Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : patriotyzm

Ziemkiewicz, romantyk jego mać…

marchewa79
     Podziwiam warsztat Rafała Ziemkiewicza. Trzeba przyznać ze wśród wszystkich polskich prawicowych publicystów charakteryzuje się on najlepszym piórem. Niestety jego światopoglądowa ewolucja, którą rozpoczął niegdyś w odmętach dawnej UPR a kończy, jako hunwejbin PiSu odpowiada mi dalece mniej. A najmniej odpowiada mi nabyta przez lata maniera autora, który nie zwykł kalać swej twórczości kotwicą z faktów a pozwala jej swobodnie płynąć na żaglach domniemań i kłamstw. Popularne w Internecie stało się niegdyś określenie "research ziemkiewiczowski" określające manierę autora polegającą na dynamicznej kreacji "faktów" w celu udowodnienia zadanej tezy. A umyślne nadużycia chociażby w ostatniej książce, były wytykane wielokrotnie.

     Tyle tytułem wstępu. Bo nie tym Mr. Ziemkiewicz mnie zirytował. W ostatnim felietonie dla "Rzeczypospolitej" zajął się on, bowiem sprawą patriotyzmów przez duże i małe "P". Sam osobiście nigdy nie ukrywałem swojej miłości do pozytywistycznej filozofii działania. Więc kiedy Ziemkiewicz przywołuje swoją nauczycielkę, która za młodu uczyła go, że:"jeśli chcemy być patriotami, to powinniśmy zmieniać kapcie, nie brudzić w łazienkach i w ogóle dbać o szkołę, którą nam zbudowało socjalistyczne państwo".

     Mogę tylko przyklasnąć. I naprawdę guzik mnie obchodzi ten "socjalistyczny" dodatek, który jak wiele innych rzeczy jest zapewne rezultatem dopasowywania faktów do tezy. Patriotyzm "stadionowy" krzyczący "Polska" podczas demolowania pociągów, wyrywania krzesełek na stadionach czy rozbijania przystanków nie jest dla mnie żadnym patriotyzmem. I to że ci sami ludzie przemaszerują falangą 11 września nie czyni z nich jeszcze narodowych bohaterów. Zwłaszcza, że na wielu prawdziwych bohaterów lały się z tej strony wiadra pomyj a patroni tego cyrku mają niejednokrotnie za sobą wiele lat owocnej współpracy z PRL.

    Tak jestem patriotą od ciepłej wody w kranie, od "patriotyzmu małych spraw". I uważam, że moment na rozdzieranie szat mamy już dawno za sobą. Jeżeli Rafał Ziemkiewicz za gest oporu wobec PRL uważał wyrwanie kranu w szkolnej toalecie czy podwędzenie papieru toaletowego to mogę mu jedynie współczuć.

Niepodległość walcząca

marchewa79
     Momenty były? Tak pytał się niegdyś niezapomniany duet Kociniak i Zaorski. A jakże zgodnie z planem na demonstracjach 11 listopada „momentów” było aż nadto. Z jednej strony Prawica przez duże P wspierana przez Kiboli przez duże K, Z drugiej Lewica przez duże L wspierana przez Antyfaszystów przez duże A w dodatku z Niemiec przez duże N (co już samo w sobie ma wymiar cokolwiek ironiczny).  Władze Warszawy te dwa zgromadzenia ustawiły, ze znanych jedynie sobie powodów, na kursie kolizyjnym. Rezultat każdy, kto ma ćwierć mózgu i dwie sprawne szare komórki mógł przewidzieć.

     Tymczasem gdzieś tam w odległej galaktyce, choć znowu nie tak daleko, polacy przez małe p zjedli obiad przez małe o i poszli na spacer przez małe s. Pogoda była ładna, słońce świeciło. Na koniec dnia obejrzeli relację z rozróby w TV i zapewne stwierdzili, że takie obchody niepodległości to oni mają w dupie. Na wszelki wypadek przez małe d.

Polityka historyczna miedzy 1 a 15 sierpnia

marchewa79
pomnik kotwica     Minęła kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego ostatnimi czasy coraz bardziej obchodzona w rytmie pop. O niestosowności takiego podejścia mówić nie ma sensu, bo w widoczny sposób nikomu do przekonania taka argumentacja nie trafia, a kolejne inscenizacje i spektakle trafiają na podatny grunt tego specyficznego dla Polski twardego połączenia kompleksów i dumy. Ja jednak chciałbym wskazać wam ciekawy paradoks. Za dwa tygodnie będziemy mieli do czynienia z okrągłą 90 rocznica bitwy warszawskiej. Pod każdym względem rocznica lepszą i bardziej chwalebną od rocznicy powstańczej klęski. 90 lat temu polska armia, armia kraju który istniał 2 lata! rozbiła idąca na zachód armię rewolucyjnej Rosji (swoja droga kraju który istniał niewiele dłużej, ale był w prostej linii dziedzicem Rosji carskiej a wiec supermocarstwa). Sukces w każdym calu i w dodatku przeciw Rosjanom. I tu pytanie: dlaczego ta rocznica jest miej sexy od rocznicy warszawskiej rzezi? Dlaczego oczekuje się od nas przystawania o 17 a nie ma oczekiwania by 15 sierpnia, chociaż wywiesić flagę?

     Nasz patriotyzm jest niestety patriotyzmem urazów i kompleksów. W taką postać powstańcza klęska wpisuje się idealnie. Sierpniowe zwycięstwo niestety nie. Te dwie dekady, które nastąpiły po 1920 roku, kiedy to II RP potrafiła dźwignąć się z gruzów po 123 latach nieistnienia i chwalenie wspólnego wysiłku odbudowy kraju jest mniej ważne od rocznicy zupełnie beznadziejnego ataku na przeważającego przeciwnika zakończonego katastrofalną rzezią ludności stolicy. Rzecz dla mnie całkowicie niezrozumiała.

     Jacek Karczmarski Jerzy Czech popełnił kiedyś utwór „Margrabia Wielopolski”, w każda rocznice powstania zawsze przypominają mi się poniższe wersy:

Pan narodu, margrabio, nie zmienisz
Tu rozsądku rzadko się używa
A jedno, co naprawdę umiemy
To najpiękniej na świecie przegrywać.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci