Menu

Zoon Politikon

Czyli o polityce przede wszystkim choć nie tylko....

Wpisy otagowane : UE

Nic się nie stało? Na pewno?

marchewa79

eu-flags

Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wartości te są wspólne Państwom Członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn.

Artykuł 2 Traktatu o Unii Europejskiej

Na uzasadniony wniosek (…), Rada, stanowiąc większością czterech piątych swych członków po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego, może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez Państwo Członkowskie wartości, o których mowa w artykule 2. Przed dokonaniem takiego stwierdzenia Rada wysłuchuje dane Państwo Członkowskie i, stanowiąc zgodnie z tą samą procedurą, może skierować do niego zalecenia.

Artykuł 7 Traktatu o Unii Europejskiej

Maszyny ruszyły. Polska znalazła się w najgłębszym kryzysie polityki zagranicznej w XXI wieku. Bo dużo racji jest w nazywaniu art. 7 opcją nuklearną. W swojej całej rozciągłości może on doprowadzić do poważnej redukcji funduszy, jakie UE przeznacza na modernizację kraju oraz eliminacji Polski z większości istotnych kręgów decyzyjnych UE. Nie jest to jednak procedura krótka. Ale też nie wymaga jednomyślności, więc pomimo braku (zrozumiałego) wsparcia ze strony Węgier i możliwego braku wsparcia ze strony Czech i tak szansa na sankcje jest spora.

Żebyście mieli jasność drodzy czytelnicy cała strategia Morawieckiego wisi na wsparciu z UE. Wszystkie plany rozwojowe i infrastrukturalne tego i wielu następnych rządów. Sankcje UE mogą stanowić cios, z którego polska będzie podnosić się latami a gdyby przypadły w złej fazie cyklu koniunkturalnego, (na co niestety wskazuje polityczny kalendarz) skutki byłyby trudne do przewidzenia.

Tyle czarnych wizji póki, co ścieżka do tego daleka, (choć nie tak daleka jak PiSowi i jego zagończykom się wydaje). Pytanie czy bardzo względna kontrola nad sądami, jaką PiS uzyskał w zamian warta będzie tej politycznej ceny, jaką trzeba będzie zapłacić. Sygnały, jakie wysyła obecna u władzy klika nie są spójne. Z jednej strony na stanowisku premiera osadza rzekomo cudownego w sprawach gospodarczych korposzczurka z drugiej stawia go w sytuacji bez wyjścia, w której przez najbliższe pół roku 100% swojego czasu będzie musiał poświęcić na tłumaczenie się za granicą z regulacji, których jedynym beneficjentem będzie jego największy partyjny konkurent. Nie rozumiem idei w ramach, której Ziobro dostał od PiSu taki prezent, ale cóż niezbadane są ścieżki umysłu Prezesa.

Strategicznie oddala nas to wszystko od Europy. Burzy podstawy naszego bezpieczeństwa a także instytucjonalne podstawy naszego dobrobytu. To niestety zrozumiemy, kiedy już będzie za późno. Pozostaje mieć nadzieję, że każda arogancja władzy kiedyś doprowadzi do jej kresu.

P.s. Chciałem dopisać coś o Prezydencie, ale to co z nim zrobiono najpełniej opisał galopujący major na swoim blogu. Nie potrafię nic dodać. Adrianek wrócił na korytarz.

Niepełnosprytni

marchewa79

18095737Pamiętam z „Listów do Hrabiego” Krzysztofa Daukszewicza historię o człowieku, co „oszukał nawet tramwaj” gdyż „kupił bilet a poszedł piechotą”. Cała historyjka przypomina mi się przy okazji gry? PiSu zmierzającej do zablokowania reelekcji Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej.

Właściwie gra nie jest PiSowska a jest jedynie Jarosława Kaczyńskiego. Stwierdzenie, że ten ma na punkcie Tuska obsesję jest niedopowiedzeniem. Środki, po jakie sięgnął tak dalece wykraczają poza polityczną logikę, że pozostają raczej w sferze zagadnień psychiatrii. Wytłumaczenie tego wymagało by odpowiedzenia sobie na pytanie podstawowe: po co?

Tusk jak się do niedawna wydawało mimo braku poparcia własnego kraju reelekcję miał w kieszeni. Podchody Prezesa w rodzaju zagrożenia wydaniem listu gończego, (co właściwie kojarzy się z Turcją a nie ze standardami UE) raczej mu pomagały niż szkodziły. Brakowało tez kontrkandydatów. Więc w teorii PiS powinien pigułkę przełknąć, a nawet wydawało się, że Tusk poza krajem jest dla partii wygodniejszy, jako dyżurny „chłopiec do bicia”.

Takie złudzenia okazały się naiwne. Choć pomysł na wyeliminowanie Tuska, jaki wybrano jest cokolwiek karkołomny. Otóż PiS wystawił innego kandydata, którym jest (były już, o czym za chwilę) europarlamentarzysta PO Jacek Saryusz-Wolski. Ciekawe, że spośród tuzów własnej europarlamentarnej reprezentacji (nazwiska takie jak: Fotyga, Czarnecki, Karski, Krasnodębski, Kuźmiuk, Gosiewska, Legutko) zdecydowano się sięgnąć po osobę z partii opozycyjnej. Złośliwy mógłby stwierdzić, że to, dlatego że żaden z wzmiankowanych europosłów nie potrafi złożyć zdania w łobcym jenzyku, ale to przecie nieprawda, bo Richard Henry Czarnecki angielszczyznę ma znośną, co w licznych partiach, jakie reprezentował nie raz udowadniał. Widać więc że PiS wyboru nie miał bo jego drużyna to w UE margines marginesów.

Sam Saryusz-Wolski pozostaje enigmą. Zeszmacił się nagle w grę mogły, więc wchodzić albo judaszowe srebrniki, (kto wie czy Waszczykowski jadąc walczyć o jego wybór nie szykuje swojego następcy) lub inne okoliczności (jakaś zagubiona teczuszka w IPN?). Oczywiście nie można też wykluczyć osobistych ambicji, świat pełen jest zużytych polityków, co to buławę marszałkowską noszą w plecaku, więc może o to chodziło. Jednak ewidentne dowody ręcznego sterowania wskazują, że jednak bardziej o dwa pierwsze przypadki. Sam pomysł jest na tyle głupi a realizacja na tyle karkołomna, że uczestnictwo w podobnej komedii to raczej nie jest początek a raczej koniec międzynarodowej kariery.

Zastanawiałem się ostatnio czy znam precedens na arenie międzynarodowej demokratycznego kraju, który tak aktywnie zwalcza własnego reprezentanta. Nie znam. Sekretarzem NATO jest polityk opozycyjnej partii niż rządząca w Norwegii, szef Komisji Europejskiej reprezentuje opozycyjna partię w stosunku do rządzącej w Luksemburgu.  Jest to, więc raczej norma niż wyjątek. Polska kraj prowadzący aktywną politykę zwalczającą własnego rodaka to nie tylko europejskie, ale i światowe kuriozum.  Ale to, co w demokracjach jest kuriozum w demokraturach (Rosja czy Turcja) jest normą.

Donaldowi Tuskowi pozostaje życzyć powodzenia. Będzie go potrzebował. PiSowi tradycyjnie życzę porażki, bo w tym wypadku porażka PiS będzie polskim sukcesem. Saryuszowi-Wolskiemu natomiast warto przypomnieć, że Judasze nie kończą dobrze. Nawet w polityce.

Paskudny kac po Brexicie

marchewa79

Brytyjczycy zdecydowali. Chcą wyjść z UE. Nie była to wygrana wątpliwa (48/52 przy 70% frekwencji) więc decyzja jest bardzo trudna do podważenia. Tyle faktów dalej zaczyna się coś na kształt tragikomedii.

Otóż jest to jeden z niewielu w polityce przypadków kompletnego zaskoczenia rezultatem. I to nie tylko przez stronę proeuropejską. Także znaczna część polityków konserwatywnych którzy rozpętali kampanię antyunijną z Borisem Johnsonem na czele wydaje się być szczerze zaskoczona uzyskanym sukcesem. Coś co miało tylko taktycznie pomóc podważyć przywództwo Camerona w partii, okazało się koszmarną puszką Pandory. Niesamowite jest oglądanie w BBC brytyjskich polityków spanikowanych nie na żarty perspektywą kraju poza UE i przerażonych tym jaką piekielnie skomplikowaną sprawą będzie rozwód. A jest jeszcze opieka nad dziećmi (dostęp do jednolitego rynku) za co trzeba będzie zapłacić alimenty (składka która paradoksalnie może nawet wzrosnąć po Brexicie). Trzeba też widzieć brytyjskich dziennikarzy którzy mówią „sprawdzam” kolejnym Brexitowym hasłom: „Czy będą dodatkowe środki na służbę zdrowia?”; „Nic takiego nie twierdziliśmy”; „Przecież wypisaliście to wielkimi literami na autobusie!”.

Brytyjska klasa polityczna ma poczucie popełniania straszliwego błędu. Każdy przepytywany polityk robi kwaśną minę i mówi „trzeba zjeść tę żabę”. Jest tez oczywiście UKIP i Nigel Farrage którzy promienieją. Ale już teraz widać że UKIP może intensywnie podgryźć konserwatystów w kolejnych wyborach. A to jest cena której partia Borisowi Johnsonowi chyba nie jest gotowa wybaczyć. Z kolei w Labour mamy do czynienia z regularnym rokoszem przeciw Jeremy Corbyn’owi który jest oskarżany o brak zaangażowania w kampanię. Labour ma powody do paniki bo exodus Szkocji, coraz bardziej prawdopodobny, może tę partie pozbawić ogromnej części mandatów w Izbie Gmin. O dziwo o rozpadzie UK póki co wspominano rzadko jakby bojąc się nawet sugerować możliwą secesję Szkocji i Irlandii Pn.

Przedmiotem sporu jest tryb wystąpienia z UE, termin a także kalendarz i to kto ma ten exodus wynegocjować. Już teraz mówi się o twardych warunkach, a stwierdzenia polityków proBrexitowych o tym że UE i eurokratom nie będzie się opłacał odwet na Zjednoczonym Królestwie wydają się pobożnymi życzeniami. Zwłaszcza wobec dążenia Junickera do „jak najszybszego załatwienia sprawy” zapewne po to aby osobiście mógł on dopilnować twardych warunków rozwodu. Priorytetem Brytyjczyków wydaje się natomiast spowolnienie biegu wydarzeń. Po pierwsze by kryzys w obu partiach udało się jakoś rozwiązać. Po drugie by opanować chęć Szkotów do kolejnego referendum i rozpoczęcia procesu rozpadu UK. Po trzecie wreszcie aby osłabić radykałów z UKIPu i zwalić na nich przynajmniej część politycznej ceny za secesję. Bo najgorszy z możliwych scenariuszy to przebiegunowanie brytyjskiej (choć wtedy już pewnie anglo-walijskiej) sceny politycznej podobne do tego gdy odeszli wigowie i pojawiła się na ich miejsce Labour. To oznaczało by bowiem katastrofę o niewyobrażalnych dla UK rozmiarach.

Poboczną ofiarą Brexitu będą Polacy. W jakimś stopniu już się zaczęło choć obecność Polaków w kampanii była tylko wirtualna. Jednak to my przeprowadziliśmy prawdziwą inwazję na UK i to my a nie „Pakis” czy sikhowie okazaliśmy się prawdziwym zagrożeniem dla klasy średniej. Polaków w UK trudno odróżnić od Brytyjczyków więc dyskryminacja na rynku pracy jest bez porównania większym wyzwaniem niż dotychczasowych kolorowych emigrantów. Mają Polscy emigranci dość wysoki średni poziom wykształcenia co sprawia że w wielu zawodach przesuwają się po kolejnych szczeblach kariery zajmując niemało niższych i średnich stanowisk kierowniczych. Polacy inwestują w wykształcenie dzieci i mają wysokie oczekiwania od brytyjskich szkół. W przyszłości dzieci emigracji będą zapewne zajmować te miejsca na Oxfordzie czy Cambridge jakie do tej pory zajmowała brytyjska klasa średnia. Jest więc polonia kijem w szprychach mechanizmu klasowej reprodukcji i jak żadna inna mniejszość zagraża brytyjskiej „way of life”. To czyni z Polaków wroga brytyjskich nacjonalistów nr 1. Muzułmanin może i od czasu do czasu się wysadzi ale można go łatwo odróżnić i zamknąć w getcie na przedmieściach. Z Polakami zrobić tego nie sposób.

W kolejnych wpisach postaram się przedstawić możliwe scenariusze wyjścia z sytuacji jak i też cenę jaką zapłaci za Brexit tak UK jak i UE.

Ps. Ostatnio ze zdumieniem odkryłem że mieszam angielskie (UK) i polskie (UE) akronimy. I zgadzam się że to błąd ale używanie ZK czy EU będzie jednak IMHO mniej czytelne więc proszę purystów o wybaczenie.

© Zoon Politikon
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci