym ministerstwie chodzić to ja dziękuję postoję, a minister może sobie układać kolejne agendy Polska 2700 czy jak im tam. Równie mało znaczące, co możliwe do zrealizowania.

     Jaki rezultat? Gratulacje Premierze zdołałeś zirytować dużą część młodego elektoratu. Myślisz Premierze, że wygrasz w tej walce? Ty nawet nie rozumiesz jej celów. Teraz w kolejnym kroku zaczniesz go masowo kneblować i zamykać za pirackie filmy. I to już przed kolejnymi wyborami. Tylko, komu od tego będzie żyło się lepiej? Poza ministrem Bonim oczywiście.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci